Przed operacją rozmyślając o tym ‚a co jeżeli ..’ mówię mężowi gdzie są hasła do komputera i iż w razie czego musi zawiadomoć klinikę, żeby mogli poinformować pacjentów.
Na to mąż, żebym napisała maila z automatyczną datą wysłania na za dwa dni, gdybym się nie obudziła z narkozy: ‚Jeśli czytasz tego maila to znaczy, iż nie żyję. Bardzo mi przykro, iż umarłam i musisz szukać innego terapeuty. Z dobrych wieści – nie musisz już płacić za sesję, którą opuściłeś!‚*
*u nas się płaci za odwołane sesje, bo jeżeli ktoś rezerwuje daną godzinę, to nie mogę już mieć nikogo innego w tym czasie.











