Czy masz już odłożone pieniądze? – spytała kobieta około czterdziestki, która weszła do mieszkania, otwierając drzwi własnym kluczem.

twojacena.pl 2 dni temu

Razem z moją dziewczyną wynajęliśmy pokój u pewnej starszej pani w Krakowie. Mieszkamy tam już osiem miesięcy.
Dzielimy z nią lodówkę, ale jej półki zwykle świecą pustkami. Jedyną rzeczą, którą zawsze tam widziałem, był garnek z owsianką na wodzie. Mydło używała wyłącznie do prania, oliwa to najtańszy i najbardziej śmierdzący rodzaj. Jej buty w przedpokoju były ponaprawiane i zniszczone. Całe mieszkanie wręcz biło po oczach biedą.
Pani Stefania, nasza gospodyni, nigdy nie wtrącała się w nasze sprawy. Rano wychodziła z torbą i do wieczora zbierała puszki albo rozwieszała plakaty po Krakowie. W każdą niedzielę robiła sobie ucztę z przejrzałych owoców, które przynosiła z Hali Targowej.
Bardzo mi jej żal, aż ściskało mnie w gardle. Kiedyś, gdy przyszedł do niej ktoś w gości, aż mnie zamurowało z poczucia niesprawiedliwości.
Masz przygotowane pieniądze? zapytała kobieta około 45 lat, która weszła do mieszkania swoim kluczem.
Mam, córko. Proszę, weź spokojnie odpowiedziała pani Stefania.
To za mało. Jutro przyprowadzę Julię.
A czyje to ubrania? Masz gości?
Wynajmuję pokój, muszę za coś żyć, całą emeryturę ci przekazuję próbowała się tłumaczyć gospodyni.
No to zobaczę, kto tu się u ciebie zatrzymał. Podobno same naciągacze, powiedziała kobieta, otwierając drzwi do naszego pokoju.
O, kogo tu mamy?
To inwazyjne wejście na opłacone terytorium przyjąłem z niedowierzaniem i irytacją:
Proszę, niech pani zamknie drzwi za sobą!
A ty kim jesteś, żeby mi mówić, co mam robić? To mój dom, nie twój! Teraz będziecie mi płacić, tu jest mój numer telefonu i numer konta. Weszła w butach do środka i rzuciła nam dwie kartki na stół. I nie spóźniajcie się z opłatą, bo was wyrzucę! Kiedy ostatnio była wpłata?
Córko, zostaw ich, proszę. Dług za prąd spłaciłam z tej emerytury, bo już grozili odcięciem światła. Jak mogłabym funkcjonować bez prądu? głos pani Stefanii drżał.
Więcej nie przyjmuj od nich pieniędzy, niech przesyłają mi. To wszystko, już mnie nie ma. A jutro przyjdę z Julią, jak obiecałam.
Drzwi się zatrzasnęły, a gospodyni osunęła się na krzesło w korytarzu i zaczęła płakać. Podeszła do niej moja dziewczyna Jagoda, przytuliła i próbowała pocieszyć:
Proszę, niech pani się nie załamuje, to się jakoś ułoży.
Daj mi, dziecko, trochę herbaty.
Nigdy nie widziałem herbaty u pani Stefanii zaparzała sobie napar z liści malin i porzeczki, które wisiały w pękach nad kuchenką.
Wzięła kubek i zaczęła opowiadać:
Wychowywałam córkę samotnie, bo mąż po prostu wyszedł i nie wrócił. Serce i duszę włożyłam w jej wychowanie. A ona wyrosła i tylko pieniędzy szuka, goni za facetami. Wyszła za mąż mając 35 lat, wtedy urodziła się moja wnuczka, Julia. Jej mąż jest skąpy i zawistny. Zaczęłam dorzucać się im do życia.
A później ta pomoc przestała być dobrowolna córka zabiera mi emeryturę, a jeżeli się nie zgodzę, to grozi, iż nie zobaczę Julii. Myślałam, iż wynajem pokoju to sposób na przetrwanie, na jakiś obiad, ale i to jej przeszkadza. Co zrobiłam źle w wychowaniu?
Łzy spływały jej po policzkach, zapomniała o herbacie. Żal mi jej było ogromnie.
Teraz zamierza mnie przenieść sprzedać mieszkanie, a dla siebie już znalazła jakieś lokum na obrzeżach. Może choćby zostawi mnie na ulicy ostatnio coś przebąkuje o tym. jeżeli się nie zgodzę, znów będzie mnie szantażować wnuczką. Oddam mieszkanie, byle ją tylko czasem zobaczyć
Kiedy wróciłem z uczelni jestem na czwartym roku prawa na UJ zapytałem moją dziewczynę, czy możemy coś zrobić? Jak pomóc tej biednej kobiecie?
Odwiedziliśmy sąsiadów, którzy nieraz słyszeli krzyki o pieniądze, poprosiliśmy ich, żeby w razie potrzeby zeznali jako świadkowie. Potem pomogliśmy pani Stefanii napisać wniosek do sądu o ustalenie kontaktów z wnuczką.
Doradziliśmy też, by zdobyła opinię lekarską od psychiatry kto wie, co córka będzie próbowała wmówić w sądzie.
Wygraliśmy sprawę. Teraz pani Stefania widuje wnuczkę legalnie, dwa razy w miesiącu po trzy godziny. Emerytura należy do niej córka już nie ma czym szantażować. Zaczęła normalnie jeść choćby mięso i świeże owoce pojawiają się w kuchni. Pomagamy jej czasem w malowaniu ścian, wymieniliśmy starą tapetę.
W ramach wdzięczności pani Stefania odmawia przyjęcia czynszu, ale i tak jej go dajemy, choćby ukradkiem.
Jak można być tak bezdusznym wobec własnej matki? Zabierać jej nędzną emeryturę, nie myśląc nawet, co ma jeść kobieta, która dała ci życie? Taka pogarda dla matki to największa niewdzięczność.
Kochajcie swoich rodziców. Bez nich nie byłoby was na tym świecie pamiętajcie o tym każdego dnia.

Idź do oryginalnego materiału