Kiedy chodziłam do szkoły podstawowej, moja przyjaciółka Małgosia próbowała przekonać mnie o wyższości gór nad morzem. Była wielką miłośniczką gór i miała naprawdę solidne argumenty.
W górach krajobraz zmienia się niemal z każdym krokiem. Raz idzie się lasem, później wzdłuż potoku, po chwili ścieżka wspina się ponad linię drzew, a na końcu – jeżeli człowiek wcześniej nie zawróci, przeklinając własny pomysł – czeka widok ze szczytu. Trzeba się zmęczyć, ale „głowa się czyści”.
A morze? Zdaniem Małgosi było adekwatnie ciągle takie samo. Woda, horyzont, fale, słowem … nuda. Można usiąść na brzegu i patrzeć, ale ileż adekwatnie można?
Nie próbowałam odbierać górom ich wyższości, też je kocham. Czułam jednak, iż morze daje mi coś zupełnie innego i iż nie trzeba tego zdobywać, jak szczyty. Morze pozwala po prostu być. Nie umiałam wtedy tego dokładnie wyjaśnić. Dziś już wiem, iż ten stan ma swoją nazwę: Blue Mind, czyli błękitny umysł.
Blue Mind. Elba i Spiaggia di Capo Bianco
Dlaczego patrzymy na morze?
Przy wodzie godzimy się robić coś, co na co dzień wydaje nam się podejrzane: nic.
Siadamy na brzegu i patrzymy, jak fala nadchodzi, rozbija się i cofa. Za nią przypływa następna, później kolejna. Fabuła raczej skromna, a jednak można tak spędzić pół godziny i nie mieć poczucia, iż zmarnowało się czas.
Co adekwatnie oglądamy? Wciąż tę samą wodę, która ani przez chwilę nie jest taka sama. Zmienia się światło, wiatr, kolor powierzchni. Raz morze jest gładkie, innym razem granatowe albo niemal czarne. Powtarzalność miesza się ze zmianą i dlatego woda tak skutecznie zatrzymuje naszą uwagę.
Włochy wyjątkowo sprzyjają takim obserwacjom. Dla wielu osób wyjazd do Italii bez choćby jednego spotkania z wodą wydaje się niepełny. Szukamy noclegu z vista mare, sprawdzamy odległość od plaży, planujemy rejs albo wieczór na nabrzeżu. Potrafimy nadłożyć drogi, żeby zobaczyć zatokę czy zjeść kolację nad kanałem.
Blue Mind. Elba i Spiaggia di Capo Bianco
Do Włoch nie jedziemy wyłącznie nad morze. Przyciągają nas też jeziora, laguny, wodospady i źródła termalne. Blue Mind to nie tylko morze.
Blue Mind to też termy. Terme di Saturnia Spa & Golf Resort
Biolog morski, który wchodzi do ludzkiej głowy bocznymi drzwiami
Określenie Blue Mind stworzył Wallace J. Nichols – amerykański biolog morski, który przez trzy dekady zajmował się badaniem i ochroną żółwi morskich.
Nichols nie był neurologiem ani psychologiem. Do badań nad ludzkim umysłem dostał się – jak sam żartował – bocznymi drzwiami. Zaczął od pytania zaskakująco prostego:
Dlaczego ludzie tak chętnie szukają bliskości wody i dlaczego tak często czują się przy niej lepiej?
W 2014 roku opublikował książkę „Blue Mind: The Surprising Science That Shows How Being Near, In, On, or Under Water Can Make You Happier, Healthier, More Connected, and Better at What You Do”, w której połączył badania z zakresu psychologii, neuronauki i medycyny z opowieściami ludzi związanych z wodą.
Błękitnym umysłem nazwał spokojny, lekko medytacyjny stan, w który możemy wejść, znajdując się nad wodą, w niej, na niej albo pod jej powierzchnią. To nie senność. Pozostajemy uważni, tyle iż nasza uwaga nie jest spięta i zmuszana do bezustannej pracy. Myśli nie znikają. Przestają tylko wszystkie naraz domagać się pierwszeństwa.
