Brat mojego ojca odwiedził nas i oznajmił, iż także przysługuje mu prawo do spadku.

twojacena.pl 2 dni temu

Pamiętam, jak sześć miesięcy temu w naszej rodzinie wydarzyła się wielka tragedia ojciec odszedł na zawsze.

Jakiś czas po pogrzebie odwiedził nas brat ojca, wujek Janusz. Rzadko pojawiał się w naszym domu, kontaktował się z ojcem równie sporadycznie. Nie byli pokłóceni, ale ich relacja zawsze była chłodna i zdystansowana. Każdy żył swoim życiem, bez większych więzi rodzinnych.

Jak minęła podróż? spytałam ze zwykłą uprzejmością. I czemu zwracasz się do mnie per ty? Bo jestem twoim ulubionym wujkiem! zażartował Janusz z szerokim, udawanym uśmiechem, jakby naprawdę był tym najmilej wspominanym.

Wujek nie uprzedził, iż przyjedzie, więc nie byliśmy na jego wizytę przygotowani. Od pogrzebu ojca nie rozmawialiśmy z nim ani razu, nie było choćby telefonu. I nagle zjawił się, jakby nigdy nic.

Gdy usiedliśmy do herbaty, wujek Janusz nagle powiedział: To jak dzielimy spadek? We trójkę? Czy może ktoś jeszcze coś dostanie? Jaki spadek? zdziwiła się mama, dopiero po chwili odzyskując spokój.

W rzeczywistości był spadek. Mieliśmy ładne mieszkanie, duży dom na wsi i dwa samochody. Mama próbowała przekonać mnie, by sprzedać dom i kupić mi mieszkanie w Warszawie, gdzie studiowałam. Ale nie chciałyśmy podejmować pochopnej decyzji uznałyśmy, iż nie ma pośpiechu.

Jaki spadek? Przecież to majątek, jaki zostawił mi mój brat! odparł Janusz. Wiesz, gdyby nie Marta i ja, to wszystko przypadłoby tobie. A więc nie masz prawa do niczego! Ale jestem jego bratem! Mam prawo do spadku! O nie, nie masz! Prawo stoi po naszej stronie! A jeżeli to nie fair?

Wujek Janusz był bardzo sprytny doskonale wiedział, iż według polskiego prawa nic mu się nie należy. Postanowił jednak wywrzeć presję na naszym sumieniu. Jednak nie widziałyśmy żadnej logiki w jego słowach czy działaniach. Ojciec z wujkiem Januszem nigdy nie byli blisko, więc nie miał powodu, by rościć sobie prawa do jego majątku.

Gdy ojciec zaczął chorować, od razu powiedział, iż wszystko, co posiada, powinno pozostać w rękach moich i mamy. Nie chciał, by jego dobytek trafił do kogokolwiek poza nami.

I z czystym sumieniem, Janusz, nie dla ciebie! Doskonale o tym wiesz! Nigdy nie byłeś blisko swojego brata! Tak właśnie! To jak z kiepskim filmem facet się żeni, a żona zabiera wszystko. Rodzice, rodzeństwo i kuzyni zostają z niczym!

Wujek Janusz zaczął grać na poczuciu winy. Próbował namówić nas, by podzielić majątek na trzech. Do widzenia! Nie będziemy więcej o tym rozmawiać! powiedziała stanowczo mama.

Gdy wyjechał, zamknęłyśmy dom i przeniosłyśmy się do naszego mieszkania w Warszawie. Wiedziałyśmy, iż wujek łatwo nie odpuści zbyt wielu było do stracenia, zbyt dużo pieniędzy: jedna trzecia dużego domu, jedna trzecia mieszkania w centrum miasta i jedna trzecia dwóch samochodów. To całkiem pokaźna suma w złotówkach.

Ostatecznie wujek Janusz podał nas do sądu. Ma nadzieję, iż wygra. Ale prawo stoi po naszej stronie. Czego oczekuje, iż zyska?

Idź do oryginalnego materiału