Bezkresna bezczelność – Powiedz mi szczerze, Natalio – zaczął marudzić Kamil – jaka to wielka różnica, komu wynajmiemy dom nad morzem? Swoim czy obcym? Przecież pieniądze te same. Natalia właśnie kończyła rozwieszać pranie na balkonie. Lepiej byś pomógł, zamiast się użalać… – Kamilek – odpowiedziała – kochanie, różnica polega na tym, iż od rodziny potem tych pieniędzy i tak nie wyciągniesz. – Mówisz o Darku? – niezręcznie było to słyszeć – Darek to mój brat! Zapłaci, daję ci słowo. choćby nie prosi o zniżkę. Wynajmie dom w pełnej cenie! Na całe lato. I nie będziemy musieli sami szukać najemców. – Kamil, to dom nad Bałtykiem. Znajdę chętnych w pięć minut. – Wyjaśnij mi, dlaczego tak ci zależy, żeby wynająć obcym? – Z obcymi jest prosto: umowa, zaliczka, nie płacą – wyprowadzka i koniec. A z rodziną zaczyna się: “Oj Natalka, przecież mamy dzieci”. “Pieniędzy przelaliśmy ci później”. “Ach, telewizor się stłukł, ale przecież nie naliczysz kary?”. Widziałam to za często, wiesz, jak się to kończyło. Natalia odziedziczyła domek po rodzicach, którzy też go wynajmowali, mieszkając w Gdańsku. Dom był fajną dodatkową gotówką. Natalia robi to samo, ale pod jednym warunkiem – zero znajomych i rodziny. Naoglądała się, jak rodzice byli “nabijani w butelkę” przez “kolegów”. – I co się wtedy działo? – dopytywał mąż. – Rodzina nie płaciła, a potem choćby nie przepraszała! “Co, ciężko was zaprosić?” Nie, dom to biznes, Kamil. Nie darmowy pensjonat dla twoich krewnych. Darek ostatnio uznał, iż trzy miesiące nad morzem to najlepsze lekarstwo dla jego żony i trojga dzieci. Lato – u niego sezon ogórkowy w pracy, więc można się nacieszyć życiem. Natalia już wiedziała, iż płacić – nie planuje. – Przecież Darek nie chce wakacji za darmo! – upierał się Kamil – Zapłaci. Wszyscy obiecują na początku. – Po co nam to? Mam kolejkę chętnych na dom i dobre pieniądze. Przyjeżdżają, podpisują umowę, śpię spokojnie. Nie. Żadnej rodziny. Żadnych znajomych. Przyjaźń przyjaźnią, a finanse osobno. Trudno zbić Natalię z tropu, ale Kamil miał asa w rękawie. – Dobrze. Nie wierzysz Darkowi. Ale mi chyba ufasz? Natalia czekała na pointę. – Ufam… i co dalej? – Jakby co, ja ci zapłacę, jeżeli Darek nas wystawi – wypalił Kamil. Bohater, no nie? Słaby argument. – Super pomysł. Zapłacisz mi z naszego wspólnego konta. – No… jeżeli ci zależy… Może znajdę sobie fuchę, dorabiać wieczorami, weekendami, każdą złotówkę oddam ci tylko dla ciebie. Pasuje? Natalia nie myślała, iż to aż tak dla niego ważne. Może faktycznie powinna zaufać… – Ty chyba przekonasz każdego… Cała odpowiedzialność na tobie. Ok. Do lata było daleko, więc Natalia mogła nabrać dystansu i zaufać mężowi. Czerwiec nadszedł… i od razu pojawiły się problemy. Kamil wydzwaniał do Darka co trzy dni: może by tak chociaż za miesiąc z góry… Odpowiedzi były optymistyczne. – Jasne, Kamil, bez stresu! Pieniądze? Czekam aż klient przeleje zaległość, pod koniec miesiąca będzie. Jak tylko, to od razu daję! Sorry za poślizg. Minął czerwiec. Pieniędzy nie było. Natalia wytrzymała miesiąc. Nie marudziła, nie dopytywała. Skoro Kamil chciał wszystko wziąć na siebie – dobrze. Ale gdy kolejny raz rozmawiał z bratem, już nie wytrzymała: – Zapłacił? – Darek jeszcze nie dostał pieniędzy od kontrahenta! Jak tylko, to obiecał! Od miesiąca ta sama bajka. Na końcu języka miała “a nie mówiłam!”. – I co ci mówiłam? Rodzina zawsze ma wymówkę, żeby nie płacić na czas. – To zbieg okoliczności! – wybąkał Kamil – On nie ze złej woli! Wiem, jak to wygląda… Ale to przypadek! Po prostu trzeba poczekać. – Poczekajmy do września, aż odjadą z walizkami i rzucą: “świetny urlop, zadzwonimy później”? – Przecież nic nie tracisz. Ja dorobię. – Ty? Serio chcesz? Zaczynasz teraz? Od razu przygasł. – Daj mu jeszcze dwa tygodnie. jeżeli nie… zapłacę ci sam… jeżeli to takie ważne. – To była twoja propozycja. Udowodnij, iż twój brat jest uczciwy. Proszę bardzo! W domu zrobiło się gorzko, Kamil mówił do żony bez radości. Lipiec. Upał nie do zniesienia. Natalia łapała Kamila wieczorami na szukaniu ofert pracy w internecie, ale do nikogo nie dzwonił. – Kamil, zauważyłeś, iż dziś trzydziesty? 