Było to kiedyś, w małym miasteczku pod Krakowem, gdzie każdy znał się z sąsiadem, a zapach pieczonego chleba unosił się z każdej kuchni. Pamiętam, jak **Nina Kowalska** pośpiesznie zmierzała ku domowi. Na zegarze wskazywała już prawie dziesiąta wieczorem, a ona niecierpliwie czekała, by dotrzeć do własnego mieszkania, zjeść kolację i położyć się na łóżku. Dzień […]