Podczas mojej drugiej wizyty w Stambule wraz z moimi współtowarzyszkami, zdecydowałyśmy się nie tylko na eksplorowanie samego miasta, ale również na rejs na Wyspy Książęce. Ich archipelag to popularny cel jednodniowych wycieczek, a latem stanowi kierunek letniego wypoczynku wśród mieszkańców Stambułu. Czy będąc w tym niezwykłym mieście warto odwiedzić również Wyspy Książęce? Przekonajcie się!
O Wyspach Książęcych słów kilka
Kızıl Adalar lub po prostu Adalar to archipelag 9 wysp, noszących nazwy: Kınılıada, Burgazada, Kaşık Adası, Heybeliada, Büyükada, Sedef Adası, Sivriada, Yassıada, Tavşan Adası. Część z nich jest zamieszkała. Jednak na stałe żyje tu ok. 20 tys. osób. Latem ich ilość może być 6 czy 7 razy wyższa. Dlaczego? Łatwo się domyślić. Wyspy Książęce stanowią plażowe, wakacyjne zaplecze dla Stambułu. jeżeli mieszkańcy miasta chcą na gwałtownie wyskoczyć poplażować lub popływać w morzu, wtedy zwykle lądują właśnie tam. Wyspy są też popularnym celem jednodniowych wycieczek organizowanych przez lokalne biura turystyczne. Co jeszcze sprawia, iż są wyjątkowym miejscem? Naprawdę można na nich wypocząć. Przede wszystkim dlatego, iż zakazany jest na nich ruch pojazdów spalinowych. Komunikacja w ich obrębie jest obsługiwana przez autobusy czy taksówki elektryczne. Natomiast sporo osób decyduje się na ich eksplorowanie dzięki rowerów, które bez trudu można tam wynająć lub po prostu wędrując po nich na piechotę. Cisza, spokój, piękne widoki czy interesująca architektura stanowią przyjemną odskocznię od gwarnego, zatłoczonego Stambułu.

Wyspy Książęce – nasza wizyta
W trakcie pięciodniowego pobytu w Stambule postanowiłyśmy jeden dzień poświęcić właśnie na Wyspy Książęce. Fakt, nie trafiłyśmy może na zbyt piękną pogodę, ale uznałyśmy, iż nie będziemy się tym zbytnio przejmować. Wycieczkę wykupiłyśmy bezpośrednio na GetYourGuide, gdzie znajdziecie najlepsze opcje cenowe, jeżeli chodzi o wycieczki po Stambule i jego okolicach (za pośrednictwem tej platformy kupicie też bilety do Hagii Sofii czy Pałacu Topkapi). Za rejs dla 3 osób zapłaciłyśmy w sumie 449 zł. Obejmował on: transfer z i do hotelu, podróż statkiem oraz lunch na jego pokładzie. W trakcie planowana była wizyta na dwóch wyspach: Kınalıada oraz Büyükada. A całość objęta była opieką trzech pilotów mówiących po angielsku, turecku i rosyjsku.
Kınalıada
Po tym, jak zostałyśmy odebrane z naszego hotelu, spędziłyśmy jeszcze jakąś godzinę w busie. Tyle bowiem zajęło zgarnięcie pozostałych turystów z innych obiektów noclegowych na terenie miasta. Następnie czekał nas przejazd do portu w Eminönü, gdzie wraz ze sporą ilością turystów wsiadłyśmy na pokład statku. Naszym pierwszym celem była wyspa Kınalıada, która znajduje się najbliżej względem miasta. Jest też czwartą co do wielkości w całym archipelagu. Po dopłynięciu do niej miałyśmy ok. 45 min czasu wolnego. Poszłyśmy więc na spacer, najpierw wzdłuż brzegu, a następnie wspięłyśmy się po jej stromym zboczu, by złapać nieco widoków. To, co od razu rzuciło nam się w oczy, to… jeszcze większa ilość kotów niż w samym Stambule. Zapytacie się, czy to możliwe? A i owszem! Mruczków było tam zdecydowanie więcej niż ludzkich mieszkańców. Po spacerze zaszyłyśmy się w jednej z kawiarenek, gdzie złapałyśmy kawę i coś słodkiego.

Büyükada
Naszym drugim, dłuższym przystankiem była Büyükada, czyli największa z wysp całego archipelagu. Byłam dość podekscytowana wizytą na niej, bowiem to tam znajduje się pewien wyjątkowy budynek, który od pewnego czasu chciałam odwiedzić. Chodzi oczywiście o dawny sierociniec, uznawany za drugą, największą, drewnianą budowlę na świecie. Początkowo dziewczyny chciały mi towarzyszyć, ale z racji ograniczonej ilości czasu i faktu, iż od przystani promowej trzeba było wspiąć się stromymi uliczkami na wzgórze, odpuściły i poszły na spacer oraz zakupy. Ja pognałam ku sierocińcowi.

