Oglądjąc na Netflix “Ołowiane dzieci” i “Heweliusza” nie do końca mogłem uwierzyć, iż świat w tamtym czasie był taki jakiś szary, smutny i ponury. Wyblakły – bez kolorów. I pełen dymu papierosowego. Nie tak to zapamiętałem, nie miałem takich odczuć. Sięgnąłem choćby po stare zdjęcia… I cóż.. Faktycznie, kolorowo nie było.
To nie tak, iż kolorów nie było, ale wszystko było o wiele bardziej pastelowe i znacznie bardziej przygaszone niż dzisiaj. Kolorystyka była raczej ograniczona. Wszyscy mieliśmy podobne meblościanki, kanapy i fotele.
Wszystko było jakieś takie bardziej proste, żeby nie powiedzieć… toporne. A samochody? Jak polonez mógł być marzeniem i cudem motoryzacji? Jak myśmy całą rodziną (4 osoby i pies) pojechali na wakacje maluchem?
Zawsze podobała mi się fotografia. Mam więc trochę zdjęć z tamtych czasów. Miałem Zenita i sam wywoływałem zdjęcia w łazience. Przejrzałem zbiory.. i faktycznie. Papieros był wszędzie. Na ulicy, w pracy i w domu. Na imprezach i w codziennym życiu. To akurat pamiętam – nie cierpiałem tego wszechobecnego smrodu.
Ale z moich własnych zdjęć wyłania się zbliżony obraz ubrań, mebli i całego środowiska, w którym żyliśmy. A jednak… wydawało się normalne, przyjazne i naturalne. Takie właśnie jak być powinno.
To był czas mojego dzieciństwa – beztroskiego łażenia po drzewach, łowienia ryb i codziennej gry w piłkę. Na przerwach w szkole, na zajęciach w-f, zaraz po lekcjach – aż do wieczora. To był czas, kiedy wszyscy spotykaliśmy się na podwórku – na trzepaku, w piaskownicy, przy ulubionym drzewia lub na boisku. Tu spędzaliśmy całe dnie. To był fajny, radosny czas.
Dopiero przez pryzmat dzisiejszych czasów widać różnicę. Jest zwyczajnie ładniej, sympatyczniej, bardziej kolorowo. Jest czysto. Jest zupełnie inaczej. Ale też podwórka świecą pustkami. I wiecie co mnie ciekawi? Czy za kolejne ćwierć wieku – ten nasz dzisiejszy, szybki, kolorowy i różnorodny świat też będzie wydawał się tak odległy i nie tak atrakcyjny?














