Byłem o włos od tego, by choćby nie pójść na pogrzeb własnego ojca, kiedy zadzwonił do mnie bank i poinformował, iż na jego koncie zostało dokładnie 12,41 złotego. Odłożyłem słuchawkę i stałem tak bezradny pośrodku zimnego salonu, pełnego gratów, trzęsąc się z wściekłości. Przez dziesięć lat pracowałem w Warszawie bez chwili wytchnienia. Co miesiąc przesyłałem […]