Cudze mieszkanie, wspólne życie? Zanim zamieszkasz z przyszłą żoną, płać czynsz! Spór o prezent ślub…

polregion.pl 21 godzin temu

Dziennik, 10 czerwca 2023

Dzisiaj głowę mam ciężką od problemów rodzinnych. Cała sytuacja przypomina mi, iż życie zawsze zaskakuje w najmniej oczekiwanym momencie. Nie wiem, czy ślub mojej córki Joanny w ogóle się odbędzie. Atmosfera w domu jest napięta, kłótnie wiszą w powietrzu, a przyszły zięć, Damian, zachowuje się coraz dziwniej. Do ceremonii zostały raptem dwa tygodnie, a my zamiast cieszyć się przygotowaniami, roztrząsamy spory.

Kłócimy się o mieszkanie. Chcieliśmy zrobić młodym niespodziankę na nową drogę życia więc z żoną, Ewą, zebraliśmy wszelkie oszczędności, choćby sprzedaliśmy naszą ukochaną działkę nad Mazurami i garaż, by wystarczyło na kupno dwupokojowego mieszkania w Warszawie. W akcie własności widnieje tylko imię Joanny, bo po co komplikować, skoro to prezent ślubny dla naszej córki? Uznaliśmy, iż nieważne, czyje nazwisko – wspólne życie, wspólny dom.

Niestety, mieszkanie wymaga generalnego remontu. Nie mamy już złotówki odłożonej, wszystko poszło na zakup. Ewka zaproponowała, byśmy wspólnie z Damianem odnowili lokal wymienili instalacje, podłogi, okna, gładzie. Chociażby na początek zrobili, co się da, by młodzi mogli jak najszybciej się wprowadzić. Ale Damian powiedział wprost, iż nie zamierza włożyć ani grosza w mieszkanie, które formalnie nie jest jego. Może kupić drobne rzeczy, nowe zasłony, ale na poważniejszy remont nie chce się zrzucać.

Jestem zszokowany, bo mieszkanie bez remontu to tylko puste ściany, stare rury i rozsypujące się okna. Sami nie damy rady wszystkiego zrobić latka już swoje mamy, a i funduszy brak. Zasugerowałem nawet, iż skoro uważa, iż mieszkanie nie jest jego, to może płacić czynsz jak każdy najemca. Damian zaśmiał się i powiedział, iż nie ma sprawy.

Joanna całą sytuację bardzo przeżywa, płacze, nie śpi po nocach. Z jednej strony kocha Damiana, z drugiej nie podoba jej się jego podejście. Żona mówi, iż nie wyobraża sobie dalszego ciągu, jeżeli zięć nie chce inwestować w ich przyszłość. Joanna zaczyna choćby mówić, iż nie potrzebuje tego mieszkania ani żadnego remontu. Smuci mnie, iż młodzi ludzie tuż przed ślubem myślą już o podziale majątku, a nie wspólnych planach i rodzinie.

Złapałem się na tym, iż nie wiem, czy to ja źle patrzę na świat, czy też Damianowi nie można ufać. Czy powinien dołożyć się do remontu, skoro zamierza tu mieszkać z rodziną? Czy ważne jest, czyje widnieje nazwisko na umowie? A może powinien oszczędzać na swoje i dopóki nie ma swojego kąta, nie inwestować w cudze? Gdybym był na jego miejscu chyba jednak chciałbym budować coś razem od samego początku.

Dziś wieczorem doszedłem do wniosku, iż rodzina powinna być oparta na zaufaniu. jeżeli już na starcie każdy myśli tylko o sobie, nic dobrego z tego nie wyniknie. Mam nadzieję, iż jeszcze się dogadamy, zanim skrzypce zagrają na weselu.

Idź do oryginalnego materiału