Jestem naprawdę szczęśliwa, iż w końcu mogę pokazać efekt declutteringu i organizacji przepięknego, 100-letniego domu położonego w jednym z prowansalskich miasteczek we Francji, w którym miałam przyjemność pracować. To była naprawdę prawdziwa przygoda i cieszę się, iż to właśnie w tak pięknym i wyjątkowym miejscu mogłam się wykazać swoimi umiejętnościami w odgracaniu i organizacji przestrzeni.
Przez ostatnie lata zbierałam doświadczenie w procesie odgracania, porządkowania, organizacji, urządzaniu wnętrz i przeprowadzkach. Przeprowadzałam się z moją rodziną kilka razy, kilka razy musiałam się na nowo urządzić, stworzyć dom, zrewidować stan posiadania i to były dla mnie najcenniejsze lekcje. Zrozumiałam, iż coś, co mi przychodzi z naturalną lekkością i łatwością, dla drugiej osoby może być czymś nie do pokonania. Zrozumiałam, iż moje umiejętności mogą pomóc wielu osobom, dlatego zdecydowałam się na swoim blogu publikować jak najwięcej treści związanych z pozbywaniem się zbędnych rzeczy i wprowadzeniu doskonałego systemu organizacji dla tych przedmiotów, które z nami zostaną. Wspólnie z moim mężem, dla którego urządzanie i metamorfoza naszego domu to również ogromna pasja, zdecydowaliśmy się rozwinąć nasz kanał na YouTube, na którym w niedługim czasie będzie można znaleźć zarówno moje ulubione tematy związane z domem, czyli odgracanie, organizację i urządzanie, jak i tematy, w których mój mąż czuje się najlepiej, czyli wszelkie remonty i metamorfozy. Stanowimy duet w życiu, a teraz będzie można nas spotkać częściej w przestrzeni social mediów. Mamy ogromną nadzieję, iż dzięki temu jak najwięcej osób skorzysta z naszego doświadczenia i uczyni swoje domy jeszcze lepszymi miejscami do życia.

Od czasu do czasu w naszym YouTube’owym kanale będą pojawiać się filmy z domów, w których mieliśmy okazję podzielić się swoim doświadczeniem i wiedzą. Dom Zuzanny w Prowansji jest jednym z takich domów. Bycie gościem w tym domu to była prawdziwa uczta dla wszystkich zmysłów. Zuza jest niesamowicie gościnną osobą, a jej dom pełen ciepła, harmonii i zapachów wydobywających się z jej kuchni, na długo zostanie w mojej pamięci. W domu Zuzy brakowało tylko jednej, jedynej rzeczy – porządnego odgracenia strychu i garażu, a następnie zorganizowania wszystkich rzeczy tak, by już nigdy nie trzeba było niczego szukać. I wtedy właśnie przybyłam do Prowansji ja ze swoim doświadczeniam i zapałem do pracy. Prawie cała na biało
W dzisiejszym poście z przyjemnością, ale też i z ogromną dumą prezentuję ci efekty mojego zlecenia w Prowansji. Daj mi proszę znać w komentarzu, jak podoba ci się taka metamorfoza.
Aha i jeszcze jedno: przeczytanie tego artykułu i obejrzenie zdjęć i filmu zajmie ci pewnie kilka lub kilkadziesiąt minut. W realu praca przy tym projekcie wymagała naprawdę intensywnych działań kilku osób, czasem choćby przez kilkanaście godzin dziennie przez 10 dni! Film, który najpierw samodzielnie starałam się nakręcić podczas pracy, a potem po powrocie do Polski go zmontować, to kolejne kilkanaście dni mojej często nieudolnej pracy i siarczystych przekleństw, gdy coś nie wychodziło. A nie wychodziło często Ale jak to się mówi – wszystko jest trudne, dopóki nie stanie się łatwe. Jest to jeden z moich pierwszych filmów, dopiero raczkuję na YouTube, więc będę wdzięczna za wszelkie polubienia i subskrypcje, jeżeli oczywiście uznasz, iż film jest tego warty.
Na czym polegała moja praca? Czyli słów kilka o declutteringu i organizacji.
Decluttering to słowo pochodzące od angielskiego słowa clutter, czyli bałagan. Decluttering w dosłownym tego słowa znaczeniu oznacza „odbałaganić” czyli odgracić swoje mieszkanie, biuro, piwnicę, strych czy garaż z nadmiaru niepotrzebnych rzeczy i pozostawienie w swoim otoczeniu tylko tego, co potrzebne, przydatne lub piękne. Możesz to zrobić samodzielnie, bazując na przykład na wskazówkach znalezionych w Internecie lub w takich blogowych wpisach, jak ten mój dzisiejszy. Możesz to zrobić z przyjaciółką. Albo możesz skorzystać z usług profesjonalistki, która krok po kroku przeprowadzi cię przez ten niełatwy i czasochłonny proces. Pamiętaj, iż jeżeli zabierzesz się za odgracanie samodzielnie, najważniejsze jest to, żebyś dała sobie czas i znalazła na to pewien ustrukturyzowany harmonogram. W internecie czy filmach na Youtube wszystko wygląda na łatwy i krótki proces. W rzeczywistości to, czego dokonałyśmy wspólnie z Zuzą w Prowansji i czego ty sama możesz dokonać w swoim domu, zajmuje conajmniej kilkanaście dni żmudnej, pracochłonnej pracy.
Gdy byłam u Zuzy i towarzyszyłam jej w tym procesie, podpowiadałam rozwiązania, koordynowałam pracę, ustalałam i pilnowałam harmonogramu oraz tempa pracy, pomagałam uporać się z niepotrzebnymi rzeczami i wspierałam ją na każdym etapie. Nie namawiałam jej jednak ani do wyrzucania, ani do wprowadzania minimalizmu, bo nie taka była moja rola. To Zuzia ostatecznie zadecydowała, co zostało w domu.

