O krakowskim smogu mówiło się niemal od zawsze. Był tematem zimowych rozmów, alarmów i map z czerwonymi punktami. Władze miasta stopniowo zaczęły wprowadzać regulacje, które ograniczyły emisje z domowych pieców. Zmiany nie przyszły z dnia na dzień, ale były konsekwentne. Według analiz cytowanych przez brytyjski dziennik, ograniczenie poziomu sadzy pozwoliło uniknąć blisko 6 tys. przedwczesnych zgonów w ciągu 10 lat.
REKLAMA
Zobacz wideo Dwa tygodnie w Otwocku i mobilne płuca Polskiego Alarmu Smogowego wyglądają tak
Jakie działania podejmuje Kraków w celu walki ze smogiem? To nie tylko znikające "kopciuchy"
Brytyjski dziennik opisuje Kraków jako miejsce, które jeszcze niedawno uchodziło za symbol zanieczyszczonego powietrza. W materiale pojawia się historia alergologa Marcela Mazura z Collegium Medicum Uniwersytetu Jagiellońskiego. Wspominał, iż gdy był dzieckiem, w niektórych częściach miasta dymu było tyle, iż można go było zobaczyć i poczuć. Dziś leczy pacjentów z chorobami układu oddechowego. - To nie jest tak, iż nic nie da się zrobić. Ale to trudne - przyznał.
Punktem zwrotnym był ogłoszony w 2013 roku plan wprowadzenia zakazu spalania węgla i drewna w domowych piecach. Regulacja zaczęła obowiązywać kilka lat później, a miasto równolegle finansowało wymianę starych kotłów. W wielu przypadkach dopłaty pokrywały pełne koszty inwestycji. Z krajobrazu znikały kolejne "kopciuchy", a normy dla pyłów przestały być jedynie zapisem w uchwałach.
Z analiz Europejskiego Centrum Czystego Powietrza wynika, iż redukcja poziomu czarnego węgla, czyli sadzy powstającej przy niecałkowitym spalaniu paliw, pozwoliła w samym Krakowie uniknąć 5897 przedwczesnych zgonów w ciągu dekady. Badacze oparli się na uznanych metodach szacowania śmiertelności oraz danych pomiarowych dotyczących udziału sadzy w pyle PM2.5. To właśnie te liczby stały się osią największego zainteresowania.
Łukasz Adamkiewicz, prezes Centrum, podkreślił, iż sukces nie był dziełem jednej opcji politycznej. - Zieloni, czerwoni, czarni, prawica, lewica. Wszyscy powiedzieli: to jest problem, którym musimy się zająć - idąc za cytatem z "The Guardian". W ocenie autora artykułu to rzadki przykład ponadpartyjnego porozumienia w sprawie zdrowia publicznego.
Liczby, które zmieniły narrację o "smogowej stolicy Polski"
Z badań prowadzonych przez zespół Marcela Mazura wynika, iż w 2018 roku odnotowano o 17 proc. mniej przypadków astmy i o 28 proc. mniej alergicznego nieżytu nosa u dzieci niż dekadę wcześniej. To sygnał, iż poprawa jakości powietrza zaczęła przekładać się na konkretne wskaźniki medyczne.
Szerszy kontekst również jest istotny. W Polsce liczba przedwczesnych zgonów związanych z drobnymi pyłami spadła o 18 proc. między 2005 a 2022 rokiem, a w całej Unii Europejskiej o 45 proc. To jednak Kraków prawdopodobnie doświadczył najbardziej spektakularnej poprawy jakości powietrza w kraju. W 2024 roku po raz pierwszy nie odnotowano tam żadnego przekroczenia dobowej normy benzo(a)pirenu.
Nie znaczy to jednak, iż temat zniknął. Pod koniec 2024 roku miasto na krótko znalazło się na czele rankingu najbardziej zanieczyszczonych dużych miast świata według IQAir. Wszystko przez napływ zanieczyszczeń z okolicznych gmin oraz emisje z transportu drogowego. W odpowiedzi wprowadzono strefę czystego transportu obejmującą znaczną część miasta.
W tle tej historii jest coś więcej niż lokalna poprawa wskaźników. Czarny węgiel, nazywany superzanieczyszczeniem, ma szczególnie silny wpływ zarówno na zdrowie ludzi, jak i na tempo ocieplania klimatu. Rachel Huxley z fundacji Wellcome zwróciła uwagę, iż ograniczanie jego emisji to działania, które mogą przynieść szybkie i odczuwalne efekty. W tym kontekście historia miasta, które jeszcze niedawno było określane jako "smogowa stolica Polski", nabiera międzynarodowego znaczenia. Czy w twoim mieście jest problem ze smogiem? Zapraszamy do udziału w sondzie oraz do komentowania.








