Wszystko rozpadło się w mgnieniu oka. Tamtego popołudnia świętowaliśmy kameralnie mój mąż Marek, nasza córka Zuzanna i ja zebraliśmy się na urodzinach jego ojca, pana Stanisława, w małym mieszkaniu w centrum Krakowa. Atmosfera była pełna śmiechu, Marek sypał anegdotami z czasów, kiedy biegał po krakowskich plantach jako łobuziak, a teść śmiał się, aż łzy stawały […]