Teenagers scare the livin’ shit out of me[ref]Nastolatki cholernie mnie przerażają, Teenagers, My Chemical Romance, 2006.[/ref], albo fuckingettingup, fuckingschool, fuckinglife[ref]Jebanewstawanie, jebanaszkoła, jebaneżycie, Schernikau R.M., Kleinstadtnovelle (The Small-Town-Novella), “Words Without Borders: The Queer Issue VII.” tłum. L. Jones, 2016, nr. VII.[/ref], albo nie lubią jak gadamy, jak się śmiejemy, jak się plączemy, jak plączą się włosy, a choćby nie możemy ich uczesać. Te ostatnie słowa padają w filmie dyplomowym Martyny Pasternak pod tytułem Nasza szkoła (2023). Uczennice zatykają w nim zlew w szkolnej toalecie gumą do żucia. Brunatna woda zalewa całą budę. Lekcje są odwołane.

Godzina Szumu #114 Natalia Fiedorczuk, Małgorzata Widomska

W Gdańskiej Galerii Miejskiej zobaczymy tylko część pracy Pasternak, czyli scenografię stworzoną na potrzeby filmu. Jest to prostopadłościenna bryła, szara i chropowata. Pod jej grubą skorupą kryje się przestrzeń destrukcji, czyli makieta wnętrza szkoły. Nieposłuszeństwo dziewczynek szokuje bardziej.
Powietrze w galerii jest suche, ponieważ ściany wymalowane są szarą farbą. Przestrzeń jest prostokątna i pusta – z wyjątkiem betonowego prostopadłościanu stojącego po lewej stronie. Gdzieniegdzie na podłodze widać miedziane zacieki, kałuże, walające się krzesełka, stoły i ołówki. Są to oszczędne symptomy zniszczenia, które odbyło się pod warstwą betonu. Możemy zajrzeć do wnętrza tej bryły jedynie dzięki kilku małych wizjerów. Musimy się pochylić, zgiąć lub kucnąć. Wizjery dają nam wgląd, ale też znacząco ograniczają pole widzenia i zmuszają nasze ciało do podporządkowania się. Możliwe, iż właśnie tak kojarzy się Martynie Pasternak szkoła.






Dorastanie jest niezręczne i odbywa się w serii placówek edukacyjnych. Ich pomieszczenia dzielą nas ze względu na płeć, wiek i rodzaj zajęć. Pasternak przeprowadza destrukcję-dekonstrukcję przestrzeni szkolnej na osi nieposłuszeństwa i kontroli. Wewnątrz kubiku znajduje się makieta szkoły, na którą składają się: toalety, sale lekcyjne, szatnie, gabinet pielęgniarki, biblioteka i sala gimnastyczna. To właśnie one zostały zniszczone w filmie artystki. We wnętrzach panuje chaos, na podłodze rozlana jest woda: książki walają się po podłodze, drzwi w toaletach zgniły i rozpadły się, stoły i krzesła są rozrzucone w nieładzie. Wilgoć i nieporządek kontrastują z suchą fakturą prostopadłościanu. Warto zwrócić uwagę na światło, które pojawia się znikąd i nie ma prawa istnieć w betonowym klocku. Wpada przez szczeliny i okna pomieszczeń, doświetlając makietę. To artystka je tam umieściła, wskazując na sztuczność zastanych scenek – sztucznych tak, jak sztuczna jest sama szkoła. Wiadomo nie od dziś, iż szkoły socjalizują, porządkują, sprawdzają, informują, segregują. Nie pozostaje nic innego, tylko to wszystko zniszczyć.
Betonowy blok Pasternak, w sposób świadomy lub nie, nawiązuje do dziewczyńskiego ciała jako bytu, który w każdej chwili może wymknąć się spod kontroli. Jak mówią o tym same bohaterki filmu, ich śmiech i gadanie przeszkadza, a ich włosy są za długie.
Nastolatek lub nastolatka stanowią niewiadomą dla systemu szkolnego i zagrożenie dla społeczeństwa w ogóle. W każdej chwili zachowanie młodej osoby może odbiec od normy, choćby w najbardziej powierzchowny sposób: głos może się załamać, włosy splątać, hormony zabuzować, krew ulać, ciało pokryć tatuażami. Nastolatek może uciec z domu, palić zioło, okazać się lesbijką, incelem, patostreamerką, lewakiem, anorektyczką, narkomanem. Może też zakleić odpływ w szkolnej umywalce gumą do żucia.








