Światła w starej kuchni w kamienicy przy ulicy Chmielnej mrugały jak niewyraźne gwiazdy na niebie. Była druga w nocy, a mały Kacperek zaledwie sześciomiesięczny wyłakiwał się tak, iż echo rozbijało się o ściany. Jadwiga Andrzejewska, zmęczona i głodna, już od godzin nie potrafiła go uspokoić. Ostatnia łyżeczka mieszanki mlecznej prawie się skończyła; nie wiedziała, co […]