Co zrobiłyśmy krok po kroku?
- diagnoza, czyli jaki jest problem, jak chcemy go rozwiązać i jaki efekt finalny osiągnąć?
- ustalenie ram czasowych, czyli ile mamy czasu w pracę i ile musimy zrobić dziennie, żeby się ze wszystkim wyrobić?
- zorganizowanie worków, pudeł, markerów, taśmy klejącej
- zorganizowanie miejsca w pokojach, do których będziemy wynosić rzeczy ze strychu
- ustalenie adresów miejsc, do których będziemy mogły wywieźć niepotrzebne rzeczy
- wynoszenie wszystkich rzeczy ze strychu do konkretnego pomieszczenia
- przegląd rzeczy w pudełkach, rozpoczęcie procesu declutteringu i kategoryzowanie rzeczy, które zostają
- posprzątanie strychu i sprawdzenie ile mamy mebli, pudeł etc. które będziemy mogły wykorzystać do stworzenia systemu przechowywania
- zaprojektowanie systemu przechowywania, tak by był jak najbardziej funkcjonalny
- umieszczenie wszystkich rzeczy w pudłach, podpisanie pudeł etykietami i ułożenie ich na strychu w miejscu docelowym

STRYCH, CZYLI MIEJSCE, O KTÓRYM LUBIMY ZAPOMNIEĆ
Jest duża szansa, iż każdy z nas ma takie miejsce w swoim domu, do którego wrzuca niepotrzebne graty albo sezonowe rzeczy potrzebne do dekoracji domu na święta lub do uprawiania sportów zimowych. Trafiają tam też często zwoje kabli, które mogą się przydać, pamiątki, które chcemy zachować, dokumenty, które wydają nam się ważne, rzeczy pozostałe po okresie niemowlęctwa naszych dzieci, z którymi tak bardzo trudno nam się rozstać i milion innych, niezidentyfikowanych przedmiotów. Najchętniej otwieramy drzwi do takich przestrzeni, wrzucamy tam kolejne „przydasie” i zamykamy je za sobą, powtarzając za każdym razem „kiedyś się tym zajmę”. Zuza też miała taką właśnie przestrzeń i po kilkunastu a choćby kilkudziesięciu latach nadszedł ten dzień, kiedy postanowiła raz a dobrze rozprawić się ze swoim strychem.
Na pierwszy rzut oka nie było źle, bo Zuza okazała się być prawdziwą fanką przezroczystych pudeł z IKEA, do których wkładała kolejne przedmioty. Na strychu panował względny ład, ale gdy ustaliłyśmy, jaki efekt finalny Zuzia chce osiągnąć, okazało się, iż pracy jest ogrom.