2/3 lata minęło, a my nie mamy ani grosza z wynajmu – przypomniała. – Dalej nie ma kasy… Ale… – Jak tylko, to od razu. – Wszystko odda, jeszcze coś dorzuci dla nas za kłopot! – Już nie wierzę. To ty ręczyłeś? Mówiłeś: “Zapłacę”. To teraz płać! Gdzie jest ta twoja “fucha”? Wiadomo – najłatwiej obiecywać, gorzej dorabiać po godzinach. – Znajdę coś. Ale… tu takie marne oferty… Przecież nie będę dźwigał towaru, z moim kręgosłupem. – Może lepiej namów brata, żeby to on ruszył się do pracy. Obiecałeś. Albo szukasz pracy teraz albo dzwonię do Darka i mówię: jeżeli do piątku nie mam chociaż połowy, to się wyprowadzają zgodnie z prawem, a o kasę idę do sądu. Kamil pobladł. – Nie dzwoń do Darka! Jaki sąd? Jak rodzina na mnie potem spojrzy? Co powiem mamie? Że brata do sądu podałem, Natalio, nikt tego nie zrozumie. Darek płacić nie chce, Kamil nie chce odpowiadać za obietnice, sądzić się nie chce – a teraz postanowił obarczyć winą Natalię. – Co ty, o mężu nie myślisz? Trochę cię nie rusza, iż będę zasuwał na dwa etaty dla ciebie, żony, żeby oddać dług? – Sam chciałeś! Sam się zgłosiłeś na bohatera. – Ale nie wiedziałem, iż mnie Darek wyroluje! – A ja wiedziałam! Bo już widziałam takie sytuacje. Ty mnie nie posłuchałeś. – Już wszystko rozumiem! – Kamil grał ofiarę – Ale ty Natalio też piękna jesteś! Wysyłając mnie na drugi etat, pokazujesz, iż nie kochasz. Ważniejsze dla ciebie są te pieniądze niż moje zdrowie! A jeżeli mi się coś stanie? Zawał na przykład? I tak będziesz kazała dorabiać… – Ja nie każę! Żądam tylko tego, co sam zaproponowałeś. – Dobrze! – krzyknął Kamil – Pójdę pracować i oddam dług po Darku, ok? Skoro dla ciebie kasa ważniejsza ode mnie. Tak! Układ się posypał, ale Natalia postawiła na swoim – Kamil podjął dodatkową pracę. Ale na sercu miała ciężko. Wieczorami Kamil był kurierem i coraz bardziej patrzył na Natalię wilkiem. – To przez ciebie… – rzucił któregoś razu. – Przeze mnie? – Tak! – Może przynajmniej coś zrozumiesz – odparła Natalia – Łatwo być dobrym kosztem cudzej pracy. Jak sam spłacisz za brata – wyciągniesz wnioski. Ciut naiwnie Natalia liczyła, iż Darek w końcu się opamięta, zadzwoni i odda choć część pieniędzy. I akurat zadzwonił. Do niej, nie do Kamila. Czyżby się myliła? Przeleje teraz całość? – Natalia, sprawa jest… – Darek zaczynał. – Nie mam czasu w twoją sprawę. Powinniście już rozliczyć się za sierpień, a my dalej czekamy za lipiec. To już problem Kamila, nie mój, to on za ciebie ręczył. – Wiem. Kamil mi powiedział! Biedak. Słuchaj, wyskoczył mi problem – samochód się rozkraczył, na naprawę poszło wszystko, muszę jakoś rodzinę zawieźć do domu, a z czynszem – no, jakoś potem się dogadamy… Jak zwykle. Natalia rozłączyła się. Kamil, patrząc na minę żony, wiedział już wszystko. – Masz rację – przyznał – byłem naiwny z tym zaufaniem. Ale ty… nie pozwalasz mi się pomylić! Zamiast wesprzeć, cisniesz… – A miałam się uśmiechać, mówić: “Nie szkodzi Kamil, niech sobie odpoczną za darmo, ja to przeżyję”? Sam obiecałeś, iż zapłacisz! – Tak, sam! – burknął – Ale nie myślałem, iż tak chętnie pozwolisz mi się poświęcać! Myślisz tylko o pieniądzach, nie o mnie! – A twój brat myśli o tobie? – On nie jest zły, po prostu tak wyszło… – Super. On nie jest zły okradając mnie i kompromitując ciebie, za to ja, żądając swojego, jestem winna? Kamil umilkł. Wygląda na to, iż w ich małżeństwie zaczyna się trudny rozdział.

