Ceny nad polskim morzem "odleciały". (OPINIA)

kobietaxl.pl 2 godzin temu

Naprawdę zacznijcie porównywać ceny, zamiast powtarzać, iż "w Polsce jest taniej". Wejdźcie na strony z noclegami, sprawdźcie restauracje, parkingi i atrakcje. Potem porównajcie to z Madrytem, Rzymem, Dubajem, Lizboną, Chorwacją czy turecką Riwierą. Możecie się mocno zdziwić.

I teraz zastanówcie się uczciwie. Po co adekwatnie jedziecie nad polskie morze? Bo jeżeli spojrzymy na to chłodno, to wygląda to mniej więcej tak.

Najpierw płacicie kilka tysięcy złotych za nocleg. Potem dochodzą parkingi, opłaty klimatyczne, restauracje, lody, gofry, kawa, atrakcje dla dzieci i nagle okazuje się, iż jeden dzień pobytu czteroosobowej rodziny spokojnie potrafi kosztować ponad 1000 zł.

A pogoda?

No właśnie. Z nią zawsze jest loteria. Można trafić piękne słońce, ale równie dobrze przez kilka dni może wiać, padać albo być 18 stopni w środku wakacji. Każdy, kto regularnie jeździ nad Bałtyk, wie, iż takie sytuacje nie należą do rzadkości.

Temperatura morza choćby w szczycie sezonu często wynosi około 17–20 stopni. Dla jednych jest to idealne, dla innych wejście do wody kończy się po kilkunastu sekundach. Nie popływasz? To może chociaż coś zjesz. I tutaj zaczynają się kolejne niespodzianki.

W wielu smażalniach ceny ryb podawane są za 100 gramów. Turysta widzi na tablicy 25 czy 30 zł i myśli, iż tyle zapłaci za obiad. Dopiero przy kasie okazuje się, iż ryba waży ponad pół kilograma i rachunek wynosi 170 albo choćby 200 zł. Do tego frytki, surówka, napój i nagle obiad dla rodziny kosztuje tyle, co porządna kolacja w Hiszpanii czy Portugalii.

Oczywiście nie mówię, iż wszyscy tak robią. Są świetne, uczciwe smażalnie i warto je wspierać. Ale takich miejsc, gdzie klient dopiero przy kasie orientuje się, ile naprawdę zapłaci, przez cały czas jest zdecydowanie za dużo.

I zanim ktoś napisze, iż przesadzam...

Ja naprawdę lubię polskie morze. Jeżdżę tam regularnie. Tyle iż najczęściej poza sezonem. Jesienią lub wiosną Bałtyk ma swój wyjątkowy klimat. Jest spokojnie, nie ma tłumów, ceny są rozsądniejsze i można naprawdę odpocząć.

Co więcej, jeszcze na początku tego roku sam polecałem polskie morze. Wielu ludzi bało się wyjazdów do niektórych państw przez napiętą sytuację na Bliskim Wschodzie, więc Bałtyk wydawał się rozsądnym wyborem. Ale to, co stało się z cenami w tym sezonie, naprawdę mnie zaskoczyło.

Od lat prowadzę jedną z największych grup podróżniczych w Polsce – Świat To Za Mało – Tanie Podróże i Porady Podróżnicze. Codziennie wyszukuję i porównuję oferty z całego świata. Widzę, ile naprawdę kosztują wakacje i gdzie można polecieć za rozsądne pieniądze.

I właśnie dlatego nie mogę przejść obojętnie obok tego, co dzieje się nad Bałtykiem.

Dzisiaj znalazłem ofertę bezpośredniego lotu do Sanya na wyspie Hajnan w Chinach w terminie 16–30 sierpnia. Do tego hotel 5-gwiazdkowy przy samej plaży i to w cenie 3000 zł z wszystkim. Biały piasek. Krystalicznie czysta, ciepła woda. Gwarancja pogody. Palmy. Nie bez powodu Hajnan nazywany jest Hawajami Azji.

I teraz naprawdę odpowiedzcie sobie szczerze

Jeżeli za podobne pieniądze mogę spędzić dwa tygodnie pod palmami, kąpać się codziennie w ciepłym morzu i mieszkać w hotelu pięciogwiazdkowym przy samej plaży, to dlaczego miałbym wybrać znacznie droższy Bałtyk z pogodą, która jest jedną wielką niewiadomą? To nie koniec.

Znacznie chętniej pojadę również do Chorwacji. Za około 5000 zł można wynająć cały dom z basenem, praktycznie przy samej plaży, dla czterech osób na 14 dni.

Po przeliczeniu wszystkich kosztów bardzo często okazuje się, iż Chorwacja wychodzi taniej niż wakacje nad polskim morzem. Jeszcze kilka lat temu trudno było w to uwierzyć. Dzisiaj to po prostu fakty. I nie piszę tego dlatego, iż nie lubię polskiego morza. Wręcz przeciwnie. Uważam, iż Bałtyk jest piękny i ma swój klimat.

Ale piękne widoki nie wystarczą, kiedy rachunek za tydzień wakacji zaczyna przypominać koszt egzotycznego wyjazdu.

A teraz kilka słów do właścicieli hoteli, pensjonatów i apartamentów

Rozumiem, iż rosną koszty. Prąd, wynagrodzenia, podatki i żywność są coraz droższe. Ale klient też potrafi liczyć.

Jeżeli przez cały czas będziecie sprzedawać wakacje nad polskim morzem w cenach, które konkurują z Chorwacją, Hiszpanią, Portugalią czy Azją, to nie dziwcie się, iż obłożenie nie będzie pełne. Bo konkurencją jest cały świat.

A świat jest coraz łatwiej dostępny niż kiedykolwiek wcześniej. I właśnie dlatego coraz więcej Polaków wybiera lotnisko zamiast jazdy nad Bałtyk. Nie dlatego, iż nie kochają Polski. Po prostu chcą za swoje ciężko zarobione pieniądze dostać więcej. I trudno mieć do nich o to pretensje.

Paweł Borsucki

Autor jest podróżnikiem, założycielem grupy na Facebooku Świat to za mało, która zrzesza ponad 135 tys. członków.

Idź do oryginalnego materiału