Efekt, który Zuza chciała osiągnąć to strych, który nie straszy, i do którego nie boi się wejść, ale jest funkcjonalnym pomieszczeniem, w którym z łatwością można się poruszać, wszystko w miarę gwałtownie odnaleźć i w którym będzie panował określony system organizacji. Rodzina Zuzy uprawia dużo sportów o każdej porze roku, Zuzia uwielbia dekorować swój dom, w domu bardzo często przyjmowani są goście z małymi dziećmi, dlatego strych miał pomieścić wszystkie te przedmioty, których na codzień się nie używa, ale są potrzebne. Jednocześnie chciała się pozbyć absolutnie wszystkich przedmiotów, których już nie potrzebuje i była gotowa, by wyrzucić je w naprawdę dużej ilości. Czekało nas więc sporo wywożenia śmieci do punktu z recyclingiem oraz wizyt w sklepach charytatywnych.
Ważne dla Zuzy przy organizowaniu tego pomieszczenia było to, byśmy wykorzystały stare meble czy pudła, które już w domu były, a które dalej mogły pełnić funkcję przechowywania przedmiotów. Strych to miejsce, którego nie odwiedzamy każdego dnia i według mnie nie ma potrzeby inwestowania pieniędzy w nowe pudełka czy regały. Warto rozejrzeć się za tym, co mamy i przy okazji zaoszczędzić.
NO TO ZACZYNAMY, BO OD CZEGOŚ TRZEBA ZACZĄĆ!
Najpierw uprzątnęłyśmy salon Zuzy, bo to właśnie tutaj chciałyśmy znosić pierwsze pudła ze strychu. Pracę podzieliłyśmy na etapy. Najpierw zniosłyśmy kilkanaście pierwszych pudeł, potem wykonałyśmy ich decluttering (przy każdym przedmiocie podejmowana była w miarę szybka decyzja „zostaje” lub „out”), następnie zapełniałyśmy worki ze śmieciami (pamiętając o recyclingu), następnie wkładałyśmy do pudeł rzeczy do oddania, a pudła te wyniosłyśmy do przedpokoju i na koniec do auta. Każdy następny dzień zaczynałyśmy najpierw od wywiezienia śmieci i rzeczy do oddania, żeby zrobić miejsce na kolejne worki czy pudła. I w ten sposób dzień po dniu strych Zuzy odzyskiwał przestrzeń, a rzeczy, które zdążyła zgromadzić przez lata, ubywało. To naprawdę cieszyło!



Podczas wspólnej kawy w pięknej kuchni Zuzi wyszukałyśmy najpierw wszystkie możliwe adresy, pod które będziemy mogły zawieźć niepotrzebne rzeczy. Ja bardzo pilnuję tego, żeby odpady segregować, a to co jeszcze może posłużyć komuś innemu, zawieźć do sklepu charytatywnego. W gminie Zuzy bardzo sprawnie działa punkt, do którego zawiozłyśmy wszelkie odpady po remoncie, stare meble, makulaturę, niesprawną elektronikę etc. Sprawdź czy w twoim mieście lub okolicy działa PSZOK, czyli Punkt Selektywnego Zbierania Odpadów Komunalnych. Dobrym miejscem okazał się również tzw. EMAUS, czyli sklep charytatywny, który dochodem ze sprzedaży oddanych przez innych rzeczy wspiera bezdomnych. W Lublinie również mamy sklep tego rodzaju. Skorzystałyśmy też ze sklepów charytatywnych należących do różnych fundacji i po wcześniejszym umówieniu się, zawoziłyśmy tam zabawki, książki czy domowe bibeloty.
W Polsce polecam ci dołączyć do facebookowych grup społecznościowych typu „Uwaga Śmieciarka Jedzie„. Wystarczy, iż opublikujesz posta ze zdjęciem rzeczy, których chcesz się pozbyć i jest duże prawdopodobieństwo, iż znajdziesz nabywcę, który chętnie przygarnie za darmo niechciane przez ciebie przedmioty.


