Miniony tydzień był niezwykle pracowity dla ratowników bieszczadzkiej grupy GOPR. Ratownicy interweniowali wielokrotnie, niosąc pomoc turystom, pracownikom leśnym oraz osobom w kryzysie. Niestety, mimo ogromnego zaangażowania służb, jeden z wyjazdów zakończył się tragicznie.

Tragiczny finał reanimacji w Ustrzykach Górnych
Najsmutniejsze doniesienia napłynęły z rejonu Ustrzyk Górnych. Ratownicy pełniący tam dyżur zostali zadysponowani przez Dyspozytora Medycznego do pomocy kobiecie, u której doszło do Nagłego Zatrzymania Krążenia (NZK).
W akcję ratunkową zaangażowano znaczne siły, w tym załogę Lotniczego Pogotowia Ratunkowego oraz zespół naziemny ZRM. Mimo natychmiastowej i profesjonalnej reanimacji, życia kobiety nie udało się uratować. – Rodzinie składamy najszczersze kondolencje – przekazują ratownicy GOPR.
Wypadki przy pracy i na skiturach
Góry to nie tylko turystyka, ale i trudne warunki pracy. GOPR-owcy udzielali pomocy mężczyźnie, który doznał poważnego urazu podudzia podczas prac leśnych. Po udzieleniu pierwszej pomocy medycznej, poszkodowany został przetransportowany do miejsca, gdzie mogła dojechać karetka pogotowia.
Zima wciąż dyktuje warunki na szczytach, o czym przekonał się narciarz skiturowy w rejonie Tarnicy. W wyniku upadku doznał on kontuzji nogi. Po zabezpieczeniu termicznym, co w obecnych warunkach jest najważniejsze dla uniknięcia hipotermii, ratownicy ewakuowali go do Wołosatego.

Ratownicy interweniowali również w przypadkach typowo urazowych:
-
Dwie interwencje dotyczące urazów stawu kolanowego: Jedna z turystek zdołała dotrzeć o własnych siłach do stacji ratunkowej, druga – ze względu na ból uniemożliwiający marsz – musiała zostać podjęta przez ratowników bezpośrednio z terenu.
-
Akcja poszukiwawcza: Ratownicy z Centrali zostali pilnie zadysponowani do poszukiwań mężczyzny znajdującego się w kryzysie emocjonalnym. Dzięki błyskawicznym działaniom udało się go odnaleźć na czas i przekazać pod opiekę specjalistów.
PAMIĘTAJ! Wybierając się w góry, zawsze miej przy sobie naładowany telefon z zainstalowaną aplikacją RATUNEK. Warunki w Bieszczadach bywają zmienne, a szybkie wezwanie pomocy może uratować życie.

źródło: GOPR Bieszczady fot. M. Janczewski








