Kto odwiedza Kraków, jak zmienia się struktura ruchu turystycznego, jakie grupy gości dominują oraz jakie zjawiska wpływają dziś na rozwój branży w stolicy regionu – o tym redakcja KRKNews porozmawiała z Grzegorzem Biedroniem, prezesem Małopolskiej Organizacji Turystycznej.
Małgorzata Armada, KRKNews.pl: Kraków odwiedziło w 2025 roku ponad 16 milionów turystów i mówimy o rekordzie. Czy to turyści krajowi czy zagraniczni?
Grzegorz Biedroń, prezes Małopolskiej Organizacji Turystycznej: Dominują turyści krajowi. Oczywiście na ulicach miasta najbardziej rzucają się w oczy goście spoza Polski, których przyciąga nie tylko Kraków, ale też takie miejsca jak Auschwitz-Birkenau czy Podhale. I faktycznie pod tym względem jesteśmy liderem – co czwarty turysta zagraniczny odwiedzający nasz kraj wybiera Małopolskę. Trzeba jednak zaznaczyć, iż jednocześnie jako Polska jesteśmy na jednym z ostatnich miejsc w Europie pod względem udziału turystów zagranicznych w ogólnej liczbie odwiedzających. Chciałbym zwrócić uwagę na jeszcze jedną kwestię. Bardzo często mieszkańcy Krakowa mylą turystę zagranicznego ze stałym mieszkańcem. Niedawno GUS opublikował badania, w których na podstawie tzw. śladów życia oszacowano, ile osób faktycznie mieszka w poszczególnych miastach. Wynika z nich, iż w Krakowie jest to co najmniej 900 tys. osób. Oczywiście nie wszyscy są zameldowani, a część osób zameldowanych może przebywać za granicą. Wielu obcokrajowców, których spotykamy na ulicach – przede wszystkim Ukraińców, ale także Hiszpanów czy Portugalczyków – to stali mieszkańcy Krakowa. Zmienia się struktura narodowościowa mieszkańców miasta i stąd może brać się wrażenie, iż dochodzi do „inwazji” turystów, choć często są to po prostu ludzie, którzy tu żyją. Potwierdzają to także statystyki lotniska w Balicach, gdzie turyści zagraniczni stanowią około jedną trzecią wszystkich obsługiwanych pasażerów.
Jakie narodowości odwiedzają nas najczęściej?
Najwięcej jest Brytyjczyków i Niemców – to najliczniejsze grupy. Bardzo poprawił się też wynik w przypadku Stanów Zjednoczonych, choć w tym segmencie mamy często do czynienia z Polonią, czyli osobami posiadającymi amerykańskie paszporty. Oczywiście odwiedzają nas także Ukraińcy, ale w ich przypadku trudno jednoznacznie stwierdzić, czy są to turyści, czy osoby związane z Krakowem zawodowo lub prywatnie.
Dwa lata temu bardzo widoczni byli turyści z państw arabskich. Czy przez cały czas Kraków jest dla nich atrakcyjnym kierunkiem?
Obecnie mamy pewne zamieszanie wynikające z konfliktów w Zatoce Perskiej, ale z każdym tygodniem liczba połączeń lotniczych do Krakowa będzie rosła – przywracane są kolejne trasy i pojawiają się nowi przewoźnicy. Ze względu na sytuację geopolityczną nie osiągniemy jeszcze poziomów sprzed roku, choć możliwe, iż sierpień będzie już porównywalny. Warto dodać, iż rosnące zainteresowanie Krakowem wśród turystów z państw arabskich wpisuje się w szerszy proces zmian klimatycznych. Sami doświadczamy fal upałów w okresie wakacyjnym, więc łatwo sobie wyobrazić, jak funkcjonuje się w krajach południowej Europy czy w Zatoce Perskiej. Stąd część osób wybiera podróże do miejsc o niższych temperaturach – tak zwane „coolcation”.
Powiedzmy w takim razie, co turystom najbardziej podoba się w Krakowie i czym różnią się preferencje turystów krajowych i zagranicznych?
