
Równocześnie z liczbą przepisów rosną ceny energii i konkurencja z rynków, na których producenci nie muszą ponosić takich samych kosztów dostosowania do wymogów. Już w 2024 r. Mario Draghi w swoim raporcie wymieniał wysokie ceny energii, presję regulacyjną, słabą produktywność i bariery dla przedsiębiorstw wśród problemów osłabiających konkurencyjność Europy. Komisja Europejska odpowiada pakietami uproszczeń, ale przedstawiciele biznesu i część polityków oceniają, iż tempo zmian jest przez cały czas zbyt wolne.
Bruksela upraszcza i jednocześnie reguluje
Od stycznia 2025 r. do czerwca 2026 r. Komisja zaproponowała 12 zbiorczych inicjatyw legislacyjnych, które mają ograniczyć obciążenia administracyjne. Oszczędności mają sięgać około 17 mld euro rocznie. KE deklaruje również, iż chce przyspieszać wydawanie pozwoleń. Chce też walczyć z tzw. gold-platingiem – to zjawisko polegające na dokładaniu przez państwa członkowskie dodatkowych obowiązków ponad wymagania prawa unijnego.
Firmy z kolei przygotowują się do kolejnych regulacji. Od sierpnia 2026 r. obowiązuje już część przepisów PPWR, czyli rozporządzenia w sprawie opakowań i odpadów opakowaniowych. Obejmują m.in. projektowanie opakowań, udział materiałów z recyklingu, oznakowanie i ograniczenia dotyczące części produktów jednorazowych.
Do tego dochodzi EUDR – unijne rozporządzenie przeciwko wylesianiu. Firmy objęte przepisami będą musiały potwierdzać, iż określone produkty trafiające na rynek UE lub z niego eksportowane nie przyczyniają się do wylesiania ani degradacji lasów. Kolejną zmianą jest Euro 7, które od 29 listopada 2026 r. obejmie nowe typy samochodów osobowych i dostawczych.
Europosłanka Anna Bryłka ocenia, iż taki sposób stanowienia prawa podważa wiarygodność zapowiedzi deregulacyjnych.
– W raporcie Draghiego jasno wybrzmiało, iż unijna gospodarka jest przeregulowana, iż mamy za dużo biurokracji. Tylko co z tego, jeżeli na przykład wchodzi w życie rozporządzenie PPWR, EUDR, a Euro 7 będzie obowiązywało od listopada – mówi europosłanka.
Kosmetyki w Polsce rosną szybciej niż rynek UE
Interesujący przypadek w tej dyskusji stanowi branża kosmetyczna, która w Polsce gwałtownie rośnie. W 2025 r. nasz krajowy rynek kosmetyczny zwiększył wartość o 9,3 proc., co oznacza, iż rósł niemal dwukrotnie szybciej niż cały unijny rynek. jeżeli chodzi o wielkość polskiego rynku kosmetycznego, plasujemy się na 5. miejscu w UE. Jesteśmy też ósmym co do wielkości eksporterem kosmetyków na świecie.
Żeby utrzymać tę pozycję, trzeba inwestować w produkty, technologię i ekspansję. A część środków, które mogłyby finansować rozwój, pochłania dziś dostosowywanie działalności do kolejnych wymogów.
Regulacje dotyczą praktycznie całego życia produktu: składników, receptury, bezpieczeństwa, opakowania, oznakowania i późniejszego zagospodarowania odpadów. Firmy muszą śledzić równolegle m.in. zmiany rozporządzenia kosmetycznego, przepisy dotyczące chemikaliów i nowe obowiązki środowiskowe.
– To, z czym boryka się w tej chwili europejska, a szczególnie polska branża kosmetyczna, to nadregulacja i zbyt duże tempo zmian. Regulacje często nakładają się na siebie, a czasem są ze sobą sprzeczne, co utrudnia inwestycje. Powodują, iż choćby taki duży gracz jak L’Oréal ma zadyszkę i kłopoty związane z tym, iż regulacja goni regulację. One dotyczą całego łańcucha produkcji kosmetyku – od surowca, przez formułę i opakowanie, aż po odpady – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown, dyrektorka public affairs L’Oréal Polska i Kraje Bałtyckie.
Firmy zapłacą za oczyszczanie ścieków
Nowym obciążeniem dla tego sektora może być znowelizowana dyrektywa dotycząca oczyszczania ścieków komunalnych, wprowadzająca rozszerzoną odpowiedzialność producenta. Zgodnie z nią branża kosmetyczna i farmaceutyczna mają finansować minimum 80 proc. kosztów dodatkowego oczyszczania ścieków. Czwarty stopień oczyszczania to technologia, która pozwala usuwać mikrozanieczyszczenia, których konwencjonalne oczyszczalnie nie są w stanie wyłapać w wystarczającym stopniu.
Z tym mechanizmem nie zgadza się Polska. Nasz kraj zakwestionował go przed Trybunałem Sprawiedliwości UE. We wrześniu 2026 r. rzeczniczka generalna TSUE Juliane Kokott zaproponowała uwzględnienie polskiej skargi i unieważnienie przepisów dotyczących finansowania systemu. Zakwestionowała m.in. dane wykorzystane przy decyzji o obciążeniu kosztami właśnie producentów kosmetyków i farmaceutyków, ale jej opinia nie pozostało wyrokiem Trybunału.
Branża kosmetyczna deklaruje przy tym, iż to nie same cele środowiskowe budzą sprzeciw, tylko sposób podziału kosztów.
