Czas nakrywać do stołu – zapraszamy na wspólne, polskie biesiadowanie!

twojacena.pl 2 dni temu

Kingo, widzimy się za trzy dni! I nie zapomnij zrobić swojej słynnej pieczeni! Ona jest przeeepyszna radośnie paplała przez telefon teściowa, pani Jadwiga Nowicka.

Ale Kinga wcale nie czuła radości. Zakończyła rozmowę i z ciężkim westchnieniem opadła na krzesło. Za kilka dni miała być Wielkanoc, a cała rodzina ze strony Darka szykowała się, żeby świętować właśnie u nich.

Macie taką przestronną trójkę na Ursynowie, dla wszystkich wystarczy miejsca. My się wcześniej tłoczyliśmy u siebie po tych naszych klitkach. A tutaj można się rozłożyć i każdy ma kawałek dla siebie! podsumowała teściowa dwa lata temu.

Od tego czasu Kinga powoli zaczęła nie cierpieć swojego dużego mieszkania w Warszawie, na które jeszcze długo będzie musiała spłacać kredyt hipoteczny. To właśnie przestrzeń ich lokum przyciągała całą watahę rodziny zawsze robili rozgardiasz, a potem spać nie dawali.

Do kuchni wszedł Darek i pocałował żonę w czubek głowy.

Wszystko ustalone z mamą? zapytał.

No, znowu będziemy robić święta u nas. Darek może ty byś z nią porozmawiał?

Darek zmarszczył brwi.

Kinga, przecież już to milion razy przerabialiśmy. Mama cię uwielbia, a za twoje gotowanie to wręcz przepada! Jak miałbym jej powiedzieć, iż nie może przyjechać? Poza tym, mama jest już na emeryturze. Przecież jej na wszystkich nie wyślesz do kuchni. Nie ma już tej energii co kiedyś. Czterech synów wychowała, należy się jej odpoczynek.

Kinga znowu, jak zawsze, dała się przekonać. Ale w duchu myślała: A kto zadba o mnie? Czemu to ja muszę w święta obsługiwać cały klan?

Narzekać jednak nie chciała nie było sensu się z Darkiem sprzeczać i psuć sobie życia. Następnego dnia ruszyła więc na duże zakupy, a dzień przed świętami poświęciła w całości na gotowanie. Stała przy garach do nocy, żeby wszystkiego starczyło na całą ferajnę. W końcu wszyscy synowie pani Jadwigi mieli przyjść z rodzinami w sumie ponad dziesięć osób!

Czemu zawsze tylko ja się kręcę? Nie mogłaby przyjechać któraś synowa pomóc? Darek, serio, nie twoja mama, ale może chociaż żona któregoś twojego brata dałaby radę? marudziła, ugniatając ciasto na pieczeń.

Darek spojrzał na nią ze zdziwieniem:

Przecież wiesz, iż chłopaki nie potrafią, a i ja jestem bezużyteczny w kuchni. Synowe też mają różne sprawy, dzieci, praca No nie wyrwę ich stąd ot tak, Kinga, to nie jest w porządku.

A ja co? Przecież też pracuję. To, iż z domu, nie znaczy, iż się mniej męczę.

Nie denerwuj się objął ją w pasie. Będzie super. Zbierzemy się, posiedzimy razem, wszyscy będą chwalić twoje jedzenie i poczujesz się lepiej.

Kinga znowu ustąpiła. Po nocnym maratonie w kuchni padła do łóżka tak zmęczona, iż nie mogła zasnąć. W głowie mieliła powtarzające się myśli: Po co mi ich komplementy? Też bym chciała raz przyjść na gotowe, nie marnując czasu, pieniędzy ani energii.

Nad ranem, kiedy w końcu zapadła w sen, obudził ją telefon. To teściowa, która jako pierwsza chciała złożyć życzenia rodzinie najstarszego syna. Zaraz potem oznajmiła:

Za godzinę u was jesteśmy! Wszystkim już wczoraj powiedziałam, więc zacznij nakrywać stół zaświergotała do słuchawki energicznie.

Kinga nie umiała się podnieść. Nie miała po prostu siły zaczynać kolejnego dnia. Przed oczami już miała, jak sto razy biega z kuchni do salonu, podaje, znosi talerze, a potem wszystko sprząta sama.

Nie chce mi się jęknęła w poduszkę.

Kinga, czemu jeszcze leżysz? Mama zaraz będzie! w drzwiach stał Darek i kręcił głową.

Już idę warknęła niechętnie i usiadła. Dasz radę, przetrwasz, jesteś silna wyszeptała do siebie i powlokła się do łazienki.

Starała się dodać sobie otuchy. Ostatecznie zdążyła wszystkiego dopilnować, wszystko podgrzać i ładnie podać.

Do obiadu cała rodzina już siedziała przy stole, wszyscy się przekrzykiwali, śmiali, opowiadali historie i plany na przyszłość. Obok Kingi siedziała pani Jadwiga, która niestrudzenie chwaliła Kingę:

Nasza Kingusia to gotuje, o rany, takie pyszności! Ja bym w życiu takiego stołu nie zrobiła! śmiała się, ściskała ją za rękę i patrzyła z dumą w oczy synowej.

Kinga z niechęcią przyjmowała te pochwały, ale często wstawała od stołu niby żeby coś sprawdzić. W rzeczywistości wychodziła na balkon, żeby odpocząć od hałasu i wiecznych pytań o dzieci, o których z Darkiem wciąż tylko rozmawiali, bo chcieli najpierw stanąć lepiej finansowo na nogi ale rodziny to wcale nie interesowało.

Kinguś! rozległ się głos z salonu. Czas na deser, gdzie uciekłaś?

