A wtedy zrozumiała, iż teściowa wcale nie jest taka złośliwa, jak myślała przez te wszystkie lata P…

newsempire24.com 2 godzin temu

A jeszcze zdała sobie sprawę, iż teściowa wcale nie jest taka złośliwa, jak myślała przez te wszystkie lata.

Poranek trzydziestego grudnia niczym się nie różni od pozostałych, już dwanaście lat, dokładnie tyle Emilia i Dawid są razem. Jak zwykle, on skoro świt wyjechał na polowanie i wróci dopiero trzydziestego pierwszego na obiad, syn u babci, a Emilia znowu sama w domu.

Przez te lata zdążyła się już do tego przyzwyczaić Dawid to zagorzały wędkarz i myśliwy, każdy wolny weekend czy święto spędza w lesie, niezależnie od pogody, a ona czeka na niego w domu.

Tylko dziś coś ją przygniata, smutek i samotność dają się wyjątkowo odczuć.

Wcześniej takie dni zawsze poświęcała na sprzątanie, gotowanie, wiecznie było coś do zrobienia w domu. Sylwester dopiero jutro od lat obchodzą go u teściowej, dwunasty raz z rzędu, nic nowego, wszystko przewidywalne. Ale dziś Emilia zupełnie nie ma serca do pracy, wszystko wypada jej z rąk.

Właśnie dlatego telefon od przyjaciółki przyszedł w najlepszym momencie Emilia aż się ucieszyła. Jej najlepsza koleżanka z czasów liceum, Irena, od dawna jest rozwiedziona, nigdy nie traci humoru i często zaprasza znajomych na miłe wieczory do siebie. I tym razem zadzwoniła:

No i co, znowu sama w domu? bardziej stwierdziła niż zapytała Irena. Dawid znów w lasach? Wbij wieczorem do mnie, świetna ekipa się zbiera, po co masz siedzieć i się zamartwiać?

Emilia nie obiecała, nie planowała nigdzie wychodzić, ale wieczorem zrobiło się jej wyjątkowo smutno. Nagle zaczęła wspominać dawne czasy i właśnie dziś po raz pierwszy poczuła żal, iż męża nie ma przy niej.

Przez te lata, poza domem, pracą i synem, w jej życiu nie było nic. Nigdzie nie bywali razem, Dawid nudził się na imprezach, w głowie miał tylko łowienie i myślistwo, a jej samej nie chciało się wychodzić.

Nie wyjeżdżali na wakacje, co lato spędzali urlop u mamy Emilii na wsi. Jasne, cieszyła się, iż Dawid tak świetnie dogaduje się z teściową, ale sama pragnęła czasem wyjechać nad morze, zobaczyć świat.

Wieczorem pomyślała: Czemu nie pójść do Ireny, przynajmniej nie pobędę sama? I zebrała się. Było wesoło, zebrało się grono starych klasowych przyjaciół, Emilia naprawdę dobrze się bawiła.

Najważniejsze jednak, iż był tam Grzegorz jej pierwsza miłość z liceum. Zupełnie nie wiedzieć jak, spędziła z nim tę noc i sama się sobie dziwiła, bo nie wypiła przecież dużo, ale wspomnienia odebrały jej rozum.

Rano było jej wstyd, czuła się fatalnie, chciała jak najszybciej zapomnieć o całej tej przygodzie adekwatnie to wyszła od Grzegorza niemal uciekając.

W domu czekała ją niespodzianka pierwsze, co zobaczyła po wejściu, to ubrania Dawida. Czyli wrócił wcześniej niż zwykle.

Nogi się pod nią ugięły ze strachu. jeżeli mąż dowie się, iż nie spała w domu, już oczami wyobraźni widziała aferę i rozstanie. Była pewna, iż by jej nie wybaczył, tak samo jak i ona by nie wybaczyła.

Zła na siebie, nie mogła zrozumieć, jak mogła tak głupio zaryzykować własną rodzinę. Przecież kochała męża! Wyrwał ją z zamyśleń dźwięk telefonu stacjonarnego.

Telefonowała teściowa: Nie wiem, co się u was dzieje, ale w nocy dzwonił Dawid, nie mógł się do ciebie dodzwonić. Powiedziałam mu, iż jesteś u cioci Katarzyny, bo źle się poczuła, byłaś z nią, więc nie zepsuj tego

Po teściowej Emilia nie spodziewała się pomocy. Miały dziwną relację nigdy się nie kłóciły, ale pani Zofia, matka Dawida, sympatią jej nie darzyła.

Od początku była przeciwko ich ślubowi uważała, iż są za młodzi, żeby się wiązać. Po weselu skutecznie uprzykrzała jej życie, przez pierwsze lata mieszkali razem.

Później, gdy zamieszkali osobno, kontakt ograniczył się do minimum i spotykały się tylko przy okazji rodzinnych świąt. Tym razem jednak Emilia była jej wdzięczna i już nie tak bardzo martwiła się późniejszymi konsekwencjami najważniejsze, iż Dawid nie wie, gdzie naprawdę spędziła noc.

Wieczorem pojechali razem do teściowej i Emilia sama zaczęła rozmowę o tym, co się wydarzyło, gdy były na kuchni we dwie. Chciała wyrazić wdzięczność i przeprosić. Ale teściowa choćby nie dała jej dojść do słowa.

Daj spokój, myślisz, iż nie rozumiem, jak to jest żyć z człowiekiem, który poza swoimi pasjami świata nie widzi? Sama święta nie jestem Mój Pietrek, skinęła głową w stronę teścia, całe życie po lasach, myślisz, nie było mi przykro? Najważniejsze, żeby to nie weszło w nawyk, rozumiesz mnie? dodała.

Emilia zrozumiała. Zrozumiała też, iż teściowa nie jest wcale taka złośliwa, wszystko widzi i rozumie. Więc ta historia miała szczęśliwe zakończenie, a Emilia postanowiła sobie więcej z domu bez Dawida nie wyjdzie.

Z forum internetowego.

Idź do oryginalnego materiału