28 lat wspólnego życia legło w gruzach w jednej chwili – wszystko przez wiadomość od kochanki męża

twojacena.pl 9 godzin temu

Wszystko odmieniło się w mgnieniu oka, choć wydawało się, iż to kolejny spokojny dzień. Dawno temu, gdy jeszcze życie układało się harmonijnie, świętowaliśmy urodziny teścia mój mąż, nasza córka i ja zasiedliśmy do niewielkiego, rodzinnego obiadu w naszym starym mieszkaniu w Krakowie. Atmosfera była serdeczna, ojciec męża sypał anegdotami z młodości, śmiał się do łez, cieszył obecnością wnuczki. Po obiedzie, kiedy biesiadowanie dobiegło końca, ja z córką, Jagodą, postanowiłyśmy odprowadzić teścia do jego mieszkania przy ul. Długiej. Mój mąż, Tomasz, od dawna miał problem z nogą, więc choćby nie próbował z nami iść, tym bardziej iż wypił kilka kieliszków wódki. Byłam przekonana, iż gdy wrócimy, zastaniemy go śpiącego. I tak rzeczywiście było spał w najlepsze, przy stole, z otwartym laptopem.
Jagoda poszła do swojego pokoju, a ja, zamyślona i zmęczona dniem, skierowałam się do kuchni zrobić kawę. Przechodząc obok, przypadkiem rzuciłam okiem na ekran komputera. Tomasz był zalogowany na jednym z portali społecznościowych chyba Nasza Klasa, a obok otwarte okno rozmowy. Najwyraźniej usiłował coś skasować, ale nie zdążył. Zaciekawiona, podeszłam bliżej i wtedy, jak grom z jasnego nieba, spadło na mnie jedno krótkie zdanie: Kocham Cię. To napisał on do jakiejś kobiety dawnej znajomej z liceum ze Skawiny. Nogi się pode mną ugięły, usiadłam bezwładnie na kanapie, próbując zebrać myśli.
W tej chwili, niby echo z przeszłości, w mojej głowie odezwał się głos mojego nieżyjącego już taty. Zawsze powtarzał, iż Tomasz nie jest odpowiednim mężem dla mnie, iż będę przez niego cierpieć. Przez dwadzieścia osiem lat małżeństwa starałam się udowodnić, iż tata się mylił. Przetrwaliśmy razem ciężkie chwile. Opiekowałam się nim po udarze, wspierałam, gdy musiał odejść z pracy w zakładach przy ul. Mogilskiej, bo zdrowie mu nie pozwalało dalej pracować. Pomogłam mu przetrwać trudny czas, gdy czuł się niepotrzebny po przedwczesnej emeryturze. Mówił tyle razy, iż jest mi wdzięczny za wierność i wsparcie. I, jak się okazało, kłamał.
Podniosłam się z kanapy, niepewna, co robić. Weszłam do pokoju córki, która akurat czytała Krzyżaków. Gdy na mnie spojrzała, widziała łzy płynące ciurkiem po moich policzkach. Cicho wyznałam jej, co się wydarzyło. Bez słowa pobiegła do salonu, podeszła do ojca, chwyciła jego komórkę. Zanim usunęła całą korespondencję, zrobiła zdjęcia wiadomości. Czytałyśmy potem razem te ich rozmowy czułe słowa, plany potajemnych spotkań. Cała ta zdrada trwała może miesiąc, od kiedy dostał nową pracę w kancelarii w Nowej Hucie. Byłam rozbita, a myśli mieszały się jak liście na wietrze.
W tej samej chwili Jagoda pisała już do tamtej kobiety na portalu: jeżeli go kochasz, to weź go sobie. Przed wysłaniem zrobiła jeszcze jedno zdjęcie tej wiadomości. Owa kobieta zniknęła z portalu natychmiast po otrzymaniu wiadomości. Jagoda skrupulatnie wysłała ojcu na Messengera zrzuty ekranu ze słowami: Bądź mężczyzną, odejdź. Potem wróciła do mnie, przytuliła mocno i szeptała, iż jestem silna, iż razem przez to przejdziemy, bo jestem dla niej najważniejsza.
Nie pozostawało mi nic innego, jak tylko czekać, aż Tomasz się obudzi. Nie wiedziałam, co zrobi. Niespodziewanie w tej ciszy rozległ się dzwonek jego starej Nokii. To była ona. Ku mojemu zdziwieniu odebrał, chyba myśląc, iż dalej jesteśmy poza domem. Rozmawiali krótko, a potem słyszałam, jak gwałtownie się ubiera i idzie do przedpokoju. Gdy przechodził obok nas, przystanął na moment. choćby nie spojrzałam w jego stronę, patrzyłam przez okno na deszczowe Planty. Jagoda uśmiechnęła się ironicznie i pomachała mu ręką.
Zobaczyłam go jeszcze raz, gdy po kilku dniach przyszedł zabrać parę rzeczy. Długo nie mogłam pojąć, jak to możliwe, iż wspólne życie można zburzyć jedną wiadomością. Komu ufać, gdy tyle lat budowało się dom, rodzinę, przyszłość? Dwadzieścia osiem lat i wszystko kończy się rozwodem, zostają tylko wspomnienia dawnych gestów i słów, które okazały się nic nie warte.

Idź do oryginalnego materiału