Blue Mind. Błękitny umysł
Czerwony umysł jedzie z nami na wakacje
Nichols miał talent do nazw. Oprócz Blue Mind opisywał także Red Mind i Gray Mind.
Red Mind, czyli czerwony umysł, jest pobudzony i pozostaje w ciągłej gotowości. Wiadomości, terminy, powiadomienia – wszystko wydaje się pilne. Ten stan pomaga nam działać, ale utrzymywany zbyt długo zaczyna wyczerpywać.
Co gorsza, czerwony umysł potrafi spakować się razem z nami na wakacje.
Rozpoznajemy go w planie zwiedzania, który miał zapewnić wspaniały dzień, ale niebezpiecznie przypomina projekt do zarządzania. O 9.00 kościół, o 9.45 punkt widokowy, o 10.30 muzeum, a o 11.20 obowiązkowe piętnaście minut na kawę. Spontaniczność przewidziana jest między 16.10 a 16.35.
Po kilku takich dniach może pojawić się Gray Mind – szary umysł. To zobojętnienie i zmęczenie, przy którym kolejny kościół, plac albo zachwycający widok wywołuje już głównie pytanie, gdzie można usiąść.
Blue Mind jest czymś pomiędzy. To spokojna ciekawość. Stan, w którym przez cały czas widzimy świat, ale nie próbujemy go w całości zaliczyć, sfotografować i zamienić w relację.
Blue Mind czy Red Mind? Elba, Spiaggia di Capo Bianco
Dlaczego woda uspokaja głowę?
Nauka nie znalazła jednego guzika z napisem „spokój”, który naciskałby w naszym mózgu widok jeziora albo morza. Prawdopodobnie działa tu kilka rzeczy jednocześnie.
Pierwszą jest sposób, w jaki woda zajmuje naszą uwagę. Jej ruch jest powtarzalny, ale nigdy idealnie przewidywalny. Fale mają rytm, a mimo to każda układa się trochę inaczej. Nurt przesuwa liście, deszcz rysuje kręgi na jeziorze.
Psychologowie środowiskowi nazywają podobne zjawisko łagodną fascynacją. Przyroda przyciąga uwagę bez wysiłku. Nie wymaga od nas natychmiastowej reakcji ani decyzji.
To zupełnie inny rodzaj skupienia niż patrzenie w ekran. Telefon adekwatnie bez przerwy czegoś chce: kliknięcia, odpowiedzi, przesunięcia palcem. Woda niczego od nas nie potrzebuje. Wyjątkowo mało wymagające towarzystwo.
Znaczenie ma również otwarta przestrzeń. Na co dzień patrzymy głównie na rzeczy znajdujące się blisko: ekrany, ściany, twarze innych ludzi. Nad dużym akwenem krajobraz nagle się upraszcza. Zostają woda, niebo i linia horyzontu. Mniej elementów walczy o uwagę, więc może pojawić się wrażenie, iż nie tylko oczom, ale i myślom zrobiło się luźniej.
Do tego dochodzi wszystko, co robimy w pobliżu wody. Spacerujemy, pływamy, wystawiamy twarz do światła. I częściej odkładamy telefon. W wodzie zaczynamy inaczej oddychać i poruszać się w innym rytmie, a jej temperaturę czujemy na całym ciele.
Woda być może nie robi więc z nami jednej konkretnej rzeczy. Raczej tworzy warunki, w których organizm może wreszcie przestać zachowywać się tak, jakby za chwilę miał wydarzyć się kolejny kryzys.
Blue Mind. Parco Fluviale Alta Valdelsa w Toskanii
Błękitny umysł nie potrzebuje błękitnej wody
Nazwa Blue Mind może być nieco myląca. Woda wcale nie musi być turkusowa, przejrzysta ani otoczona białym piaskiem.
Morze Północne potrafi przybrać kolor, który producent farb nazwałby prawdopodobnie „mokrym listopadem”, a mimo to można patrzeć na nie bardzo długo. Górskie jezioro bywa stalowoszare, a zimowy Bałtyk niemal pozbawiony koloru. Układ nerwowy najwyraźniej nie prosi o numer Pantone.
