82-latka niemal 12 godzin czekała na pomoc na SOR-ze. Słowa lekarza wywołały poruszenie

zycie.news 2 godzin temu

Wcześniej została zbadana w domu, a lekarz miał zalecić rodzinie, aby natychmiast zawiozła seniorkę do szpitala. Kobieta pojawiła się na gdańskim SOR-ze w południe. Na konsultację z lekarzem czekała niemal 12 godzin.

Do zdarzenia doszło 19 czerwca w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku. Sprawa wzbudziła wiele emocji, szczególnie po ujawnieniu relacji rodziny oraz słów, które podczas rozmowy miał wypowiedzieć jeden z dyżurujących lekarzy. Szpital przedstawił własne stanowisko, informuje Goniec.

Przyjechała na SOR z bolesnym obrzękiem

Pani Jadwiga zmagała się z obrzękiem kończyn dolnych i twarzy. Ponieważ dolegliwości się nasilały i powodowały ból, zbadał ją lekarz podczas wizyty domowej. Według relacji rodziny uznał, iż potrzebna jest pilna diagnostyka na oddziale ratunkowym.

Wnuk przywiózł seniorkę do Klinicznego Oddziału Ratunkowego UCK o godzinie 12.33. Na miejscu przeprowadzono triaż, czyli wstępną ocenę stanu zdrowia, decydującą o kolejności przyjmowania pacjentów.

Kobiecie przyznano najniższy stopień pilności. Wykonano jej podstawowe badania, a następnie skierowano do poczekalni. Na spotkanie z lekarzem przyszło jej czekać do godziny 0.02.

Rodzina mówi o wielu godzinach spędzonych na krześle

Bliscy pani Jadwigi twierdzą, iż seniorka przez kolejne godziny siedziała na krześle w pobliżu rejestracji. Według ich relacji personel nie przeprowadził ponownej kontroli jej stanu ani nie zapytał, czy dolegliwości się nasilają.

Wnuk pacjentki przekazał mediom, iż kobieta nie miała bezpłatnego dostępu do wody, a w pobliżu znajdował się jedynie płatny automat. Kiedy członkowie rodziny pytali o przewidywany termin konsultacji, mieli usłyszeć, iż pozostali pacjenci oczekują równie długo.

Dla 82-latki sytuacja była szczególnie trudna. Seniorka jest po operacji nowotworu piersi i leczy się także z powodu innych schorzeń. Jak później przyznała, z każdą kolejną godziną coraz bardziej obawiała się, czy otrzyma potrzebną pomoc.

Lekarz miał przyznać, iż taka sytuacja nie powinna się wydarzyć

Krótko przed północą wnuk pacjentki poprosił o rozmowę z koordynatorem oddziału. Zamiast niego pojawił się lekarz pełniący dyżur. Rozmowa została nagrana, a jej treść opisały media.

Medyk miał określić niemal 12-godzinne oczekiwanie jako sytuację ekstremalną i przyznać, iż nie powinno do niej dojść. Mówiąc o warunkach panujących na oddziale, wskazywał również, iż personel nie jest w stanie poradzić sobie ze wszystkimi obowiązkami.

Pani Jadwiga ostatecznie spotkała się z lekarzem dwie minuty po północy. Jak sama podkreśliła, przeprowadzona wówczas konsultacja była dokładna, a medyk zachował się wobec niej profesjonalnie i pomocnie.

Według relacji seniorki lekarz miał powiedzieć, iż sprawa powinna zainteresować media i prokuraturę. Kobieta zwróciła uwagę, iż podobnie długo czekali także inni pacjenci, a część z nich opuszczała oddział przed uzyskaniem pomocy.

Seniorka nie wymagała hospitalizacji

Przeprowadzona diagnostyka wykazała, iż obrzęk twarzy i nóg najprawdopodobniej był związany ze zmianą leków, którą kilka dni wcześniej wprowadził kardiolog.

Lekarz nie znalazł wskazań do hospitalizacji. Zalecił kobiecie odstawienie nowych preparatów, powrót do wcześniej stosowanych leków, obserwowanie stanu zdrowia oraz konsultację z lekarzem rodzinnym.

To, iż pacjentka ostatecznie nie wymagała pozostania w szpitalu, nie zakończyło jednak dyskusji dotyczącej czasu oczekiwania oraz warunków, w jakich spędziła niemal pół doby.

Szpital odpowiedział na zarzuty

Do opisywanej sytuacji odniosło się Uniwersyteckie Centrum Kliniczne w Gdańsku. Placówka przekazała, iż dokumentacja medyczna nie wskazywała, aby w chwili zgłoszenia się na SOR pacjentka miała objawy zagrożenia życia lub nagłego zagrożenia zdrowotnego.

Stanowisko szpitala wyjaśnia, dlaczego podczas triażu kobieta otrzymała najniższy priorytet. Nie odpowiada jednak na wszystkie podnoszone przez rodzinę pytania, w tym dotyczące braku ponownej oceny stanu seniorki w trakcie wielogodzinnego oczekiwania.

Na SOR-ze nie decyduje kolejność przyjazdu

Na Szpitalnym Oddziale Ratunkowym pacjenci nie są przyjmowani zgodnie z kolejnością pojawienia się w placówce. Pierwszeństwo mają osoby znajdujące się w bezpośrednim zagrożeniu życia lub zdrowia.

Po triażu pacjent otrzymuje jedną z pięciu kategorii pilności. Kolor czerwony oznacza konieczność natychmiastowego udzielenia pomocy, natomiast niebieski – najniższy priorytet. Według informacji dostępnych w rządowym serwisie Pacjent.gov.pl przewidywany czas do pierwszego kontaktu z lekarzem przy kategorii niebieskiej powinien wynosić do 240 minut.

Niemal 12-godzinne oczekiwanie pani Jadwigi znacznie przekroczyło ten czas. Historia seniorki ponownie wywołała dyskusję o obciążeniu oddziałów ratunkowych, niedoborach personelu oraz bezpieczeństwie pacjentów oczekujących na konsultację.

Idź do oryginalnego materiału