Jadwiga nie miała dokąd pójść. Dosłownie nigdzie. Kilka nocy mogę przenocować na dworcu w Warszawie. A potem? Nagle ogarnęła ją myśl o ratunku: Willa! Jak mogłam o niej zapomnieć? Choć willa to mocne słowo półzniszczony domek, ale i tak lepszy niż dworzec. Jadwiga wsiadła do pociągu podmiejskiego, oprzyjła się o zimne okno i zamknęła oczy. Przypłynęły jej ciężkie wspomnienia ostatnich lat. Dwa lata temu straciła rodziców, została sama, bez wsparcia. Nie stać jej było na czesne, więc porzuciła studia i podjęła pracę na targu spożywczym.
Pośród trudności los uśmiechnął się jej i niedługo spotkała swoją miłość. Tomasz okazał się człowiekiem dobrą duszą i przyzwoitością. Po dwóch miesiącach para zawarła skromny ślub. Wydawało się, iż życie już może po prostu trwać spokojnie, ale los miał dla Jadwigi kolejny test. Tomasz zaproponował sprzedaż rodzinnego mieszkania w centrum Warszawy i otwarcie własnego biznesu.
Tomasz malował przyszłość tak pięknie, iż Jadwiga nie miała wątpliwości wierzyła, iż mąż postępuje słusznie i już niedługo ich rodzina zapomni o materialnych kłopotach. Zbudujemy się na nogi, a potem pomyślimy o dziecku. Tęsknię, by zostać mamą jak najszybciej! marzyła naiwna dziewczyna.
Biznes nie wypalił. Stałe kłótnie o wyrzucone w powietrze pieniądze nadszarpnęły związek. niedługo Tomasz przyprowadził do domu inną kobietę, a Jadwiga stała w drzwiach, patrząc na ich związek rozpadnięty w pył.
Najpierw chciała zadzwonić na policję, ale zdała sobie sprawę, iż nie ma przeciwko mężowi nic do zarzucenia. Sprzedała mieszkanie i oddała pieniądze Tomaszowi
Wysiadając na stacji, Jadwiga wędrowała samotnie wzdłuż pustego peronu. Wczesna wiosna rozciągała się wokół, sezon letnich wczasów jeszcze nie nadszedł. Trzy lata na wsi, a jej domek podwarszawski zarósł i znajdował się w fatalnym stanie. Nic nie szkodzi, posprzątam i wszystko wróci do normy pomyślała, choć wiedziała, iż tak już nigdy nie będzie.
Znalazła klucz pod werandą, ale drewniane drzwi zacięły się i nie chciały się otworzyć. Próby wymuszenia wejścia były bezskuteczne; w końcu usiadła przy progu i zapłakała.
Nagle z sąsiedniej działki zobaczyła dym i usłyszała szmer. Z radością, iż ktoś jest w pobliżu, podbiegła do okna.
Pani Anno! Czy jest pani w domu? wołała.
W ogrodzie stał starszy mężczyzna przy ognisku, podgrzewając wodę w brudnej filiżance.
Kto pan jest? Gdzie jest pani Anno? zapytała, cofać się zaczynając.
Nie bójcie się. Nie wzywajcie policji. Nie robię nic złego. Nie wchodzę do domów, mieszkam tutaj, przy podwórku odpowiedział spokojnym, baritonnym głosem. Jego sposób mowy był elegancki, jakby miał wykształcenie.
Jesteś bezdomny? nieczułe pytanie Padło z ust Jadwigi.
Tak, masz rację mruknął mężczyzna, unikając wzroku. Mieszkasz w pobliżu? Nie martw się, nie będę ci przeszkadzał.
Jak się pan nazywa?
Michał.
A panieńskie nazwisko?
Fedorowicz.
Jadwiga przyjrzała się mu uważnie. Jego ubranie było zużyte, ale czyste; sam był zachowany, choć wyraźnie potrzebował pomocy.
Nie wiem, do kogo się zwrócić westchnęła ciężko.
Co się stało? zapytał z troską.
Drzwi się zacięły nie mogę ich otworzyć.
Jeśli pozwolisz, mogę spróbować zaproponował bezdomny.
Będę wdzięczna! wykrzyknęła w desperacji.
Michał zaczął kombinować przy zamku, a Jadwiga siedziała na ławce, rozważając własną sytuację: Kim jestem, by go potępiać? Przecież i ja jestem bezdomna, nasze losy się zlewały.
Jadwigo, przyjmij pomoc! uśmiechnął się Michał i popchnął drzwi. Chcesz tu przenocować?
Tak, ale gdzie?
Czy w domu jest ogrzewanie?
Piec powinien być ogarnęła niepewność.
A drewno?
Nie wiem przyznała.
Dobrze. Wejdź do środka, zaraz coś wymyślę odszedł po dwór.
Jadwiga spędziła godzinę na sprzątaniu. W domu panował chłód, wilgoć i nieprzyjazna atmosfera. Nie wiedziała, czy zdoła tu żyć. Po chwili Michał wrócił z pięknem drzewnym. Nagle podniosła głowę, ciesząc się, iż w pobliżu jest choćby jedna żywa dusza.
Mężczyzna odkurzył piec i rozniecił go. Po godzinie w domu zrobiło się ciepło.
Piec rozpalony, podpalajcie co jakiś kawałek drewna, a na noc go ugasźcie. Nie martwcie się, ciepło utrzyma się do rana wyjaśnił.