Sierociniec – rys historyczny
Ten niezwykły obiekt zbudowany został pod koniec XIX wieku. Jako Prinkipo Palace miał pełnić funkcję ekskluzywnego hotelu i kasyna. Za jego projektem stał francuski architekt. Na początku XX wieku sułtan nie wydał zgody na funkcjonowanie w tym miejscu „jaskini hazardu”, dlatego budynek został sprzedany. Na jego zakup zdecydowała się Eleni Zarifi – żona greckiego bankiera, która następnie przekazała go cerkwi prawosławnej. A ta utworzyła w nim sierociniec. Działał przez 60 lat i w tym czasie przewinęło się przez niego 5000 dzieci. Sam obiekt w 100% zbudowano z drewna. Na jego terenie znajdowało się 206 pokoi, przestronna kuchnia, biblioteka oraz część pełniącą funkcję szkoły. Budynek od mniej więcej połowy XX wieku niszczeje, a problemy prawne sprawiają, iż nie do końca wiadomo, co dalej z nim zrobić.

Sierociniec – moje wrażenia
Szybki marsz z okolic przystani do zalesionego terenu, na którym wznosi się drewniany budynek sierocińca, zajął mi jakieś 15 min. Przy okazji mogłam podziwiać nieco bardziej rozległe widoki na wyspę i jej okolice. Sierociniec stoi na zamkniętym, ogrodzonym terenie, dlatego podziwiać można go jedynie zza płotu i z dystansu. Czy zatem warto było zobaczyć go na własne oczy? No pewnie. To absolutnie niezwykły obiekt, który zachwyca swoją architekturą. A fakt, iż w całości jest z drewna, dodaje mu tylko uroku. Choć… słowo „urocze” chyba nie do końca oddaje charakter tego miejsca, które ma sobie coś delikatnie mrocznego. Zresztą, lokalne podania mówią o duchach krążących po jego terenie. Ja żadnych nie spotkałam, ale może to dlatego, iż byłam tam w ciągu dnia. Tak czy inaczej obeszłam tego teren dookoła, próbując przez szpary w ogrodzeniu zrobić jak najlepsze zdjęcia, co było pewnym wyzwaniem.
Spacer po Büyükadzie
Do położonego w dole miasta wróciłam obok İsa Rum Manastırı, a następnie stromymi uliczkami zeszłam ku nabrzeżu. Po drodze minęłam sporo turystów na rowerach. Fakt faktem trzeba mieć kondycję, aby poruszać się po Büyükadzie, bo głównie jeździ się tam… albo stromo pod górę, albo stromo w dół. Niewątpliwie jednak, mając mało czasu, jest to najszybsza opcja do jej eksplorowania. Wśród gwarnych, pełnych sklepików uliczek wyspy złapałam się z dziewczynami. I tu spotykamy całą masę kotów. Z racji tego, iż cała nasza trójka uwielbia te futrzaste mruczki, to one absorbują nas najbardziej. Choć oczywiście nie tylko. Büyükada urzeka nas też ciekawą architekturą oraz widokiem na nieco zamglony Stambuł.

Powrót do Stamułu
Po ok. 2 godzinach na Büyükadzie wyruszyliśmy naszym statkiem w drogę powrotną. Oczywiście nieco jak na złość to właśnie wtedy pogoda postanawia zafundować nam słońce i błękit nieba. Ale dzięki temu mamy naprawdę przepiękne widoki na Stambuł i jego najważniejsze zabytki, które można podziwiać z perspektywy Bosforu. Dlatego jeżeli będziecie w tym mieście, to koniecznie zaplanujcie też rejsy. Bosfor to niezwykłe miejsca, a oferowana przez niego perspektywa na miasto i ruch panujący na morzu jest absolutnie fascynująca.
Po dotarciu do portu w Eminönü, czekał nas transfer do hotelu. Choć wedle planu wycieczki miałyśmy jeszcze odwiedzić sklep z galanterią skórzaną. Na szczęście znajdował się blisko naszego hotelu, więc mogłyśmy bez trudu odpuścić tę wątpliwą „atrakcję” i udać się na nasz nocleg, a później wybrać się jeszcze na spacer po mieście.
Czy warto odwiedzić Wyspy Książęce?
Generalnie – tak! Aczkolwiek, gdybym drugi raz miała się na nie wybrać, to raczej zdecydowałabym się to zrobić na własną rękę. Dlaczego? Ponieważ podczas wycieczki wykupionej przez GetYourGuide miałyśmy zdecydowanie za mało czasu w Büyükadzie. Nie udało nam się dotrzeć do klifowego wybrzeża na południu czy tamtejszych plaż. Generalnie chętnie wynajęłabym rower i pojeździła też po jej terenie. Niespiesznie, za to z możliwością podziwiania widoków i tamtejszej architektury czy przyrody. Na Büyükadę można dopłynąć promem z Kadiköy czy Bostanci. Rej na nią trwa ok. 1 godz., gdyż po drodze zawija się jeszcze do 4 mniejszych wysp. Oczywiście raczej odradzałabym wizytę tam w szczycie letniego sezonu ze względu na tłumy. Ale późniejsza wiosna lub wczesna jesień powinny być zdecydowanie lepszym czasem na eksplorowanie Wysp Książęcych.
Jeśli uważacie ten artykuł za interesujący i pomocny, będzie nam niezwykle miło, jeżeli postawicie nam wirtualną kawę. Mała rzecz, a cieszy i wspiera działanie bloga!

Post Czy będąc w Stambule warto odwiedzić Wyspy Książęce? pojawił się poraz pierwszy w Bałkany według Rudej.





![Turyści prowokowali jelenia w Tatrach i się doigrali. "Idioci potocznie zwani ludźmi" [WIDEO]](https://m.innpoland.pl/v4thfnzu-1920x1080x0x0.webp)

