Jego imię to był Wojciech. Na zdjęciach typowy facet po trzydziestce, schludny, bez ekstrawaganckich szczegółów. W opisie profilu snuł rozważania o „świadomości”, „rozwoju osobistym” i szukał „prawdziwej, żywej duszy”. Już na starcie powinna mi się zapalić lampka ostrzegawcza: doświadczenie mówi, iż im głośniej facet opowiada o „prawdziwej kobiecie”, tym bardziej chce znaleźć kogoś, kto nic […]