28 lat wspólnego życia prysło w jednej sekundzie – wszystko przez SMS-a od kochanki mojego męża

newskey24.com 8 godzin temu

Wszystko odmienia się w jednej sekundzie. Dziś mamy rodzinne święto ja, mój mąż i córka świętujemy urodziny jego ojca. W kameralnym gronie spędzamy spokojnie popołudnie. Teść tryska humorem, żartuje, dzieli się anegdotami z czasów dzieciństwa i młodości. Po wspólnym obiedzie decydujemy się z córką, iż odprowadzimy go do mieszkania. Mój mąż nie radzi sobie z dłuższym spacerem przez ból w nodze, poza tym wypił dziś trochę za dużo. Jestem przekonana, iż gdy wrócimy, on będzie już spał. I faktycznie zasnął przy kuchennym stole, z otwartym laptopem obok. Córka znika w swoim pokoju, a ja postanawiam zrobić sobie kawę. Zanim jednak dotrę do kuchni, mój wzrok pada na ekran komputera. Mąż zostawił zalogowany profil na portalu społecznościowym, chyba próbował skasować jakąś wiadomość, ale musiał zasnąć zanim to zrobił. Podchodzę bliżej z ciekawości Na ekranie widzę krótkie Kocham Cię. Robi mi się ciemno przed oczami. Skręca mnie w środku, bo wiem, iż te słowa nie są do mnie. Odpisał je dawnej koleżance. Drżącymi nogami wracam na kanapę i siadam.
W głowie od razu dudnią mi ostrzeżenia mojego taty. Całe życie był przeciwny mojemu związkowi, twierdząc, iż ten człowiek kiedyś mnie skrzywdzi. Przez niemal dwadzieścia osiem lat żyłam w przekonaniu, iż mylił się co do mojego męża. Przeszliśmy przecież razem przez wiele trudności. Opiekowałam się nim, gdy chorował. Wspierałam go, gdy został zmuszony do przejścia na emeryturę przez decyzję dyrekcji i przedłużające się zwolnienie lekarskie. Praca była dla niego całym światem, więc ten okres był prawdziwą próbą. Ale przeszliśmy przez to: odnalazł się w innej pracy. Wiele razy powtarzał, iż jest mi wdzięczny za miłość i wsparcie. Jak bardzo się pomyliłam Zbierałam resztki sił i podniosłam się, nie wiedząc, co zrobić. Poszłam do córki. Siedziała z książką, ale wystarczył jeden rzut oka na mnie, by zapytać, co się stało. Dopiero wtedy poczułam, jak po policzkach spływają mi łzy. Wyjaśniłam jej, co przeczytałam. Córka natychmiast wybiegła z pokoju do ojca. Przeraziłam się. Skasowała jego wiadomości, wcześniej jednak zrobiła zdjęcia całej korespondencji. Przeglądanie miłosnych wiadomości mojego męża z inną kobietą było nie do zniesienia. Okazało się, iż ich flirt trwa około miesiąca. Pewnie wszystko zaczęło się w trakcie nowej pracy. W mojej głowie roi się od myśli.
W tym czasie córka pisze już wiadomość do kochanki ojca: Kochasz go? Proszę bardzo, możesz go sobie wziąć. Robi jeszcze jedno zdjęcie ekranu. Kobieta natychmiast znika z portalu. Córka przesyła ojcu screeny rozmowy, a do nich dołącza prośbę, by zachował się jak mężczyzna i odszedł. Potem wraca do mnie i przytula mocno, powtarzając, iż jestem silna, przetrwam to, a ona zawsze będzie przy mnie. Nie pozostaje nic innego, jak tylko czekać aż mąż się obudzi. Boję się, jak zareaguje. Razem z córką zaskakuje nas dźwięk jego telefonu. To oczywiście ona dzwoni. Ku mojemu zaskoczeniu, odbiera. Widocznie liczy, iż nie wróciłyśmy jeszcze do domu. Rozmawiają króciutko. Słyszę, jak wstaje, przechodzi do sypialni, ubiera się. Kiedy mija nas w korytarzu, na moment się zatrzymuje. Wpatruję się w okno, nie mam odwagi spojrzeć mu w oczy. Córka macha do niego z ironicznym uśmiechem. Później widzę go jeszcze raz, kiedy przychodzi po swoje rzeczy. Trudno mi uwierzyć, iż coś, na czym przez tyle lat budowałam rodzinę, rozpadło się w jednej chwili. Jak po czymś takim znowu zaufać jakiemukolwiek mężczyźnie? Dwadzieścia osiem lat razem. Piękne gesty, ważne słowa, a na końcu… rozwód.

Idź do oryginalnego materiału