Nie musimy choćby widzieć całego akwenu. Może działać szum strumienia, deszcz uderzający o dach albo kąpiel po trudnym dniu. Liczy się nie tylko kolor. Liczy się też ruch, dźwięk i to, co z wodą kojarzymy.
Woda przechowuje wspomnienia. Pierwsze wakacje, naukę pływania, letnie wieczory nad jeziorem. Czasem uspokaja nas nie to, co właśnie widzimy, ale wszystko, co – świadomie albo nie – z tym widokiem łączymy.
Blue Mind nad jeziorem? Tak! Lago dell'Accesa, Toskania
Czy Blue Mind jest nauką, czy tylko bardzo ładną historią?
Trochę jednym i trochę drugim.
Blue Mind nie jest teorią naukową w takim znaczeniu, w jakim tego określenia używa się w biologii czy neurologii. To raczej popularnonaukowa koncepcja, która nadała chwytliwą nazwę wielu obserwacjom i wynikom badań.
Rdzeń tej koncepcji nie jest jednak zmyślony. Naukowcy od lat badają wpływ tzw. blue spaces, czyli błękitnych przestrzeni: mórz, jezior, rzek i innych środowisk, w których istotnym elementem jest woda.
Przeglądy badań wskazują na związek pomiędzy kontaktem z takimi miejscami a lepszym samopoczuciem, większą aktywnością fizyczną i niższym poziomem odczuwanego stresu. W niektórych analizach osoby mieszkające bliżej wybrzeża deklarowały lepszy stan psychiczny.
Tyle iż z wodą niemal zawsze otrzymujemy cały pakiet: ruch, światło dzienne, świeże powietrze, a niekiedy również same wakacje. Trudno precyzyjnie ustalić, ile dobrego robi sama obecność wody, a ile wszystko, co wydarza się wokół niej.
Być może zresztą nie trzeba tych składników rozdzielać. W prawdziwym życiu działają razem.
Nie oznacza to oczywiście, iż spacer po plaży wyleczy depresję czy zaburzenia lękowe. Morze Tyrreńskie nie wystawia recept, a jezioro Garda nie zastąpi psychoterapii. Kontakt z wodą może być jednak jednym ze sposobów wspierania odpoczynku i psychicznej równowagi.
Blue Mind. Elba i cudowna woda nad Spiaggia di Capo Bianco
Nie każda woda uspokaja każdego
Dla osoby, która boi się głębokości albo przeżyła powódź, woda może oznaczać zagrożenie, a nie ukojenie. Trudno też osiągnąć stan łagodnej kontemplacji na zatłoczonej plaży, kiedy obok trwa animacja z mikrofonem, ktoś słucha muzyki bez słuchawek, a sąsiedni leżak stoi tak blisko, iż adekwatnie wypoczywamy już wspólnie.
Blue Mind potrzebuje poczucia bezpieczeństwa. To nie oznacza, iż potrzebuje dzikiej zatoki znanej wyłącznie miejscowym. Czasem wystarczy przyjść na popularną plażę wcześnie rano albo zostać nad wodą wtedy, gdy inni poszli już na kolację. Usiąść na końcu portowego mola. Zamiast najbardziej znanego punktu widokowego wybrać zwykły brzeg jeziora. Nie fotografować od razu zachodu słońca, ale dać mu kilka minut, zanim zamienimy go w zdjęcie.
Wyspa Giannutri w Toskanii
Mały eksperyment na następne spotkanie z wodą
Usiąść nad wodą na dziesięć minut i niczego w tym czasie nie robić. Nie sprawdzać wiadomości, nie poprawiać zdjęć. Zwrócić uwagę na ruch powierzchni, wiatr i temperaturę powietrza.
Prawdopodobnie po dwóch minutach ręka sama powędruje w stronę telefonu. To nie musi oznaczać, iż widok jest nudny. Być może po prostu czerwony umysł domaga się swojego zwyczajowego zestawu bodźców.
