Na staropolskim dworze oczywiście o płatkach śniadaniowych nie było choćby mowy. Na stole pojawiała się za to waza z gorącą, parującą zupą piwną. Dziś może to brzmieć co najmniej nietypowo, ale przed laty to właśnie takim daniem rozpoczynano dzień. Polewka ta, nazywana często gramatką lub biermuszką, gościła na stołach wszystkich stanów, od chłopskich chat po królewskie komnaty.