– Jako firma i cały sektor kosmetyczny nie chcemy walczyć z Zielonym Ładem. Chcielibyśmy tylko, żeby takie regulacje jak PPWR czy ta nieszczęsna dyrektywa ściekowa były proporcjonalne i sprawiedliwe, żeby obarczały takimi samymi obowiązkami innych graczy na rynku, żeby nie tylko branża kosmetyczna i farmaceutyczna finansowała te zmiany – mówi Chmurzyńska-Brown.
Regulacje konkurują z innowacjami
Nowe obowiązki sprawiają, iż firmy muszą płacić i inwestować w nowe instalacje, ale to nie wszystko. Trzeba też zaangażować pracowników w analizowanie przepisów, zmiany dokumentacji czy receptur. A przecież w tym czasie mogliby pracować nad nowymi produktami. Samo L’Oréal zatrudnia około 4 tys. naukowców i przeznacza 3 proc. obrotu na rozwój innowacji. Przedstawicielka firmy przekonuje jednak, iż rosnąca część zasobów trafia na obsługę zmian prawnych.
– Zamiast inwestować pieniądze w nowe produkty i rozwój, musimy cały czas śledzić zmiany. Wydajemy wiele zasobów na pogoń za zmianą, a nie na rozwój nowych produktów – mówi Blanka Chmurzyńska-Brown.
Cała unijna gospodarka mierzy się z podobnym kłopotem. Wysokie koszty energii, regulacje i trudniejsze warunki prowadzenia biznesu mogą utrudniać firmom inwestowanie oraz komercjalizowanie nowych technologii.
Komisja Europejska próbuje odpowiedzieć na te bariery poprzez wsparcie finansowania młodych firm technologicznych. W 2026 r. europejskie start-upy z najbardziej zaawansowanych technologii mają zmierzać w stronę rekordowego poziomu inwestycji venture capital, a jednym z narzędzi wsparcia jest Europejski Fundusz na rzecz Przedsiębiorstw Scale-up.
Konkurencja spoza Europy nie czeka
Europejska branża kosmetyczna konkuruje z producentami z krajów, które nie mają takich rygorów prawnych. Szczególnie gwałtownie rośnie Korea Południowa. W 2025 r. wartość koreańskiego eksportu kosmetyków osiągnęła rekordowe 11,4 mld dolarów, o 11,8 proc. więcej niż rok wcześniej. w tej chwili jest drugim co do wielkości eksporterem kosmetyków na świecie, wyprzedziwszy Stany Zjednoczone.
Koreańskie marki zwiększają swoją widoczność także w Polsce. Import kosmetyków z tego kierunku praktycznie się podwoił w ciągu roku: z 120 mln do 250 mln euro. Aż 92 proc. tej wartości stanowiły produkty do pielęgnacji skóry.
Według przedstawicielki L’Oréal dla sektora kosmetycznego istnieje w tej chwili około 250 unijnych aktów prawnych, które są nowelizowane, przeglądane albo znajdują się w procesie legislacyjnym. Firmy europejskie muszą ponosić związane z nimi koszty, podczas gdy ich zagraniczni konkurenci działają w innych systemach prawnych.
Energia dokłada własny rachunek
Regulacje są tylko jednym z elementów europejskiej układanki. Drugim są ceny energii, szczególnie dotkliwe dla energochłonnych części przemysłu, jak na przykład stalowy, ceramiczny, nawozowy i energetyczny. Anna Bryłka uważa, iż system ETS, w którym przedsiębiorstwa płacą za emisję CO₂, dodatkowo zwiększa ich koszty.
Komisja Europejska sama uznaje wysokie ceny energii za problem konkurencyjności. Dlatego wśród kierunków działań pojawiają się dalsza elektryfikacja gospodarki i uproszczenie procedur, które mają ułatwiać inwestowanie. KE deklaruje cięcie biurokracji, podczas gdy firmy równocześnie przygotowują się do następnych regulacji środowiskowych, produktowych i sprawozdawczych.
Równowaga jest trudna do osiągnięcia
Przykład kosmetyków pokazuje, dlaczego dyskusja o deregulacji nie sprowadza się do prostego wyboru między „więcej” a „mniej” przepisów. Branża kosmetyczna produkuje towary trafiające bezpośrednio do konsumentów, więc regulacje dotyczące bezpieczeństwa produktów, substancji chemicznych czy odpadów mają określone cele ochronne. Koszt i tempo ich wdrażania wpływają jednak na możliwości inwestycyjne firm.
Unia próbuje już część wymagań upraszczać. Pakiet Omnibus VI obejmuje m.in. rozporządzenie kosmetyczne oraz przepisy CLP dotyczące klasyfikacji, oznakowania i pakowania substancji. Parlament Europejski i Rada osiągnęły w czerwcu 2026 r. wstępne porozumienie dotyczące części uproszczeń dla sektora chemicznego. Same pakiety deregulacyjne mogą zmniejszyć część obciążeń, ale ich efekt będzie zależał od tego, czy kolejne przepisy nie stworzą w tym samym czasie nowych kosztów.
Polskim producentom może z kolei pomóc handel poza Europą. Nowe perspektywy daje negocjowana umowa UE-Indie. Dzisiaj cła na europejskie kosmetyki sięgają tam 22 proc., a większość ma zostać zniesiona po pięciu lub siedmiu latach od wejścia umowy w życie.
Przeczytaj także:
- Jeden miesiąc pustostanu zabiera 8 proc. rocznych wpływów. Właściciele mają powód, by ciąć ceny
- Google chce, by Android czytał między wierszami. Wszystko w imię walki z oszustami
- Firmy mogą odetchnąć. Jeden obowiązek odroczony, drugi mocno ograniczony




