Budynek dawnego wodowskazu

szaryburek.pl 9 godzin temu

Niewielka miejscowość Korzeniewo skrywa zaskakująco bogatą historię. Dziś to spokojna, nieco zapomniana miejscowość, ale kiedyś odgrywała istotną rolę w transporcie towarów. Do dziś można tu odnaleźć ślady tamtych czasów, jednym z nich jest dawny budynek wodowskazu, przypominający, jak wielkie znaczenie miała rzeka dla życia mieszkańców.

Wczoraj postanowiłem odwiedzić niewielką miejscowość Korzeniewo, położoną w województwie pomorskim, w powiecie kwidzyńskim. Korzeniewo odegrało kluczową rolę w historii transportu towarów Wisłą, funkcjonując jako istotny węzeł komunikacyjny i przeładunkowy. Zlokalizowana tam przeprawa promowa, której początki portu sięgają przynajmniej 1755 roku, obsługiwała ruch handlowy między brzegami rzeki.

To spokojne miejsce, które skrywa ciekawą, choć nieco zapomnianą historię. Moją uwagę przyciągnął tam szczególnie budynek dawnego wodowskazu, wzniesiony w latach czterdziestych XIX wieku. Prusacy wtedy prowadzili prace regulacyjne w Dolinie Dolnej Wisły. Zbudowali port rzeczny w Korzeniewie, a w nim wspomniany budynek kryjący mechanizmy wodowskazu.

Ten niepozorny obiekt usytuowany jest na wale przeciwpowodziowym. Jego drewniana konstrukcja oraz intensywnie zielony kolor sprawiają, iż z oddali może przypominać niewielką cerkiew, zwłaszcza osobom, które natrafią na niego przypadkiem, nie znając jego pierwotnego przeznaczenia. Choć budynek zachował się w zaskakująco dobrym stanie, niestety pozostaje zamknięty dla zwiedzających i można go podziwiać jedynie z zewnątrz.

W budynku wodowskazu, na zachowanej do dziś wieżyczce widoczna była wnęka przypominająca tarczę zegara ratuszowego. Załogi holowników oraz barek poruszających się po Wiśle mogły już z dużej odległości odczytać poziom wody dzięki dużej wskazówce umieszczonej na wyskalowanej tarczy. Urządzenie działało w sposób mechaniczny, jego wskazania zmieniały się samoczynnie wraz z ruchem pływaka umieszczonego w studzience znajdującej się wewnątrz budynku. Studzienka była połączona z basenem portowym na zasadzie naczyń połączonych, co sprawiało, iż pływak zawsze wskazywał dokładnie ten sam poziom wody, co nurt Wisły.

W latach 60. XX wieku, wodowskaz niestety został zdemontowany i mimo poszukiwań do dziś nie wiadomo, gdzie się znajduje. Na przestrzeni lat budynek pełnił różne funkcje, przez pewien czas, w budynku mieściła się pracownia krawiecka, harcówka, a w tej chwili jest tu kaplica należąca do Parafii Św. Jana Ewangelisty w Kwidzynie. realizowane są tu także msze niedzielne i okolicznościowe dla lokalnej społeczności.

Przy budynku znajduje się tablica informacyjna, dowiemy się z niej, iż w XVII w. znajdująca się nad rzeką przystań, była wykorzystywana jako główny punkt przeprawy mostami pontonowymi. Jedna z takich przepraw była strzeżona przez wojska francuskie w okresie wojen napoleońskich w latach 1085 – 1813.

Dziś budynek dawnego wodowskazu jest ciekawostką turystyczną i świadectwem dawnych rozwiązań technicznych stosowanych w gospodarce wodnej.

Tuż obok budynku dawnego wodowskazu znajduje się równie interesujący, choć dziś nieco mniej rzucający się w oczy obiekt, dawny Urząd Graniczno-Celny, który później pełnił funkcję siedziby Zarządu Dróg Wodnych w Tczewie. w tej chwili budynek jest w dużej mierze zaadaptowany na cele mieszkalne, co nadaje mu zupełnie inny charakter niż pierwotnie zakładano.

Chciałbym w tym miejscu podziękować osobom, które mnie wspierają za pośrednictwem Wirtualnej kawki. Dzięki Wam i waszym drobnym wpłatom, powstają takie fotorelacje! Od kilkunastu lat staram się odwiedzać i fotografować miejsca mniej znane i opuszczone. o ile ktoś chciałby dołożyć cegiełkę do moich podróży i wesprzeć mnie w tym co robię, zapraszam do postawienia mi >Wirtualnej Kawki<. Wszystkie zebrane kwoty przeznaczam na paliwo, dzięki temu mam możliwość realizowania swoich dalszych podróży.

Moją pasją są podróże i fotografowanie miejsc mniej znanych, zapomnianych, niedostępnych i opuszczonych. Staram się wyszukiwać miejsca, według mnie warte uwagi, mające swój klimat i urok. Myślę, iż stworzyła się wokół tego co robię jakaś mała, fajna społeczność. Nigdy nie myślałem, iż to zrobię, ale doszedłem do wniosku, iż stworzę swój Patronite. Wspierając mnie na nim, sprawisz, iż będę mógł rozwinąć mojego bloga, wyjeżdżać częściej i dalej i z tego tworzyć fajne relacje. W ten sposób także Wam podpowiadać jakieś interesujące miejsce na wyprawy. Kto wie, może to kiedyś przerodzi się w moją jedyną pracę… Bardzo dziękuję Krzysztofowi, Kamili, Andrzejowi, Patrycji, Tadeuszowi, Pawłowi, Karolinie, Magdalenie, Małgorzacie, Władysławowi, Alexowi i Magdzie, którzy wsparli moje działania i zostali moimi pierwszymi patronami.

Idź do oryginalnego materiału