Nie odpisuje przez pół dnia, po kilku świetnych randkach nagle potrzebuje przestrzeni, nie chce rozmawiać o przyszłości, a kiedy relacja robi się poważniejsza, zaczyna się wycofywać. Dziś bardzo łatwo opisać takie zachowanie określeniem: unikający styl przywiązania. O tym, co naprawdę możemy wyczytać z czyjegoś zachowania, dlaczego tak chętnie diagnozujemy osoby partnerskie i jakie może mieć to skutki, rozmawiamy z psycholożką Laurą Klimczak.
Unikający styl przywiązania
Teoria przywiązania wyrosła z badań nad więzią dzieci z opiekunami, a później zaczęto wykorzystywać ją również do opisywania relacji dorosłych. W popularnych poradnikach często mówi się o czterech stylach przywiązania, ale we współczesnych badaniach częściej analizuje się dwa wymiary: lęk związany z przywiązaniem oraz unikanie bliskości.
Unikający styl przywiązania zaczął funkcjonować w mediach społecznościowych jak uniwersalne wyjaśnienie trudnych zachowań w relacji: lęku przed zaangażowaniem, wycofywania się z konfliktu, nagłego zerwania czy braku empatii. Zjawisko opisuje m.in. „The Washington Post”, zwracając uwagę, iż teoria przywiązania stała się jednym z głównych języków współczesnego randkowania, choć część popularnych treści znacznie oddaliła się od tego, co wynika z badań.
Dagmara Łacny: Coraz częściej w rozmowach o randkowaniu pojawiają się określenia takie jak styl „unikający”, „lękowy” czy „lękowo-unikający”. Czy też to obserwujesz?
Laura Klimczak: Trudno określić czy takich pacjentów jest coraz więcej w gabinetach, jednak z pewnością zdarza się, iż osoby używają takich określeń wobec swoich partnerów_ek lub innych bliskich. Często nie mówimy tutaj o profesjonalnej diagnozie czy rozpoznaniu, a raczej przypuszczeniach pojawiających się pod wpływem konkretnych sytuacji.
Dlaczego tak chętnie próbujemy nazwać to, co dzieje się z drugą osobą, korzystając z tego określenia?
Posługiwanie się taką etykietą może dawać nam poczucie lepszego rozumienia drugiej osoby i jej zachowań. Jako ludzie, czujemy się bardziej komfortowo, kiedy potrafimy coś nazwać, niż kiedy nie wiemy, z czym adekwatnie mamy do czynienia. Dlatego etykieta może dawać nam poczucie większej kontroli nad sytuacją i wrażenie, iż skoro nazwaliśmy już to, z czym się mierzymy, to teraz można przejść do następnego kroku, czyli zastanowienia się co z tym zrobić.
Co możemy przeoczyć, kiedy zbyt gwałtownie uznamy, iż już wiemy, z czego wynika czyjeś zachowanie?
Powinniśmy brać pod uwagę, iż nasze przypuszczenia mogą być błędne i podłoże zachowań drugiej osoby, może być jednak inne. Przyjmowanie konkretnych założeń, bez przestrzeni na faktyczną weryfikację, może utrudniać nam adekwatne postrzeganie tej sytuacji. Jesteśmy złożonymi istotami, nasze zachowania mogą mieć bardzo różne źródła. Etykietowanie może pomagać nam w porządkowaniu i upraszczaniu tego, co obserwujemy, jednak upraszczanie często nie jest słuszną drogą.
Kiedy możemy mówić o czymś więcej niż jednorazowym wycofaniu albo potrzebie pobycia samemu?
O powtarzalnym wzorcu unikania może świadczyć obecność cyklicznego schematu, polegającym na zbliżeniu, pojawieniu się napięcia, a następnie wycofaniu. Obecność takiego cyklu zachowań w różnych relacjach, nie tylko tych romantycznych, może wzmacniać tezę, iż mamy do czynienia z powtarzalnym schematem. Sygnałami mogą być też długotrwałe i/lub wielokrotne trudności w rozmowie o uczuciach czy odsuwanie się właśnie wtedy, gdy relacja staje się bardziej emocjonalnie istotna.
A jeżeli takie zachowanie pojawia się tylko od czasu do czasu?
Pojedyncze lub zdarzające się co jakiś czas odsunięcie czy brak chęci do rozmowy, nie musi świadczyć o niczym konkretnym. Powodów poszukiwania dystansu może być całe mnóstwo, to może być np. zmęczenie, przeciążenie, brak chęci wobec pogłębiania tej konkretnej relacji.
Czy osoba partnerska jest w stanie dobrze ocenić, czy ma do czynienia z takim schematem?
Często to my sami trafniej bylibyśmy w stanie ocenić czy nasze zachowania stanowią schematy niż nasi partnerzy_rki. Dzieje się tak dlatego, iż to my mamy możliwość obserwowania siebie w bardzo różnych sytuacjach i relacjach, a nasze osoby partnerskie najczęściej interpretują w większości głównie te zachowania, które podejmujemy wobec nich lub przy nich.
Co może pomóc odróżnić taki wzorzec od różnicy charakterów albo potrzeb?
Różnice w potrzebach czy temperamentach, mogą wyglądać nieco inaczej niż powtarzalne wycofywanie się – ktoś może potrzebować dystansu, ale potrafi to otwarcie komunikować, pozostać emocjonalnie dostępny i wrócić do kontaktu, kiedy zyska na to przestrzeń. Istotne jest również to, czy obie osoby mogą negocjować swoje wzajemne potrzeby bez uruchamiania ciągłego cyklu, w którym jedna strona szuka bliskości, a druga odczuwa presję, co skłania ją do odsunięcia.