DECLUTTERING, PRZEGLĄD RZECZY, CZYLI Z CZYM WARTO POŻEGNAĆ SIĘ RAZ NA ZAWSZE
Decluttering to bardzo indywidualna sprawa. Są osoby, które chcą pożegnać się ze swoim starym życiem i zacząć nowy rozdział, pozbywając się niemal wszystkiego. Są też takie, którym ciężko rozstać się z czymkolwiek. Część z nas jest bardzo sentymentalna i dba o każdy liścik, zdjęcie i figurkę słonika, od koleżanki z podstawówki. Jeszcze innym wystarczą foldery ze zdjęciami w telefonie i wolą minimalizm. Każda z tych opcji jest OK, o ile my w swoich wnętrzach odpoczywamy i czujemy się OK. jeżeli jednak nasz dom i to, co się w nim znajduje zaczyna nas przytłaczać, warto zrobić porządny decluttering.
100 RZECZY, KTÓRYCH MOŻESZ POZBYĆ SIĘ OD RAZU

Oto kilka moich wskazówek i lista rzeczy, których warto się pozbyć, bo w większości przypadków nigdy do niech nie wracamy i się nimi nie zajmujemy:
- wszystkie zepsute i stare sprzęty elektroniczne, kable, których nie potrafimy zidentyfikować, stare komputery i telefony (Sprawdź czy są coś warte na Allegro. Zadaj sobie jednak pytanie, czy będziesz miała czas zająć się ich sprzedażą)
- stare, niesprawne lub uszkodzone lampy i żyrandole
- zepsute i zniszczone meble, które od lat czekają na renowację – uwolnij się od tego
- zużyte materace, koce, narzuty i pościele (koce i narzuty możesz oddać do schroniska dla zwierząt)
- ubrania, buty i torebki, które są już stare, niepasujące na ciebie, które miałaś w planach sprzedać, ale niekoniecznie masz na to czas i energię – wrzuć je do kontenera i rozpocznij nowy rozdział
- książki, czasopisma, płyty DVD, do których już nie wrócisz, które tylko zbierają kurz, a ty obiecujesz sobie, iż na pewno do nich wrócisz na emeryturze. Na 90 % nie wrócisz, bo będzie interesowało cię coś innego
- nieaktualne i nieważne dokumenty (sprawdź, które z nich musisz jeszcze trzymać, a resztę zniszcz w niszczarce), notatki ze studiów
- resztki farb, tapet, listew przypodłogowych, które zostały po remoncie
- stare walizki, których i tak nie zabierasz w podróż
- stare sztuczne choinki i ozdoby świąteczne, których nie używasz
- stare sprzęty sportowe: rowery, hulajnogi, rolki i ten niesprawny orbitrek, który miałaś naprawić i na nim ćwiczyć
- stare puzzle i gry planszowe, w które nie graliście od lat
- nietrafione prezenty, które wyniosłaś na strych, bo nie wypada ich się pozbyć
- opakowania po sprzętach, które straciły gwarancję
- nieużywane od lat sprzęty kuchenne
- niepasujące już do twojego stylu stare bibeloty, ramki, figurki, wazony i dekoracje
- niepotrzebne gadżety: długopisy, notesy, torby termiczne, bidony, które dostajemy przy każdej nadążającej się okazji
- zabawki i ubrania po dzieciach. jeżeli dzieci są już dorosłe, zapakuj ich rzeczy w pudła i zawieź je im z prośbą, żeby przejrzały swoje przedmioty i podjęły decyzję, które chcą zostawić. Ty zrób dla wszystkich dziecka pamiątkowe pudło, w którym umieścisz kilka sentymentalnych zabawek, rysunków, ubranek itd.
- stare namioty, śpiwory
- kartonowe pudła, które zbierasz, bo mogą przydać się do wysyłki. jeżeli nie prowadzisz stałej sprzedaży na Vinted, to zostaw kilka, a resztę wyrzuć na makulaturę
A propos rzeczy domowników, kilka wskazówek ode mnie, zainspirowanych porządkowaniem domu Zuzy. Gdy robiłyśmy porządki, kategoryzowałyśmy rzeczy i pamiątki każdego domownika i układałyśmy je w konkretnych, podpisanych pudłach, bo ich przeglądanie nie było naszym zadaniem. Do osobnego pudła trafiły rzeczy męża Zuzi, a do innych rzeczy jej dzieci. W ten sposób dużo łatwiej będzie w przyszłości „zmusić” rodzinę do zajęcia się ich przedmiotami. Po prostu w dogodnym czasie wręczamy im takie pudło, które mogą przejrzeć sobie na przykład podczas oglądania telewizji. To potrzebny ruch zwłaszcza dla rodziców dorastających dzieci, które wyprowadziły się z domu rodzinnego.
WIELKIE ODGRACANIE, CZYLI O WSZYSTKICH RZECZACH, KTÓRE TRZYMAMY U NASZYCH RODZICÓW.