Drzwi na balkon otworzyła teściowa i weszła w niewielką przestrzeń.

Ty palisz? zapytała zszokowana.

Co? Nie, mamo, no coś ty! Wyszłam po prostu złapać powietrza, bo duszno już w środku.

No tak, dzieci biegają, okien nie otworzysz. Już myślałam Uważaj tam, jeszcze wnusiów dla mnie będziesz rodzić! zażartowała i groźnie pogroziła palcem.

Kinga wymusiła uśmiech, ale pani Jadwiga nic nie zauważyła.

No, chodź, sprzątniesz chwilę i dasz ten swój sernik.

Zaraz

W salonie teściowa od razu rozsiadła się wygodnie na swoim krześle, a Kinga została sama z górą brudnych talerzy. Odniosła je do kuchni, rozstawiła ciasta i nową zastawę. Wszystko sama.

Twój sernik najlepszy na świecie! znów pochwaliła teściowa.

Kinga natychmiast uciekła do kuchni, żeby zająć się zmywaniem. Wtedy żałowała, iż jeszcze nie kupili tej zmywarki, bo ciągle były ważniejsze wydatki.

Dwie godziny później goście zaczęli się zbierać.

Darek, odwieź mnie, synku? poprosiła pani Jadwiga.

Pewnie, mamuś, tylko wezmę klucze.

Kiedy Kinga została sama, przeszła do salonu i zapadła z ulgą na kanapę. Wszędzie panował chaos: masa ludzi i dzieciaków dała się we znaki. Wczorajsze sprzątanie poszło na marne.

Trzeba się pozbierać, bo jutro będzie jeszcze gorzej rzuciła sama do siebie.

Westchnęła ciężko, wstała i zabrała się za sprzątanie brudne naczynia do zlewu, obrus i ręczniki do pralki, resztki jedzenia do pojemników. Odkurzyła cały dom, umyła podłogi.

Za taki wysiłek coś mi się należy

Nalała sobie gorącą kąpiel z ulubioną solą i muzyką w tle. Wreszcie rozluźniła zmęczone mięśnie. Dopiero wtedy wzięła telefon i zobaczyła SMS-a od Darka:

Mama zaproponowała, żebym został na noc, wrócę jutro.

No jasne jak zawsze.

Darek doskonale wiedział, iż dziś ona będzie sprzątać. A jednak wybrał zostanie u mamy, zamiast pomóc żonie.

Jak oni mnie traktują, tak ja ich. Koniec, mam dość! zdecydowała w duchu.

Miesiąc minął nie wiadomo kiedy. Zbliżała się kolejna okazja do świętowania. Telefon od teściowej przyszedł bardzo szybko:

Kingusiu, szykuj stół! W piątek przyjeżdżamy z okazji urodzin najmłodszego brata Darka.

Jasne, stół stoi. Tylko gotowanie nie wiem czy ogarnę, bo mam młyn w pracy, muszę jechać do biura. Nie mam pojęcia, czy w ogóle zdążę na wasz wieczór westchnęła teatralnie Kinga. Może mnie choćby nie być.

CO? Jak to?…

No cóż, praca nie wybiera.

Dobrze, coś wymyślę Szkoda rozczarowana zamilkła pani Jadwiga.

Udanego wieczoru Kinga rozłączyła się z uśmiechem.

Tamten wieczór spędziła u przyjaciółki, a rano zmusiła Darka do posprzątania całego mieszkania, bo w końcu to urodziny jego brata, a nie jej.

Kiedy zbliżała się okrągła rocznica teściowej, Kinga z wyprzedzeniem wręczyła swój prezent i oświadczyła:

Ale gdzie zrobimy przyjęcie?

U Darka, ale mnie nie będzie, wyjeżdżam do rodziców na Mazury. Możecie coś zamówić albo może któraś z synowych upiec ciasto. Na pewno dacie radę!

Następne święta Kinga była w domu, ale zastawiała stół wyłącznie wędlinami i gotowym ciastem ze sklepu.

Nie miałam totalnie czasu w gotowanie, mam zawalone terminy. Jak chcecie, zamówcie coś na dowóz.

Ale nikt nie chciał wydawać pieniędzy na zamówienia. Na Nowy Rok rodzina już zrozumiała, iż nie da się więcej pasożytować na Kindze i ich wspólne ochoty na świętowanie jakoś się rozmyły.

Ten Sylwester Kinga i Darek spędzili sami, z czego ona była bardzo zadowolona. Jej plan wypalił. A kiedy nalała sobie kieliszek szampana, pomyślała z satysfakcją: No, Kinga, należało ci się. Na zdrowie!W tej samej chwili zadzwonił Darek. W głosie miał coś miękkiego, nieco zawstydzonego.

Wszystkiego dobrego, Kinia. Dzięki, iż byłaś taka dzielna przez te wszystkie lata I wybacz, jeżeli byłem ślepy.

Kinga uśmiechnęła się do siebie, spojrzała przez okno na migoczące światła miasta i poczuła, iż naprawdę jest u siebie. Poczuła lekkość, jakby jakieś niewidzialne kajdany właśnie opadły na podłogę.

Wiesz co, Darek? od dzisiaj robimy święta tylko po swojemu. choćby jeżeli oznacza to pizzę i serial odpowiedziała.

Deal usłyszała odpowiedź.

Przy lampce szampana i blasku fajerwerków za oknem Kinga zrozumiała, iż czasem wystarczy samo nie, by w końcu powiedzieć tak sobie.

I od tego dnia każda szanująca się świąteczna rodzina wiedziała już, iż jeżeli liczy na ucztę u Kingi musi się najpierw zapytać, czy przypadkiem nie jest już zajęta własnym szczęściem.

Idź do oryginalnego materiału