Bilet w jedną stronę i zero planu. Jak naprawdę wygląda pół roku w drodze? Rozmowa z Fryderykiem Dudkiem

wieczniewolni.pl 2 godzin temu

Naszym dzisiejszym gościem w cyklu „Człowiek z Pasją” jest Fryderyk Dudek, podróżnik, który wyruszył w półroczną podróż z biletem w jedną stronę. Porozmawiamy o tym, jak wygląda życie w drodze bez sztywnego planu. Jakie były pierwsze wrażenia po wyjeździe? Czy rzeczywistość okazała się taka, jak sobie wyobrażał? Ile kosztuje życie w podróży i z jakimi wyzwaniami trzeba się mierzyć na dłuższym wyjeździe? A także, jak wygląda powrót do codzienności po miesiącach spędzonych w drodze?

Zapraszamy do rozmowy!

Skąd pochodzisz? Czym zajmujesz się na co dzień?

Urodziłem się w Krotoszynie w Wielkopolsce, a od kilkunastu lat mieszkam na stałe w Szkocji. Tutaj skończyłem studia sportowe i pracuję jako freelance trener personalny, jednocześnie inwestując czas w kurs i przygotowania do zmiany branży, bo wychodzę z założenia, iż rozwój jest jednym z ciekawszych elementów dorosłego życia.

Interesuję się biohackingiem, świadomością ciała i oddechu oraz tym, jak funkcjonować w świecie z większą uważnością, mniejszą presją i lepszym samopoczuciem. Prowadzę projekt LogOut4Life, który łączy podróże, outdoor, zdrowie i pracę nad sobą – bez patosu i bez udawania, za to z praktyką, dystansem i poczuciem humoru.

Dlaczego bilet w jedną stronę?

Zostawiliśmy sobie otwartą kartę powrotu, bo nie chcieliśmy mieć w głowie tykającego zegara. Chodziło o wolność w praktyce, a nie w teorii. O poczucie, iż nic nie musimy, iż nie ma presji, planu na sztywno i myśli w stylu „jeszcze tylko dwa tygodnie”.

Chcieliśmy w pełni skupić się na chwili obecnej, bez analizowania przeszłości i bez wybiegania myślami w przyszłość. Bilet w jedną stronę zmienia perspektywę: zaczynasz naprawdę być, a nie tylko „przebywać”.

Jak wyglądała podróż?

Podróż była typowo backpackerska, raczej budżetowa. Plecaki, lokalny transport, proste noclegi, street food. Zero luksusów, ale też bez robienia z tego survivalu.

Oczywiście były momenty, kiedy pozwalaliśmy sobie na lepsze warunki. Nie po to, żeby się rozpieszczać, tylko żeby się zresetować, wyspać i złapać balans. Długie podróże uczą jednego: komfort od czasu do czasu to inwestycja, nie fanaberia.

Jakie miejsce zrobiło na Tobie największe wrażenie?

Chiny, i tu już solo.

Absolutny sztos. Kraj kontrastów na każdej płaszczyźnie: futurystyczne miasta, perfekcyjna infrastruktura, totalny porządek, a obok tego tradycja, góry, natura i historia, która dosłownie Cię przygniata skalą.

Chiny mocno mnie mentalnie otworzyły. To nie jest kraj na szybki wypad i kilka zdjęć. To miejsce, które pokazuje, jak różnie można poukładać świat. Na pewno tam wrócę.

W którym kraju było najtaniej?

Zdecydowanie Laos.

To taka Tajlandia sprzed 10-20 lat, zanim wszystko stało się „instagramowe”.

Ceny są naprawdę niskie w porównaniu do innych państw Azji, tempo życia wolniejsze, ludzie spokojni i życzliwi. Idealne miejsce, żeby zwolnić, odetchnąć i przypomnieć sobie, iż nie wszystko musi dziać się szybko.

Który z odwiedzonych państw był najdroższy?

Malediwy.

Bez zaskoczeń. Natomiast my spędziliśmy czas na lokalnej wyspie, więc ceny noclegów i jedzenia były dużo bardziej rozsądne niż na resortowych wyspach, gdzie za noc płaci się jak za używane auto w Europie.
Da się to zrobić mądrze, trzeba tylko wiedzieć gdzie.

W którym było najlepsze jedzenie?

Tajlandia.

I od razu wyjaśniam, włoska kuchnia przez cały czas jest dla mnie numerem jeden i tego nic nie zmieni.