newsempire24.com 4 godzin temu

– No powiedz szczerze, Agato jęknął Piotr jaka to wielka różnica, komu wynajmiemy dom? Swoim czy obcym? Przecież złotówki takie same.

Agata właśnie rozkłada pranie na suszarce. Lepiej by jej pomógł, zamiast się żalić.

Piotrusiu odpowiedziała Kochany, różnica jest taka, iż od rodziny tych pieniędzy nigdy nie wydusisz.

Mówisz przez pryzmat Łukasza? niezadowolony ton Łukasz to przecież mój brat! On zapłaci, słowo ci daję! choćby nie prosi o rabat. Weźmie dom za pełną stawkę! Na całe lato. I nie trzeba będzie szukać lokatorów.

Piotrze, to dom nad morzem. Znajdę chętnych w pięć minut.

No to powiedz, czemu ci tak zależy, żeby wynajmować obcym?

Bo z obcymi sprawa jest prosta: umowa, zaliczka, nie płacą wyprowadzisz, i nie martwisz się więcej. A z rodziną zaraz się zacznie: Agatko, przecież wiesz, mamy dzieci, Przelejemy później, Ups, rozwaliliśmy wam telewizor, ale przecież nie obciążycie nas karą?. Wierz mi, mam przećwiczone. Ty nie wiesz, jak to się zwykle kończyło.

Dom, który Agata odziedziczyła po rodzicach, ci również wynajmowali. Mieszkali tu, w Szczecinie, a dom w Międzyzdrojach był świetnym źródłem dodatkowego dochodu. Agata robi to samo, ale postawiła warunek: żadnych znajomych ani rodziny, po tym, co widziała u swoich rodziców. Zbyt wiele razy zostali wystawieni.

I czym się to kończyło? dopytał mąż.

Tym, iż rodzina nie płaciła, choćby nie przepraszali! Wam to trudno? Wpuścić kuzynostwo? Nigdy więcej. To jest interes, Piotr. Nie darmowa miejscówka dla twojej rodziny.

Łukasz uznał ostatnio, iż trzy miesiące nad morzem to lekarstwo dla jego żony i trójki dzieci. Lato to dla niego martwy sezon może więc korzystać z życia. Agata ani przez moment nie wątpi, iż Łukasz nie zamierza płacić.

Łukasz nie prosi, żebyś go przyjęła za dziękuję! przekonywał Piotr Na pewno zapłaci.

Oczywiście, każdy zawsze tak mówi na początku.

Po co nam to wszystko? Przecież na ten dom mam zawsze kolejkę zainteresowanych, którzy płacą stawkę z ogłoszenia. Podpisują umowę i śpię spokojnie. Nie. Żadnej rodziny. Żadnych przyjaciół. Przyjaźń przyjaźnią, a pieniądze to inna sprawa.

