Czas nakrywać do stołu – zaproś bliskich na domowe spotkanie

newskey24.com 13 godzin temu

Nakrywaj do stołu

Aluśka, widzimy się za trzy dni! I nie zapomnij upiec swojego słynnego mięsnego pieroga. Ojejku, jakie to pyszne… wesoło trajkotała w słuchawkę teściowa Zofia Janowna.

Ale Ala wcale nie czuła się do śmiechu. Odłożyła telefon i ciężko opadła na krzesło. Za kilka dni była Wielkanoc. Wszyscy krewni ze strony męża, Witka, mieli zjechać się do nich.

Macie takie przestronne mieszkanie, dla wszystkich wystarczy miejsca. Kiedyś mieściliśmy się w naszych malutkich pokojach. A tu jest gdzie się rozgościć! To idealne miejsce na rodzinne spotkania orzekła dwa lata temu teściowa.

Teraz Ala zaczynała szczerze nienawidzić swojej dużej i jasnej, trzypokojowej mieszkania, na które jeszcze długo miała spłacać kredyt hipoteczny. Przez to właśnie cała rodzina zjeżdżała do niej, robiła bałagan i nie pozwalała porządnie się wyspać.

Do kuchni wszedł Witek i pocałował żonę w czubek głowy.

Wszystko dogadane z mamą? zapytał.

Tak, znowu świętujemy u nas. Witek, może byś w końcu porozmawiał z mamą?

Wiktor się zmarszczył.

Ala, przecież już to omawialiśmy. Mama cię bardzo lubi, uwielbia twoją kuchnię! Jak mam jej powiedzieć, żeby nie przyjeżdżała? A przecież jest już na emeryturze. Nie każesz jej gotować na całą rodzinę? Nie daje rady już jak kiedyś. Wychowała czwórkę dzieci, trzeba jej oddać sprawiedliwość. Należy jej się odpoczynek.

Ale Ala, jak zawsze, ulegała prośbom męża. W myślach jednak rozważała: A kto o mnie pomyśli? Dlaczego w święta to ja muszę karmić i obsługiwać cały tłum?

Na skargi nie było miejsca. Nie chciała kłótni i psucia rodzinnej atmosfery. Następnego dnia więc, jak co roku, wybrała się na wielkie zakupy. W przeddzień Wielkanocy całą noc spędziła przy garach.

Robiła wszystko, żeby przygotować jedzenie dla gości wszyscy dzieci Zofii mieli się pojawić wraz z rodzinami, razem ponad dziesięć osób!

Dlaczego tylko ja muszę się wszystkim zajmować? Naprawdę nikogo nie można poprosić o pomoc? A może choćby jakaś szwagierka? Czy one wszystkie są w „zasłużonym odpoczynku”? zapytała Witka, wyrabiając ciasto na pieróg.

Witek popatrzył zdziwiony:

Przecież wiesz, iż moi bracia nie potrafią gotować, zresztą ja też nie bardzo. A szwagierki jedna ma dzieci, druga pracuje… Nie mogę przecież wyciągnąć ich z dnia na dzień, Ala. To nie w porządku.

Ale ja przecież też pracuję! Rozumiem, iż z domu, ale to nie znaczy, iż mniej się męczę…

Nie złość się Witek objął ją w pasie. Wszystko będzie dobrze. Zbierzemy się razem, wszyscy będą chwalić twoje jedzenie, od razu ci się humor poprawi.

Ala znowu ustąpiła. Tamtego wieczoru, ledwo położyła się do łóżka, nie mogła zasnąć z przemęczenia. Wydawało się, iż powinna od razu zapaść w sen, ale myśli nie dawały jej spokoju.

Po co mi te pochwały? Też bym chciała przyjść na gotowe, nie tracąc czasu, pieniędzy i sił…”

Nad ranem, kiedy wreszcie przysnęła, ze snu wyrwał ją dźwięk telefonu. Zofia postanowiła jako pierwsza złożyć życzenia rodzinie najstarszego syna. A potem przez słuchawkę oznajmiła:

Za godzinę będziemy u ciebie wszyscy. Już wczoraj wszystkim dzieciom powiedziałam, więc nakrywaj do stołu! głos Zofii był pełen energii i radości.

Ala nie była w stanie zwlec się z łóżka. Nie miała żadnej siły, by zacząć ten dzień. W głowie widziała, jak nosi talerze, serwuje półmiski, sto razy biega do kuchni, by wszystko podgrzać i podać, a potem godzinami sprząta po wszystkich.

Nie chcę… jęknęła w poduszkę.

Ala, czemu jeszcze w łóżku? Mama zaraz przyjedzie! I goście! w drzwiach stał Witek, marszcząc brwi.

Już idę… odpowiedziała niechętnie i usiadła. Dasz radę, wystarczy ci sił, jesteś twarda” szepnęła do siebie i powlokła się do łazienki.

Cały czas próbowała się jakoś zmotywować. Udało jej się wszystko przygotować na czas.

…Przy stole panował gwar. Rodziny wymieniały się historiami, planami i wspomnieniami. Obok Ali siedziała dumna teściowa, nie przestając jej wychwalać:

Jak nasza Alusia cudownie gotuje! Wszystko takie pyszne, córeczko. Ja sama nigdy nie zdążyłabym zrobić takiego stołu Zofia promieniała i ściskała ją za rękę, patrząc z uznaniem.

