Biedna babcia mojego męża zostawiła mu w spadku swój dom. Gdy otworzyliśmy jej szafy w starej kamienicy w Krakowie, aż oniemieliśmy z wrażenia.

twojacena.pl 9 godzin temu

Mój mąż miał babcię, której historia do dziś budzi we mnie zamyślenie. Spędzał u niej każde wakacje, a ona nigdy się temu nie sprzeciwiała. W tamtych czasach prowadziła własny interes w Krakowie sama wszystko organizowała i rozprowadzała zioła do lokalnych aptek. Nikt nie wiedział dokładnie, jak jej się to udawało, ale wszyscy pamiętają, iż jak na ówczesne realia zarabiała naprawdę sporo złotych.
Była kobietą niełatwego charakteru stanowczą, pełną rezerwy, a jednak bardzo kochającą mojego męża. Nigdy nie żałowała pieniędzy na porządne jedzenie, dbała, by niczego mu nie brakowało przy stole, ale na drobne rozrywki nie dała ani grosza. W rodzinie wszyscy podejrzewali, iż musi na coś oszczędzać. W jej mieszkaniu stały wielkie drewniane szafy każda z niezliczonymi szufladkami i kłódkami. Wszystko było pozamykane na klucz.
Jako dziecko mój mąż czasem pytał, co kryje się za tymi drzwiczkami, ale babcia zawsze odpowiadała, iż to rzeczy potrzebne jej do handlu. Z biegiem lat czasy się zmieniły. Gospodarka otwierała się na wolny rynek, a konkurencja zaczęła być coraz silniejsza i wypchnęła ją z biznesu. Wtedy zaczęła pomagać ludziom jako znachorka. Nigdy nie brała pieniędzy za poradę a mimo to odwiedzali ją zamożni mieszkańcy miasta, czasem choćby z Warszawy.
My często ją odwiedzaliśmy, gdy była już starsza. Mieszkała bardzo skromnie nosiła stare, zniszczone ubrania, jadała niewiele: chleb, zupa, czasem ziemniaki. Zawsze przywoziliśmy jej coś dobrego do zjedzenia, ale ona tylko się uśmiechała, odmawiając: powtarzała, iż nie wolno jej przyzwyczajać do luksusu, bo taka prostota najbardziej jej odpowiada.
Kiedy odeszła, pozostawiła mężowi dom pod Krakowem. Pojechaliśmy tam, by zająć się spadkiem i uporządkować wszystko. W spiżarni znaleźliśmy olbrzymie ilości jedzenia słoiki z domowymi przetworami, puszki, makarony, kasze ale wszystko dawno przeterminowane. Okazało się, iż jej klienci w podzięce przynosili produkty, które ona ustawiała na półkach, nie ruszając ich nigdy.
Największe zaskoczenie czekało nas jednak w tych zamkniętych szafach. W środku znaleźliśmy istne muzeum lat dziewięćdziesiątych: ekskluzywne torebki, porcelanowe filiżanki, tkaniny z zagranicy, stare dewizy wszystko starannie schowane, w ilościach trudnych do zliczenia. Dlaczego nie trzymała oszczędności w banku, tylko inwestowała w rzeczy, które z czasem straciły na wartości? Nie pojmę tej kobiety do końca nigdy… Obdarzyła świat po swojemu: żyła oszczędnie, rozdawała serce, a jej sekrety zostawiła zamknięte na zawsze w tych szafach.

Idź do oryginalnego materiału