Bachanalia / KlaudiaRogowicz

publixo.com 1 godzina temu

Bachanalia
Przez Kraków szedł korowód, ludzie w strojach historycznych, jakiejś Sabince uniósł się sutek. Dwóch szlachciców pocałowało się, jeden już zaczął grzebać w bieliźnie a la pradziadek Tomasz z Sierpuchowic. Sabinka piła na umór.
Ludzie albo pluli albo żegnali się, jedna dziewczyna z Anglii użyła the F word, wszyscy rżeli, nie znając języka, myśleli, iż chodzi o orkiestrę.
W zaułkach trwały orgie, girlandy plastikowych kwiatów aż się trzęsły, Kobiety z kamienic rzucały czym popadnie.
-A kysz! A kysz!- Wołał sprowadzony przez zatroskane lokatorki ksiądz-egzorcysta ale na nic się to zdało, gdy zabawa trwała w najlepsze.
Wzeszło słońce i wszystko się skończyło. To nie był marsz równości ( w końcu był lipiec), tylko rocznica wesela pewnego hetmana, którą co roku świętuje się w zaświatach, tak jak inne zabawy tamtych czasów. Ale o tym niech się lepiej wypowiedzą spirytyści.
Idź do oryginalnego materiału