Z Agatą ciężko się wykłócić, ale Piotr doskonale wie, jak ją przekonać.

Dobrze. Nie wierzysz Łukaszowi. Ale mnie przecież ufasz?

Agata czekała na dalszy ciąg.

Ufam, no i co?

jeżeli Łukasz nas wystawi, sam ci zapłacę za wynajem! wypalił Piotr. Myśli, iż jest bohaterem.

Argument lichy.

Świetny pomysł. Zapłacisz mi z naszych wspólnych pieniędzy.

No skoro tak stawiasz sprawę skrzywił się Muszę znaleźć sobie dodatkową pracę. Tak, dorobię gdzieś. Co zarobię, oddam ci. To już będą tylko twoje pieniądze. Zgoda?

Agata nie sądziła, iż Piotrowi aż tak zależy. Może rzeczywiście powinna mu zaufać, skoro tak broni brata

Ty to umiesz wszystko przekabacić odpowiedziała Cała odpowiedzialność na tobie. Dobra.

Do lata jeszcze daleko, więc Agata może się trochę uspokoić i choćby zaczyna wierzyć mężowi.

Czerwiec się zaczyna, a wraz z nim pierwsze problemy. Piotr dzwoni do Łukasza co parę dni z niewinnym pytaniem o zaliczkę chociaż za miesiąc, a w odpowiedzi słyszy zapewnienia:

Tak, Piotrek, spokojnie! Pieniądze? Czekam, aż mi przekaże jedna firma resztę za zlecenie. Obiecał do końca miesiąca. Jak tylko dostanę, to od razu wpłacę! Wybacz za opóźnienie, tak wyszło. Nic się nie martw!

Koniec czerwca nadchodzi.

Pieniędzy nie ma ani grosza.

Agata cierpliwie znosi miesiąc. Nie pyta, nie naciska, nie wyrzuca. Piotr prosił, by mu zaufać zaufała. Gdy po którymś telefonie do brata Piotr wraca, Agata pyta:

No? Przysłał?

Jeszcze mu nie zapłacili za ostatnie zlecenie, obiecał, iż jak tylko dostanie, od razu przeleje!

Tak, wymówka z poprzedniego miesiąca.

A nie mówiłam? już prawie ciśnie się jej na usta.

O czym ci mówiłam? Z rodziną zawsze są ważne powody, by nie płacić na czas.

Agata, to tylko zbieg okoliczności! tłumaczy się Piotr Naprawdę nie jego wina! Rozumiem, jak to wygląda ale tak się złożyło! Trzeba poczekać.

Jasne, poczekamy do września. Do dnia, aż spakują walizki i powiedzą: Dzięki za super wakacje, odezwiemy się później?

Agata, w końcu nie ty wszystko tracisz. Ja pójdę dorabiać.

Ty? Już teraz?

Piotr od razu spuszcza głowę.

Daj mu jeszcze dwa tygodnie. Jak nie zapłaci sam ci oddam skoro tak stawiasz sprawę.

Sama nie kazałam ci się zgadzać na takie układy. Ty sam tak chciałeś, żeby udowodnić mi, jaki Łukasz uczciwy. No to udowodnij!

Od tego czasu atmosfera w domu gęstnieje, a Piotr zaczyna rozmawiać z żoną z coraz mniejszym entuzjazmem.

Lipiec. Skwar jak w piekarniku. Wieczorami Agata przyłapuje Piotra, jak przegląda oferty pracy, ale nie dzwoni choćby pod jeden numer.

Piotr, widziałeś, iż dziś trzydziesty? Już dwie trzecie wakacji za nami, a na koncie z wynajmu zero.

U niego wciąż cisza z zapłatą Ale

Jak tylko, tak zaraz.

Odda wszystko! Jak przelew przyjdzie, od razu dostaniesz, choćby dorzuci coś ekstra za zwłokę.

Nie wierzę już. Ty za niego ręczyłeś, ty powiedziałeś: ja zapłacę. To zapłać. Gdzie twoja robota?