ORGANIZACJA WYSPRZĄTANEJ PRZESTRZENI
Najtrudniejszym etapem zdecydowanie jest pozbywanie się rzeczy, wynoszenie i wywożenie pudeł i poradzenie sobie z tym ogromem rzeczy, których trzeba się pozbyć. Jest to wyczerpujące fizycznie i psychicznie zajęcie, ale później jest już tylko lepiej, obiecuję.
Ponieważ później już na spokojnie, tę odgraconą, pełną lekkości i wolnego miejsca przestrzeń, można sobie po swojemu ZORGANIZOWAĆ. I jeżeli zrobisz to według jakiegoś klucza, struktury i przede wszystkim biorąc pod uwagę potrzeby swoje i swojej rodziny wobec tego pomieszczenia, to sukces masz gwarantowany.
Tego właśnie dokonałyśmy wspólnie z Zuzą na jej strychu. Tuż po tym jak wyniosłyśmy z niego wszystkie graty, pozbyłyśmy się tego, co niepotrzebne i posprzątałyśmy całe wnętrze, przyszła pora na układanie rzeczy według kategorii. Wykorzystałyśmy plastikowe, przezroczyste pudła SAMLA z IKEA, które Zuzia już miała, a każde z pudeł podpisałyśmy etykietką wydrukowaną na tej poręcznej drukarce do etykiet. Mam ją i bardzo ci ją polecam.

Jaki był efekt naszych porządków? Zorganizowany strych, który dalej może służyć za tzw. graciarnię, z tą różnicą, iż aktualnie Zuzia doskonale wie, jakie graty na tym strychu się znajdują, czemu służą i jak je gwałtownie odnaleźć i odłożyć na miejsce. W kilkunastu pudłach zostały jeszcze rzeczy, które Zuzia chce w przyszłości sprzedać, ale dała sobie na to określony czas i sama sobie złożyła obietnicę, iż jeżeli przez ten czas nie zajmie się ich sprzedażą, odda je do sklepu charytatywnego. Najważniejsze jest to, iż rzeczy na sprzedaż są ułożone w pudłach z naklejkami „a vendre” czyli „na sprzedaż” i łatwo można się nimi zająć. Pudełko po pudełku. Nie trzeba ich już szukać w stosach niezidentyfikowanych przedmiotów.

Na regale ułożyłyśmy pudełka z pamiątkami dziecięcymi i pudła na sprzęty, które jeszcze są objęte gwarancją. Na strychu znalazło się również miejsce na zapasowe łóżko i materac.
Dziecięce rzeczy tupu łóżeczko, krzesełko do karmienia czy wanienka trafiły w jeden kąt. W ten sposób Zuzia będzie mogła uprzyjemnić i uczynić bardziej komfortowym pobyt gościom, którzy odwiedzą ją z małymi dziećmi. Zdecydowała się je zostawić właśnie z tego względu.
W tak uporządkowanej przestrzeni, do której nie trafiła ponownie żadna przypadkowa rzecz, dużo łatwiej podejmuje się decyzje o dalszym odgracaniu i jeżeli tylko Zuza zdecyduje, iż coś z tych pozostawionych rzeczy nie jest jej już potrzebne, będzie mogła z łatwością się ich pozbyć, bo już wie jak i gdzie.