Ala przyjmowała gratulacje z wymuszonym uśmiechem, ale często uciekała od stołu. Wychodziła na balkon, by ukryć się przed hałasem i pytaniami o dzieci. Razem z Witkiem postanowili jeszcze poczekać z potomstwem, ale krewnych to nie obchodziło.

Alusia! zawołała teściowa. Czas na deser. Gdzie się podziewasz?

Drzwi na balkon się uchyliły i do środka weszła Zofia.

Ty palisz? spojrzała zaskoczona.

Co? Oczywiście, iż nie! podskoczyła Ala. Po prostu wyszłam na świeże powietrze. Duszno trochę w mieszkaniu.

No tak, dzieci w środku, okna nie otworzysz. Już myślałam, że… Ale lepiej choćby o tym nie myśl, bo jeszcze musisz mi wnuki urodzić! zażartowała teściowa, grożąc palcem.

Ala wymusiła uśmiech, ale Zofia tego nie zauważyła.

Chodź, trzeba zebrać ze stołu i podać deser.

Już idę…

Kiedy pojawiły się w pokoju, Zofia usiadła na swoim miejscu, a Ala została sama. Zebrała brudne talerze, wyniosła na kuchnię, przyniosła deser, ułożyła nowe sztućce. Wszystko sama.

Twój sernik jest najlepszy na świecie znów pochwaliła teściowa.

Ala gwałtownie czmychnęła do kuchni. Zabrała się za zmywanie, żeby tylko się czymś zająć. W takich chwilach żałowała, iż ciągle odkłada kupno zmywarki.

Po dwóch godzinach goście zaczęli się zbierać.

Wituś, podwieziesz mnie do domu? zapytała Zofia.

Oczywiście, mamuś, tylko wezmę klucze.

Gdy Ala została sama, usiadła ciężko na kanapie w salonie. Wszędzie był nieopisany bałagan gromada gości i kilka dzieci zrobiły swoje. Po wczorajszych porządkach nie został choćby ślad.

Trzeba się zebrać i posprzątać, inaczej jutro będę na siebie jeszcze bardziej zła. Eh

Westchnęła cicho, wstała i zabrała się do roboty. Zbierała brudne naczynia, obrus i ściereczki wrzuciła do prania. Stół wrócił na swoje miejsce. Najpierw umyła wszystkie naczynia, sztućce i szklanki. Resztki jedzenia poukładała do pojemników. Potem odkurzyła cały dom i umyła podłogi.

Należy mi się coś dobrego za ten trud…

Nalała sobie gorącą kąpiel, wrzuciła ulubioną solną kulę, puściła muzykę. Czuła, jak gorąca woda rozluźnia napięte i zmęczone mięśnie. Dopiero wtedy sięgnęła po telefon. Wiktor przysłał wiadomość:

Mama zaproponowała, żebym został. Wrócę jutro.

Tego się spodziewałam. Jak zwykle…

Wiktor doskonale wiedział, iż Ala będzie dziś sprzątać. Ale wybrał, by zostać u mamy i nie pomóc żonie.

Jak będą mnie traktować, tak i ja będę ich traktować. Dosyć tego! postanowiła.

Minął miesiąc, zleciał niepostrzeżenie. Zbliżały się kolejne święta. Telefon od teściowej nie kazał na siebie długo czekać:

Alusia, szykuj stół! W piątek przyjeżdżamy świętować urodziny najmłodszego brata Witka.

Oczywiście, stół jest na miejscu, tylko gotować będzie musiał ktoś inny odparła Ala z udawanym żalem. Mam urwanie głowy w pracy, wzywają do biura. Sama nie wiem, czy dam radę być na przyjęciu…

Co? Jak to?..

Praca, nic nie poradzę.

No trudno, coś wymyślę. Ale żal mi bardzo westchnęła Zofia.

Miłego popołudnia Ala odłożyła słuchawkę i uśmiechnęła się do siebie.

Tego wieczoru zasiadła przy stole u przyjaciółki, a następnego dnia kazała Wiktorowi wszystko sprzątać w końcu to brat miał urodziny, nie ona.

Przed jubileuszem teściowej wzięła tydzień urlopu i wyjechała do rodziców do sąsiedniego miasta. Prezent wręczyła wcześniej, informując od razu o wszystkim.

Ale gdzie będziemy świętować?

Witek was przyjmie, ale mnie nie będzie w domu.

A gotowanie?

Możecie coś zamówić. Albo któraś z pozostałych synowych ugotuje. Dacie sobie radę!

Kolejne święta już spędzała w domu, ale stół ograniczała do wędlin i kupnego ciasta. Zawsze powtarzała to samo:

Cały czas jestem zawalona pracą, nie miałam czasu w gotowanie. Możecie coś zamówić, jeżeli chcecie.

Ale nikt nie śmiał otworzyć portfela i wydawać pieniędzy. Na Nowy Rok już wszyscy zrozumieli, iż u Ali darmowe świętowanie się skończyło. Entuzjazm do rodzinnych spotkań całkiem opadł.

Ten Nowy Rok Ala i Witek spędzili we dwoje. I to jej zupełnie wystarczało. Plan się powiódł. Wznosząc kieliszek szampana, Ala pomyślała, iż była dzielna i za to właśnie wypiła!

Idź do oryginalnego materiału