Czy wiedza o stylach przywiązania może pomagać w relacji?
Może prowadzić do lepszego zrozumienia partnera_rki, jego/jej zachowań i sytuacji, które dzieją się w moim związku. Samo rozumienie czy choćby chęć wsparcia, nie oznacza jednak, iż powinniśmy na każdą reakcję czy zachowanie reagować akceptacją. My również mamy prawo do swoich granic i nie jesteśmy zobowiązani do tego, aby godzić się na sytuacje, które są dla nas np. raniące lub uderzające w nasze poczucie bezpieczeństwa w relacji.
Co zrobić z tą wiedzą, żeby nie została tylko kolejną etykietą?
Sama świadomość jest ważnym punktem wyjścia, pozwalającym skuteczniej rozważyć możliwości wspólnego poradzenia sobie z sytuacjami, które są dla nas trudne. Przy czym przez cały czas każda strona relacji pozostaje odpowiedzialna za własne zachowania.
Załóżmy, iż po konflikcie jedna osoba chce wszystko od razu wyjaśnić, a druga potrzebuje czasu. Jak można się w takiej sytuacji dogadać?
Ważna może być tutaj przede wszystkim rozmowa o tym, czego potrzebuję ja i czego potrzebuje partner_ka, aby czuć się spokojnie i regulować swoje emocje w bezpieczny i nieprzekraczający sposób. jeżeli jedna strona relacji po kłótni potrzebuje własnej przestrzeni, wyciszenia – w porządku. Jednak jeżeli druga strona, w tym czasie ma poczucie, iż wątki nie zostały dokończone lub po kłótni potrzebuje domknięcia, to możemy umówić się, iż wrócimy do danego tematu, kiedy partner_ka potrzebujący_a przestrzeni, odzyska na to zasoby.
Co może pomóc osobie, dla której taka przerwa jest trudna?
Jeżeli cisza po kłótni jest dla nas trudna, również warto o niej porozmawiać – zaznaczenie iż np. cisza jest pomocna dla mnie i przy tym nie jest niczym przeciwko Tobie, może zmienić jej postrzeganie i przeżywanie. Można także umówić się, iż w trakcie tej ciszy, będę wysyłać sygnały mówiące o tym, iż pomimo, iż potrzebuję chwilowego dystansu, jestem i mi zależy.
Czy istnieje jakiś uniwersalny sposób na pogodzenie takich różnic?
Każda para może mieć swoje własne „złote środki” czy indywidualne ustalenia, sygnały dające im komfort i stabilność, choćby pomimo różnic. Ważne jest to, iż potrzeby oraz granice każdej osoby w relacji, mają taką samą wagę.
A jeżeli mimo prób nie da się znaleźć rozwiązania, które będzie dobre dla obu stron?
Czasami, bardzo trudno jest pogodzić wzajemne potrzeby. Zdarza się też, iż może być to niemożliwe, bo okazuje się, iż zawsze któraś ze stron będzie musiała robić coś wbrew sobie. W takich sytuacjach warto rozważyć, czy chcemy trwać w takiej relacji – istotniejsze ostatecznie jest to, czy my w tym związku czujemy się dobrze, niż to, czy ten związek mamy.
W internecie często próbujemy ustalić, „jaki ktoś jest”. Czy w rozmowie z osobą partnerską lepiej odejść od takich ocen?
Etykieta typu „masz unikający styl przywiązania” może zabrzmieć jak diagnoza albo ocena tego, jaki lub kim partner_ka „jest”. Opis konkretnego zachowania, np. „kiedy wycofujesz się po kłótni, to czuje się odtrącony”, pozwala rozmawiać o czymś obserwowalnym i łatwiejszym do wspólnego zweryfikowania.
Jak mówić o tym, co dzieje się z nami w takich sytuacjach?
Mówienie o własnych emocjach, np. „czuję wtedy niepewność i odrzucenie” lub „obawiam się wtedy czy jeszcze się do mnie odezwiesz”, pokazuje partnerowi_ce, jak jego/jej zachowanie wpływa na nas, bez przypisywania mu intencji. Dzięki temu nie zakładamy, iż z góry znamy przyczynę jego/jej zachowania, ponieważ wycofanie może mieć różne źródła. Sposób komunikacji polegający na opisywaniu zachowania i swoich odczuć, ułatwia również wyrażenie własnych potrzeb i wspólne szukanie rozwiązania.
A co dzieje się, kiedy zamiast tego zaczynamy drugą osobę diagnozować?
Lepiej opisywać konkretne zachowania i własne emocje niż przypisywać partnerowi_ce styl przywiązania, ponieważ taka forma zmniejsza ryzyko eskalacji potencjalnego konfliktu. Kiedy jesteśmy oceniani lub czujemy się nieproszenie diagnozowani, naszą naturalną reakcją może być obrona siebie, ponieważ taka komunikacja jest konfrontująca i często bywa odbierana jako atak.
Jak więc rozsądnie korzystać z wiedzy o stylach przywiązania?
Świadomość, iż istnieją różne style przywiązania, może być pomocna jako hipoteza pozwalająca zrozumieć pewne wzorce ludzkich zachowań, ale to nie powinno zastępować rozmowy o konkretnych sytuacjach. Nie daje nam to też przyzwolenia, aby na ich podstawie kategorycznie i głośno oceniać osoby wokół nas – szczególnie jeżeli nie jesteśmy o to pytani.
Źródła
„The Washington Post”, materiał o popularności teorii przywiązania w mediach społecznościowych i różnicach między wersją internetową a naukową, 30 lipca 2026.
„Cosmopolitan”, materiał o wpływie porad relacyjnych z TikToka na współczesne randkowanie, 2026.