Nie trzeba zmuszać się do medytacji ani osiągać żadnego szczególnego stanu. Wystarczy patrzeć. Woda wykona część pracy za nas.
Kocham zachody słońca na plaży, dlatego czasem przyjeżdżam nad morze dopiero wieczorem – właśnie dla nich. Nie tylko obserwuję ten spektakl. Pływam, słucham szumu fal i czekam, aż dzień powoli zgaśnie.
W Toskanii, gdzie mam od niedawna dom, niekiedy dostaję od morza szczególną nagrodę: nad wodą przelatuje stado flamingów. Innym razem czuję, jak ogromna masa wody oddaje powietrzu ciepło zgromadzone w ciągu gorącego dnia. To tak, jakbym dosłownie czuła oddech morza.
Plaża Fuorirotta w Toskanii
Plaża Fuorirotta jest plażą dla psów
Małgosia miała rację. Prawie, bo jest Blue Mind
Muszę przyznać Małgosi rację, bo góry wspaniale oczyszczają głowę. Zmuszają ciało do wysiłku, nieustannie zmieniają perspektywę, a widok ze szczytu potrafi dać poczucie, iż warto było wejść pod tę ostatnią, wyjątkowo złośliwą górkę.
Pomyliła się tylko w jednym: morze nie jest ciągle takie samo.
Zmienia się bez przerwy, zajmuje uwagę i niczego w zamian nie chce. Nie trzeba go zdobywać ani stawać się po godzinie patrzenia lepszą wersją siebie.
Góry i woda prowadzą do spokoju różnymi drogami. W górach często trzeba się najpierw zmęczyć. Nad wodą można po prostu usiąść.
I adekwatnie przez cały czas nie zamierzam rozstrzygać naszego szkolnego sporu. Niektóre dyskusje powinny pozostać nierozwiązane.
Po tylu latach mogę jedynie dopisać do niego fachowy przypis: Blue Mind.
Blue Mind. Wyspa Elba
Wyspa Elba, Toskania
Źródła i dalsza lektura
- Wallace J. Nichols, Blue Mind: The Surprising Science That Shows How Being Near, In, On, or Under Water Can Make You Happier, Healthier, More Connected, and Better at What You Do, Little, Brown and Company, 2014.
- M. Gascon i in., „Outdoor blue spaces, human health and well-being: A systematic review of quantitative studies”, International Journal of Hygiene and Environmental Health, 2017.
- M.P. White i in., „Blue space, health and well-being: A narrative overview and synthesis of potential benefits”, Environmental Research, 2020.
- WHO Regional Office for Europe, Green and blue spaces and mental health: new evidence and perspectives for action, 2021.
Planując swoją podróż
Znajdź hotel lub apartament na wakacje dzięki booking.com.
Pamiętaj, aby zawsze mieć wykupione ubezpieczenie turystyczne. Ja korzystam z najlepszej na rynku porównywarki rankomat.pl.
jeżeli potrzebujesz samochodu we Włoszech, skorzystaj z discovercars.com.
Zarezerwuj bilet wstępu do muzeum przez Get Your Guide.
Potrzebujesz biletów na prom? Znajdziesz je na Direct Ferries.
Gdy kupujesz coś za pośrednictwem moich linków, zarabiam niewielką kwotę. Ty przez cały czas płacisz tyle samo, ze mną dzieli się sprzedawca. Dziękuję za twoje znaczące wsparcie.
Włoska poczta
Nieprzypadkowe miejsca, prawdziwe smaki i sprawdzone wskazówki. Co tydzień w Twojej skrzynce. Dołącz do tysięcy czytelników, którzy planują Włochy mądrzej.
Jeśli potrzebujesz pomocy w znalezieniu praktycznych informacji, dołącz do grupy na FB
Moje wielkie włoskie podróże.
Zajrzyj na
. Tam pokazuję małe fragmenty włoskiego życia.
La vita è bella! Życie jest piękne!