A pan dokąd idzie? Do sąsiadów? zapytała.
Tak. Nie chcę wracać do miasta Nie chcę przywoływać przeszłości.
Michał Fedorowicz, poczekaj. Najpierw zjemy, napijemy się herbaty, potem możesz iść nalegała Jadwiga.
Michał nie sprzeciwił się. Bez słów zdjął kurtkę i usiadł przy piecu.
Przepraszam, iż wtrącam się w twoje sprawy zaczęła Jadwiga. Po prostu nie przypomina pan sobie typowego bezdomnego. Skąd pan tu przybył? Gdzie są bliscy?
Michał opowiedział, iż całe życie był wykładowcą na uniwersytecie. Młode lata poświęcił nauce, a starość przycisnęła go niespodziewanie. Odkrył, iż został sam na starcie jesieni życia i nie miał już szans na zmianę.
Rok temu odwiedzała go bratanica Kasia. Delikatnie sugerowała, iż pomoże mu, jeżeli zostawi jej mieszkanie w spadku. Mężczyzna, choć zdezorientowany, zgodził się.
Kasja wkradła się w jego zaufanie, proponując sprzedaż zatłoczonego mieszkania w centrum Warszawy i zakup domu w spokojnej okolicy pod Warszawą, z dużym ogrodem i przytulnym altanką. Wyszukała idealną ofertę w rozsądnej cenie.
Michał od zawsze marzył o świeżym powietrzu i ciszy, więc zgodził się bez wahania. Po sprzedaży mieszkania Kasia zasugerowała otwarcie konta w banku, by nie trzymać gotówki przy sobie.
Wujku Michale, usiądźmy na ławce, a ja sprawdzę, co się dzieje. Wezmę torbę, bo nie wiadomo, czy ktoś nas obserwuje rzekła przy wejściu do banku.
Kasia zniknęła w środku, a Michał czekał. Minęły godziny, a ona nie wróciła. Gdy w końcu wszedł do banku, zobaczył, iż jest pusty, a przy drzwiach znajduje się dodatkowe wyjście.
Michał nie mógł uwierzyć, iż własna rodzina tak go oszukała. Został na ławce, czekając na Kasię. Następnego dnia udał się do jej domu, ale otworzyła mu nieznajoma kobieta, wyjaśniając, iż Kasia od dwóch lat nie mieszka w tym mieście sprzedała mieszkanie dawno temu.
To smutna historia westchnął staruszek. Od tej pory mieszkam na ulicy. Nie mogę uwierzyć, iż naprawdę nie mam domu.
Jadwiga przytaknęła, opowiadając własne doświadczenia.
Trudno. Ja przeszłam już przez to, co ty straciłam uczelnię, nie mam mieszkania Nie poddawaj się, każda przeszkoda ma rozwiązanie. Jesteś młoda, przed tobą wszystko się ułoży próbował pocieszyć starzec.
A może zostaniemy przy jedzeniu? zasugerowała Jadwiga, uśmiechając się.
Patrzyła, jak Michał z apetytem pożera makaron z kiełbasą. Wtedy poczuła ogromny litość widziała, jak bardzo jest samotny i bezradny.
Jak straszne jest być zupełnie samemu na ulicy, kiedy nikt nas nie potrzebuje pomyślała.
Jadwigo, mogę pomóc ci wrócić na uczelnię. Mam wielu znajomych, mogę napisać list do rektora, a ty spotkasz się z nim. Konstantyn, mój stary przyjaciel, na pewno się wtrąci nagle powiedział.
Dziękuję, to wspaniale! rozpromieniła się.
Dziękuję za kolację i za to, iż mnie wysłuchałaś. Muszę już iść, jest późno powiedział, wstając.
Poczekaj. Dokąd tak pośpiesznie? szepnęła.
Nie martw się. Mam ciepły namiot na sąsiedniej działce. Jutro wpadnę do ciebie uśmiechnął się.
Nie musisz iść na zewnątrz. Mam trzy przestronne pokoje. Możesz wziąć jeden, jaki ci się spodoba. Boję się tej pieca i tego, iż nie rozumiem, jak go używać. Nie zostawisz mnie w potrzebie, prawda?
Nie, nie zostawię zapewnił.
***
Dwa lata minęły. Jadwiga zaliczyła egzaminy, a w wakacje wracała do domu. Mieszkała w akademiku, w weekendy i wakacje jeździła na wsi.
Cześć! krzyknęła radośnie, obejmując Michała.
Jadwigo! Moja kochana! Dlaczego nie zadzwoniłaś? Spotkałbym cię na stacji. Jak poszło? Zdałaś? zachwycił się staruszek.
Tak! Prawie wszystko na piątkę! popisała się. Przyniosłam tort. Postaw herbatę, świętujmy!
Jadwiga i Michał pili herbatę, wymieniając się nowinami.
Posadziłem winorośl. niedługo postawię altankę będzie przytulnie opowiadał.
Świetnie! Jesteś tutaj panem, rób, co chcesz. Ja przyjeżdżam, wyjeżdżam zaśmiała się Jadwiga.
Michał odmieniał się całkowicie. Nie był już samotny. Miał dom, wnuczkę Jadwigę. Ona także odnalazła sens życia. Michał Fedorowicz stał się dla niej ojcem, a ona była wdzięczna losowi, iż po drodze spotkała mężczyznę, który zastąpił jej rodziców i podtrzymał ją w najtrudniejszym momencie.















