Co się dzieje, gdy przestajesz być dla wszystkich miła?

kobietytomy.pl 1 godzina temu

Bycie miłą osobą to nie to samo co bycie uprzejmą. Gdy jesteś uprzejma, to jesteś po prostu kulturalna. Gdy jesteś miła, to jest to coś więcej niż “uprzejma”.

Dam Ci przykład, który od razu pokazuje różnicę.

Wchodzisz do pokoju, w którym znajdują się osoby, które niespecjalnie lubisz. Bycie uprzejmą, to powiedzenie “dzień dobry” lub “cześć” spokojnie, z naturalną miną, bez zbędnego uśmiechu. To wszystko.

Bycie miłą to coś więcej, to już radość, być może szczebiotanie przy wypowiadaniu przywitania, wyższe tony głosu, to podejście do kogoś bliżej, przytulenie się, podanie ręki, całus, itd. To ważne rozróżnienie, o którym często nie myślimy w ten sposób.

Oczywiste jest, iż warto być uprzejmą na co dzień, bo to kwestia kultury, ale już nie musisz być miła, bo często oznacza to bycie naiwną. I teraz najważniejsze, prawdziwa mentalna bomba, czyli prawda, jak zrozumienie tej różnicy potrafi zmienić życie – co się dzieje, gdy przestajesz być dla wszystkich miła? I na przykład traktujesz ludzi ze wzajemnością lub tak, jak na to zasługują, uprzejmie, ale bez entuzjazmu?

Co to znaczy być uprzejmą?

Bycie uprzejmą to obowiązek ludzi kulturalnych. Przecież nie chcemy być gburowate czy chamowate. choćby jeżeli z każdego chama wychodzi w końcu cham, to raczej naszym celem nie jest siadanie w pierwszym rzędzie w sali wypchanej po brzegi dupkami. choćby jeżeli mamy ciągotki do bycia jędzą w najgorszym wydaniu, to wtedy gdy to tylko możliwe, lepiej być w porządku, po prostu, być uprzejmą. Dla siebie, niekoniecznie dla innych. To, jakie jesteśmy to nasza wizytówka, sposób zachowania mówi więcej o nas samych niż o osobach, które nas prowokują do pokazania swojej najczarniejszej strony charakteru.

Uprzejmość to szacunek, choćby bardziej do siebie, do tego, jaka jestem, ale też do innych. Z kolei bycie miłej to już emocje. Wiele kobiet niestety tego nie rozróżnia, a to dlatego, iż jako małe dziewczynki byłyśmy częściej zachęcane do bycia miłą, niż do bycia uprzejmą. Miałyśmy się uśmiechać, ukłonić się, podać rękę, dać się pocałować, często wbrew sobie…

I teraz powiem Ci coś, co mnie zmroziło jakiś czas temu. To wszystko odbiera nam pozycję w społeczeństwie, niestety pokazują to wszystkie badania.

Uśmiechająca się kobieta wygląda co prawda pięknie, ale…jednocześnie nieprofesjonalnie. W pracy od razu traci kilka punktów. I teraz nałóż na ten fakt te wszystkie komentarze – “no uśmiechnij się, co taka naburmuszona jesteś” – komentarze kierowane głównie do kobiet, jakby nasza poważna mina przeszkadza rubasznym mężczyznom, facetom wierzącym w to, iż jesteśmy po to, aby im poprawić humor.

Świat, w swojej tradycji, zmusza nas niejako do bycia niepoważną. I to nie tak, iż jestem wojującą feministką, bo nie jestem, ale nie da się po prostu zignorować tego, co się dzieje i odgórnego przymusu, by być miłą dla zasady.

Co oznacza bycie miłą?

Nie warto wychowywać dziewczynek na miłe, nie dlatego, iż mamy chować małe egoistki i księżniczki, jędze wcielone, to nie o to chodzi. Kluczowe jest zrozumienie słów, to o to wszystko się rozchodzi, naprawdę, o semantykę i idącą za nią świadomość.

Bycie miłą to bowiem:

  • zgadzanie się,
  • łagodzenie napięć,
  • uśmiechanie się rozbrajająco,
  • mówienie rzeczy przyjemnych, niekoniecznie prawdziwych,
  • unikanie konfliktów, często za wszelką cenę,
  • rezygnowanie z siebie, aby nie ranić innych.

Gdy jesteś miła, przesuwasz granice, w pierwszej kolejności chodzi Ci o spokój. Ceną nie jest Twoje dobre samopoczucie, nie chodzi też o asertywność i dbanie o granice, chodzi o dobre samopoczucie innych o to, żebyś nie musiała wychodzić ze swojej strefy komfortu i mierzyć się z zachowaniem innych. W byciu miłą dla zasady często się gubimy, bo zaczynamy brać odpowiedzialność za samopoczucie innych. A to już o krok od zaniedbywania siebie i uważania, iż inni mają rację.

Co się dzieje, gdy przestajesz być miła dla innych?

Co zatem się dzieje, gdy przestajesz być miła dla innych, ale miła w znaczeniu wyżej opisanym, czyli przestajesz na siłę unikać sporów, mówisz prawdę albo milczysz, zamiast dbać o dobrostan innych, nie udajesz, jesteś autentyczna?

Dzieją się dwie rzeczy.

Po pierwsze odchodzą od Ciebie osoby, które były obok tylko dlatego, iż poprawiałaś im humor. Kosztem Ciebie oni mieli się dobrze, byłaś ich spowiednikiem, powierniczką, osobą, która zawsze wysłucha, potaknie, powie, co inni chcą usłyszeć. Te osoby z oburzeniem opuszczają Cię, mając przy tym ogromną pretensję do Ciebie.

I druga rzecz zyskujesz szacunek osób, które dotąd Cię nie zauważały. Tych wszystkich, którzy nie traktowali Cię poważnie, bo byłaś jak chorągiewka, jak choinka, która się podoba na święta, a którą się bez cienia żalu wyrzuca w styczniu czy najpóźniej w lutym, jak króliczek wielkanocny słodki, ale głupiutki. Gdy przestajesz być nadmiernie miła, ale pozostajesz uprzejma, ważysz słowa, częściej milczysz, ludzie zaczynają się z Tobą liczyć.

Kłamałabym, gdybym napisała, iż dzieje się to od razu, to nieprawda. Potrzeba czasu, żeby inni zauważyli w Tobie zmianę. Jednak…to tylko koszt, czas jest w tym wypadku kosztem, który musisz zapłacić, jeżeli zależy ci na tym, żeby być autentyczna. To naprawdę niska cena, dla osób, które nie chcą stać w miejscu i którym zależy na prawdziwych relacjach a nie na pozorach bycia fajną.

Co o tym sądzisz?

Zacznijmy od początku. jeżeli nie czytałaś, to koniecznie zajrzyj tutaj —->>> Nie bądź za dobra…Nikt tego nie docenia. Przeciwnie…

Idź do oryginalnego materiału