GARAŻ I POMIESZCZENIE GOSPODARCZE
Idąc za ciosem, postanowiłyśmy w ten sam sposób odgracić i zorganizować pomieszczenie gospodarcze i garaż, z których rodzina korzysta każdego dnia. Miejsca te, są pomieszczeniami służącymi do przechowywania zapasów spożywczych, rzadziej używanych sprzętów kuchennych, sprzętów sportowych, z których rodzina korzysta niemal codziennie, butów, materiałów papierniczych. Jest tu również miejsce na lodówkę, do której można rozładować zakupy po przyjściu ze sklepu. W małym garażu znalazło się miejsce na wszelkie narzędzia, rowery, pojemniki na śmiecie, a choćby skuter. Problem polegał na tym, iż wszystko się ze sobą mieszało i nie było zorganizowane. Wykorzystując dokładnie ten sam klucz, zajęłyśmy się tymi mega funkcjonalnymi i potrzebnymi pomieszczeniami. Oto efekty.
Tak było:


A tutaj już w trakcie porządków, które robiłyśmy według tego samego harmonogramu, co na strychu.

Na szczęście w pomieszczeniu gospodarczym i garażu Zuzy były już regały i pudełka, które mogłyśmy ponownie wykorzystać.

Tak wyglądała pomieszczenie gospodarcze po przeprowadzeniu declutteringu, czyli odgracania. Miejsce jest odświeżone, zorganizowane, a rzeczy poukładane kategoriami w podpisanych etykietkami pudełkach.

Zuza nie wyrzuca pudełek po butach, bo świetnie nadają się do przechowywania rzadziej używanego lub sezonowego obuwia. Ułożone na regale, podpisane etykietkami, sprawiają, iż wybraną parę butów można odnaleźć natychmiast.

Uwielbiam etykietki! Wprowadzają ład i porządek. Pudełka poniżej podpisałam kolejno: baterie, świeczki i maszyna do raclette, dzięki czemu każda, najdrobniejsza rzecz ma swoje miejsce, co zdecydowanie ułatwia nam porządki.
– „Co mam zrobić z ta świeczką?”
– „Odnieś do pudełka z napisem 'świeczki’!”
Przechowywanie kategoryzowanych przedmiotów w przezroczystych, zamykanych pudłach, sprawia, iż nie kurzą się, a my w łatwy sposób możemy zobaczyć co jest w środku. Bardzo polecam takie rozwiązanie.





W niewielkim, zagraconym wcześniej garażu, w którym również były już regały, znalazło się miejsce na stół do pracy, przy którym wygodnie będzie na przykład zmienić łańcuch rowerowy. Do pudeł trafiły różne narzędzia, gwoździe, śrubki, kosmetyki do pielęgnacji auta, kaski rowerowe i wszelkie przedłużacze czy żarówki. Oczywiście wszystko podpisane.






Jak ci się podoba efekt takiego solidnego odgracania, a później organizacji i odłożenia wszystkiego na miejsce? Muszę ci powiedzieć, iż na mnie to działa niezwykle orzeźwiająco. W uporządkowanej przestrzeni po prostu wszystkiego się bardziej chce. Człowiek czuje, jakby nagle odzyskał spokój i kontrolę nad tym bałaganem, który przecież potrafi przytłoczyć. Mam tez wrażenie, iż po takim męczącym porządkowaniu dużo rzadziej ulegamy pokusom, by znowu kupić coś pd wpływem impulsu, skoro wiemy już z czym wiąże się odgracanie z nadmiaru. Korzystamy też z rzeczy, które odnalazłyśmy w tym bałaganie i dajemy im drugie życie, dochodząc do wniosku, iż skoro ta rzecz wciąż nam służy, to po co kupować nową. I co najważniejsze, odzyskujemy czas na inne, przyjemniejsze zajęcia, bo mamy zorganizowany system przechowywania, za pomocą którego nie musimy już tyle poświęcać rzeczom i bałaganowi.
Jak dla mnie – same plusy!
