Dawna cukrownia Pruszcz Gdański

szaryburek.pl 1 miesiąc temu

Zeszły weekend spędziłem w Pruszczu Gdańskim, by zajrzeć na teren dawnej cukrowni, miejsca z ponad stuletnią historią, które niegdyś tętniło życiem przemysłu cukrowniczego, a dziś powoli budzi się do nowego życia w ramach rewitalizacji. Choć dawne hale i monumentalny komin wciąż robią wrażenie, teren jest już zamknięty dla zwiedzających. W planach jest adaptacja zabytkowych budynków na funkcje kulturalne, gastronomiczne, edukacyjne i usługowe, a wokół powstanie nowa zabudowa mieszkaniowo-usługowa, centrum sportowe i medyczne, hotele, biura oraz rozległe tereny zielone, wszystko z myślą o tętniącej życiem, nowoczesnej przestrzeni miejskiej.

W zeszły weekend, będąc w Pruszczu Gdańskim, postanowiłem sprawdzić, co dzieje się na terenie dawnej cukrowni. Już na pierwszy rzut oka widać, iż miejsce ma za sobą długą i ciekawą historię. Została ona zbudowana w latach 1879–1880 z inicjatywy społecznika, doktora Hermanna Wiedemanna, który był także jej pierwszym dyrektorem. Pierwsza kampania cukrownicza rozpoczęła się tu dokładnie 4 października 1881 roku. Na początku XX wieku zakład był stopniowo modernizowany i rozwijany, szczególnie pod kierownictwem Hugo Boettgera, stając się ważnym ośrodkiem przemysłu cukrowniczego w regionie.

Przez okres II wojny światowej w cukrowni byli zatrudnieni jeńcy brytyjscy i kobiety z obozu w Potulicach, a w 1945 roku zakład został poważnie zniszczony. W okresie międzywojennym cukrownia weszła w skład większych struktur przemysłowych, jednak kryzys lat 30. ograniczył produkcję. Cukrownia Pruszcz Gdański działała do 2004 roku, wtedy zakończono produkcję cukru, a zakład został ostatecznie zamknięty. Od tego czasu teren stopniowo popadał w ruinę, aż do jego sprzedaży w 2021 roku.

Od 2021 r. teren dawnej cukrowni należy do firmy deweloperskiej NDI, która rozpoczęła jego rewitalizację. Projekt zakłada adaptację historycznych budynków na funkcje m.in. kulturalne, gastronomiczne, edukacyjne i usługowe, a także hotel, biura, centrum sportowe i medyczne. Wokół powstanie zabudowa mieszkaniowo-usługowa o powierzchni 100 tys. m² (ok. 1700 mieszkań i 15 tys. m² usług), z podziemnym parkingiem, przestrzeniami wspólnymi oraz 2,4 ha zieleni.

Zabytkowy komin Cukrowni Pruszcz, mierzący 72 m wysokości, którego wierzchołek znajduje się na 79 m n.p.m., aktualnie pełni funkcję masztu dla przekaźników telekomunikacyjnych. Stan komina jest niezadowalający, ma lekkie odchylenie od pionu i od lat nie był malowany, jednak zostanie zachowany jako punkt orientacyjny.

Obecnie nie ma możliwości wejścia na teren dawnej cukrowni, obiekt jest zamknięty dla osób postronnych, a dostęp skutecznie ograniczają ogrodzenia oraz opuszczone szlabany z wyraźnymi oznaczeniami zakazu wstępu. Teren sprawia wrażenie pilnie strzeżonego, co tylko podkreśla, iż nie jest to już miejsce do swobodnej eksploracji.

Na obszarze dawnego zakładu realizowane są prace rewitalizacyjne, które sugerują, iż przestrzeń powoli odzyskuje nowe życie. Choć dla miłośników urbexu to z pewnością rozczarowujące, bo jeszcze niedawno można było zajrzeć do środka i poczuć klimat opuszczonego przemysłu, w tej chwili pozostaje jedynie podziwianie kompleksu z zewnątrz.

Chciałbym w tym miejscu podziękować osobom, które mnie wspierają za pośrednictwem Wirtualnej kawki. Dzięki Wam i waszym drobnym wpłatom, powstają takie fotorelacje! Od kilkunastu lat staram się odwiedzać i fotografować miejsca mniej znane i opuszczone. o ile ktoś chciałby dołożyć cegiełkę do moich podróży i wesprzeć mnie w tym co robię, zapraszam do postawienia mi >Wirtualnej Kawki<. Wszystkie zebrane kwoty przeznaczam na paliwo, dzięki temu mam możliwość realizowania swoich dalszych podróży.

Moją pasją są podróże i fotografowanie miejsc mniej znanych, zapomnianych, niedostępnych i opuszczonych. Staram się wyszukiwać miejsca, według mnie warte uwagi, mające swój klimat i urok. Myślę, iż stworzyła się wokół tego co robię jakaś mała, fajna społeczność. Nigdy nie myślałem, iż to zrobię, ale doszedłem do wniosku, iż stworzę swój Patronite. Wspierając mnie na nim, sprawisz, iż będę mógł rozwinąć mojego bloga, wyjeżdżać częściej i dalej i z tego tworzyć fajne relacje. W ten sposób także Wam podpowiadać jakieś interesujące miejsce na wyprawy. Kto wie, może to kiedyś przerodzi się w moją jedyną pracę… Bardzo dziękuję Krzysztofowi, Kamili, Andrzejowi, Patrycji, Tadeuszowi, Pawłowi, Karolinie, Magdalenie, Małgorzacie, Władysławowi, Alexowi i Magdzie, którzy wsparli moje działania i zostali moimi pierwszymi patronami.

Idź do oryginalnego materiału