Jeśli celem szarego sześcianu jest korekta niepożądanych zachowań, zamknięcie i nadanie sztywnej struktury, to warto przywołać myśl z Destrukcyjnego charakteru Waltera Benjamina: „Destrukcyjny charakter zna tylko jedno hasło: robić miejsce; tylko jedno działanie: usuwać. Jego potrzeba świeżego powietrza i wolnej przestrzeni jest silniejsza od wszelkiej nienawiści”.[ref]W. Benjamin, Destrukcyjny charakter [w:] „Krytyka i narracja”, tłum. B. Baran, Warszawa, Wydawnictwo Aletheia 2018, s. 149.[/ref] Destrukcyjny charakter to, wbrew pozorom, siła kreatywna; siła, która nie ma stałego miejsca i testuje granice normy. Nie lubi wygodnictwa, utartych schematów i stałości. Na tym, wydaje mi się, polega niszczycielstwo przedstawione w pracy Pasternak – przenika ono struktury, które mu się sprzeciwiają. Gest destrukcji i gest artystyczny są równie twórcze i dzieją się równocześnie – są ze sobą splecione. Ich wspólnym wrogiem jest schemat: szkolna bryła.

W 31. numerze drukowanego „Szumu” wystawę „Abzgram” Karoliny Wojtas recenzuje Piotr Policht
U Pasternak destrukcyjnymi charakterami są właśnie uczennice. Wedle przyjętych norm, ich nieposłuszeństwo jest bardziej subwersywne. Częściej to chłopcy mają przyzwolenie na bycie niegrzecznymi i buntowniczymi. Ciała dziewczynek i ich zachowanie podlegają ścisłemu nadzorowi. W społeczne wymagania dotyczące dorastających kobiet wpisana jest teza o pewnej nieczystości i dzikiej naturze ich fizjologii. Tym bardziej interesujący jest czerwono-brunatny kolor cieczy, która zalewa szkołę i strugami wypływa z wizjerów, tworząc niezręczne plamy. Nie mogę oprzeć się wrażeniu, iż są one jak plamy okresu na spodniach, które jak to w paranoicznych wyobrażeniach dorastających osób, pojawiają się w najgorszym możliwym momencie, czyli w szkole. Wrażenie to wynika z faktu, iż polska szkoła, na którą fundamentalny wpływ ma dyskurs kościelny (na makiecie w jednej z klas widać krzyż powieszony nad tablicą), uczy nas, by tak właśnie ciało odbierać. Betonowy blok Pasternak, w sposób świadomy lub nie, nawiązuje do dziewczyńskiego ciała jako bytu, który w każdej chwili może wymknąć się spod kontroli. Jak mówią o tym same bohaterki filmu, ich śmiech i gadanie przeszkadza, a ich włosy są za długie. Akt destrukcji jest aktem wyzwolenia.








Pasternak nie uzasadnia swojej postawy i nie wdaje się w dyskusję dotyczącą zalet i wad systemu edukacji. Makieta powstała na bazie jej wspomnień z lat szkolnych, ale można ją traktować także jako komentarz do współczesnej sytuacji w szkolnictwie. Na ironię zakrawa fakt, iż po zakończeniu cyklu edukacyjnego Pasternak wróciła do szkoły, w tej chwili jest nauczycielką w liceum plastycznym. Jej gest, polegający na zbudowaniu, zniszczeniu, a następnie zalaniu makiety betonową formą, wydaje się, o ironio, propozycją dojrzałą. Nie ma pewności, jaka mogłaby być przyszłość zdemolowanej szkoły Pasternak. Jedno jest pewne: uczennicy zajęłyby w niej bardziej podmiotowe miejsce. Samych uczennic nie zobaczymy jednak w Gdańskiej Galerii Miejskiej. Nie zostały przedstawione na makiecie. Może uciekły, a może wyparowały przez szczeliny wizjerów. Może zostały ukarane i siedzą w kozie. Jestem pewna, iż ją też zaraz rozwalą.