Ale jeżeli chodzi o street food, codzienne jedzenie i różnorodność smaków, Tajlandia jest absolutnym topem. Świeżość, aromaty, ostrość, balans słodkiego, kwaśnego i słonego.

Tam jedzenie to nie „posiłek”, tylko doświadczenie: szybkie, intensywne i zawsze na poziomie.

W którym kraju trafiłeś na najpiękniejsze plaże?

Indonezja i Malediwy.

Indonezja zachwyciła nas różowymi plażami i surowym, dzikim klimatem.

Malediwy to raj do snorkelingu. Biały piasek, turkusowa woda i płytkie nabrzeże ciągnące się kilkaset metrów w głąb oceanu. To jeden z tych widoków, które naprawdę zostają w głowie.

A które miejsce najbardziej Cię rozczarowało?

Bali.

Przereklamowane, brudno, tłumy turystów i zanieczyszczone plaże. To miejsce żyje dziś głównie z wizerunku sprzed lat. Ładne kadry w social mediach, ale na żywo klimat jest mocno przeciętny.

Czy zdarzyła Ci się jakaś niebezpieczna sytuacja? Czy gdzieś czułeś się niebezpiecznie?

Nie było żadnych dramatycznych momentów.

Kilka razy zgubiłem GoPro, raz drona. Zawsze udało się je odzyskać.

W Chinach hit totalny: radiowóz podwiózł mnie po zgubioną kamerkę na ichniejsze PKP, a potem jeszcze zawieźli mnie na pociąg. Poziom bezpieczeństwa i uczciwości naprawdę robi wrażenie.

Czy w którymś momencie poczułeś, iż ta podróż to nie wakacje, tylko realne życie w drodze?

Około trzeciego miesiąca pojawiło się lekkie przebodźcowanie.

Zwolniliśmy tempo, wynajęliśmy apartament w Chiang Mai na miesiąc, złapaliśmy rutynę, odpoczęliśmy. To był moment, w którym podróż zaczęła przypominać normalne życie, tylko w innym miejscu.

Ile realnie kosztuje podróż z biletem w jedną stronę?

Średnio około £1000 miesięcznie na życie, transport i atrakcje. Bez luksusu, ale też bez życia na instant noodle.

Normalny balans.

Jakie są trzy najważniejsze rzeczy, o których powinna wiedzieć osoba, która planuje wybrać się w podróż z biletem w jedną stronę?

  • Ucz się cieszyć chwilą, a nie tylko kolejnym punktem na mapie.
  • Nie planuj wszystkiego — zostaw miejsce na spontaniczne decyzje.
  • Zwolnij tempo, bo najlepsze wspomnienia rodzą się między planami.

Jak wyglądał moment powrotu? Czy łatwo było odnaleźć się z powrotem w codzienności?

Początek był trudny. Świat, w którym większość ludzi żyje w ciągłej pogoni za pracą, po takiej podróży wydaje się jeszcze bardziej rozpędzony.

Ale po pół roku w drodze chętnie wróciłem do Szkocji, odnalazłem swoją rutynę i postawiłem nowe cele. Podróże uczą też doceniać stabilność.

Co powiedziałbyś osobie, która chce podróżować, ale nie wie jak zacząć?

Wiele osób nie zdaje sobie sprawy, jak tanie jest życie w Azji w porównaniu do Europy.

Przy dobrych cenach lotów 2 tygodnie w Azji mogą kosztować mniej niż 2 tygodnie nad Bałtykiem i to bez parawanów i walki o leżak.

Poprosimy o jedną radę, która powie jak cieszyć się bardziej z podróżowania.

Zwolnij.

Mniej miejsc, więcej obecności. Podróż to nie wyścig.

Gdzie można Cię znaleźć w Internecie?

, YouTube, TikTok, Facebook:
LogOut4Life – Wyloguj się do życia

Poza podróżami dzielę się tematami biohackingu, świadomego oddechu, pracy z ciałem i głową.

Bo prawdziwa podróż to nie tylko zmiana miejsca, to proces, który realnie zmienia człowieka.

#logout4life

Spotkanie w Tajlandii

Z Fryderykiem i Dominiką mieliśmy okazję spotkać się kilkukrotnie podczas naszej podróży po Tajlandii, w Bangkoku i w Chiang Mai.

Odcinek ze wspólnego zwiedzania Bangkoku znajdziesz na naszym kanale YouTube. Odwiedziliśmy słynną, backpackerską ulicę Khao San Road i testowaliśmy tajskie przysmaki. Zapraszamy!

Link do vloga poniżej

Idź do oryginalnego materiału