Sam już widzi, iż pomysł z dodatkową pracą nie był zbyt inspirujący. Łatwiej było obiecać, niż naprawdę się zaharować.

Coś znajdę. Tylko oferty kiepskie Szukałem, no ale przecież nie pójdę dźwigać worków z moimi plecami.

To lepiej do roboty zagonić swojego brata. Ty mi obiecałeś. Albo idziesz szukać pracy, albo sama dzwonię do Łukasza i mówię, iż jak do piątku nie ma połowy kasy, eksmituję ich zgodnie z prawem i pieniędzy dochodzę w sądzie.

Piotra oblewa zimny pot.

Nie dzwoń do niego! Jaki sąd?! Jak potem spojrzę rodzinie w oczy? Co mam mamie powiedzieć? Że na brata sprawę w sądzie prowadziłem? Agata, nikt mi tego nie wybaczy.

Łukasz płacić nie chce, Piotr sam za swoje słowo też nie chce odpowiadać, ale do sądu iść jeszcze bardziej nie I nagle zaczyna robić z Agaty winną.

Wiesz co? Ty się mną wcale nie przejmujesz, mężem swoim! Ani trochę cię nie obchodzi, iż będę zapieprzał na dwie zmiany, by tobie, żonie, oddać dług!

Nie kazałam ci brać tej odpowiedzialności, Piotr! Sam się na to pisałeś!

Nie myślałem, iż Łukasz nas oszuka!

A ja wiedziałam mówi Agata. Bo już wiele razy to widziałam. Ty mnie nie posłuchałeś.

No już wiem wszystko! Piotr robi z siebie ofiarę Ale i ty, Agata, jesteś niczego sobie! Widzisz, iż mi ciężko, a zmuszasz mnie do drugiej roboty, żeby te pieniądze odzyskać!

Ja tylko oczekuję, iż dotrzymasz własnych umów!

Dobrze! krzyknął Piotr Znajdę pracę i oddam za Łukasza, skoro ci pieniądze ważniejsze ode mnie! Tak!

Piotr w końcu idzie dorabiać, chociaż wszystko wyszło na jego warunkach, a Agata miała przynajmniej satysfakcję. Pracuje jako kurier wieczorami, a potem patrzy na żonę wilkiem.

To przez ciebie rzuca któregoś dnia.

Przeze mnie?

Tak!

Może w końcu zrozumiesz mówi Agata Fajnie być dobrym kosztem żony. Teraz zapłacisz za brata i zobaczysz, czym to się kończy.

Agata, prawdę mówiąc, liczyła jeszcze, iż sumienie Łukasza się obudzi i wszystko odda. I, o dziwo, to on zadzwonił. Do niej, nie do Piotra.

Może się pomyliła? Może odda wszystko teraz?

Aga, mam sprawę

Łukasz, nie mam czasu. Za sierpień miałeś już zapłacić, a tu choćby za lipiec nie widziałam pieniędzy. To już nie moja sprawa, tylko Piotra ręczył za ciebie.

Piotr mi mówił! Szkoda mi go Ale wiesz, mam problem. Auto mi padło, całą kasę musiałem dać na naprawę. Muszę rodzinę jakoś wywieźć z powrotem, a za wynajem no, kiedyś się rozliczymy

Przewidywalne.

Agata odrzuciła połączenie.

Piotr widząc jej twarz, już wszystko rozumie.

Dobrze przyznaje Myliłem się co do niego. Ale ty ty mi nie dajesz prawa do pomyłki! Zamiast wsparcia, dobijasz mnie

I co, miałam się tylko uśmiechać i mówić: Nic się nie stało Piotr, niech sobie korzystają za darmo, a ja się jakoś przemęczę? Sam chciałeś płacić!

Tak, sam! burknął Ale nie spodziewałem się, iż tak łatwo się zgodzisz, bym ryzykował swoim zdrowiem! Ty w ogóle się mną przejmujesz?

A twój brat przejmuje się tobą?

On nie jest zły, po prostu tak wyszło

Świetnie. On nie jest zły, zostawiając mnie na lodzie i ciebie wystawiając, a ja, bo domagam się swojego, jestem ta zła?

Piotr milknie.

Wygląda na to, iż w ich małżeństwie zaczyna się trudny okres.

Idź do oryginalnego materiału