„To jest teraz Balenciaga couture” – ogłosił projektant, a paryska publiczność, znana z chłodnego dystansu, nie kryła wzruszenia. Piccioli od lat bywa nazywany reżyserem emocji – w Valentino doprowadzał widownię do łez samą siłą koloru i kroju, więc gdy w notatce do pokazu deklarował, iż przygląda się idei couture na nowo, nikt nie wątpił, iż mówi poważnie.