Przede wszystkim turyści zagraniczni przez cały czas wydają kilkukrotnie więcej pieniędzy niż turyści krajowi. Mimo iż jest ich mniej, mają większy wpływ na gospodarkę. Trzeba też pamiętać, iż dla wielu z nich pobyt w Krakowie jest częścią zwiedzania całej Małopolski. Mamy w regionie dwa wyjątkowe miejsca na mapie świata – Kopalnię Soli w Wieliczce i Muzeum Auschwitz-Birkenau – które przyciągają miliony osób. Poza tym turystów z południa Europy czy z państw arabskich interesuje również nasza przyroda – zieleń, krajobrazy i Tatry. Według mnie to świetna symbioza między Krakowem, czyli relatywnie dużym miastem, a Podhalem, które oferuje piękne widoki, jest łatwo dostępne i bezpieczne. jeżeli mówimy natyomiast o konkretnych miejscach w Krakowie, z pewnością trzeba wymienić Wawel. Dla Europejczyków to miejsce o wyjątkowym znaczeniu historycznym.
Według wyników corocznego raportu MOT dotyczącego ruchu turystycznego na pierwszym miejscu najchętniej odwiedzanych miejsc w Krakowie jest Rynek Główny, a tuż za nim galerie handlowe. Dopiero na trzeciej pozycji znajduje się Wawel. Skąd bierze się taka kolejność?
Wbrew temu, co często można przeczytać w mediach, wciąż mamy relatywnie atrakcyjny poziom cen i duży wybór sklepów, zwłaszcza odzieżowych. Oczywiście nie dotyczy to najbardziej zamożnych turystów, bo w Krakowie wciąż brakuje wielu luksusowych marek. Natomiast turyści z Arabii Saudyjskiej czy Izraela chętnie robią tu zakupy, ponieważ jest taniej niż w ich krajach. Nie lekceważyłbym turystyki zakupowej. To nie jest nic złego. Mamy zadbane miasto z imponującymi zabytkami, rozbudowaną ofertę gastronomiczną, ale również z galeriami handlowymi.
Czy Kraków jest uznawany przez turystów za bezpieczne miasto? Jak wypadamy na tle innych dużych miast Europy?
Zarówno Kraków, jak i cała Polska postrzegane są jako spokojne destynacje. Nie ma u nas – tak jak w niektórych krajach Europy Południowej – zorganizowanych grup przestępczych ani plagi kieszonkowców w środkach komunikacji publicznej. Potwierdzają to również sami turyści. Często podkreślają, iż Kraków jest miastem przyjaznym, zwłaszcza dla kobiet podróżujących samodzielnie. Nie odnotowaliśmy również żadnych konfliktów związanych z rosnącą liczbą turystów z państw Zatoki Perskiej. To wszystko buduje markę Krakowa.
Jak turyści postrzegają Kraków pod względem cen – jako miasto drogie czy raczej przystępne? Czy w tym oceny różnią się między Polakami a turystami zagranicznymi?
Generalnie opinie są raczej pozytywne, choć zmieniają się w czasie. Wpływ ma na to m.in. umocnienie lub osłabienie złotego w danym momencie. Nie ma też co ukrywać – ceny usług w naszym mieście wzrosły. Natomiast jeżeli chodzi o noclegi, przez większą część roku koszty są choćby dwukrotnie niższe niż np. w Rzymie. Oczywiście to inny rynek, ale podobnie jest w porównaniu z Londynem czy Berlinem, gdzie dodatkowo funkcjonują wysokie opłaty i podatki nakładane na turystów. Jednocześnie nie jesteśmy już krajem bardzo tanim. Widać to choćby w gastronomii – gdy ruch turystyczny spada, ceny w lokalach potrafią obniżać się choćby o kilkadziesiąt procent, a wraz z powrotem turystów ponownie rosną. W efekcie Kraków nie konkuruje już wyłącznie ceną. Duże znaczenie ma też to, iż turyści zagraniczni często są pozytywnie zaskoczeni poziomem rozwoju miasta i jakością usług – ich wcześniejsze wyobrażenia o Polsce bywają nieaktualne. Z drugiej strony pojawia się pewien dysonans, bo część z nich spodziewała się kraju tańszego, niż okazuje się w rzeczywistości.
Coraz częściej w kontekście Krakowa pojawiają się zarzuty dotyczące turystyfikacji miasta. W jakiej skali to zjawisko dziś występuje i jak można mu przeciwdziałać?
To jest powszechne zjawisko, ale Krakowa na szczęście proces turystyfikacji nie dotknął tak silnie jak innych miast europejskich – Wenecji, Barcelony czy Rzymu. Jednocześnie pewne zmiany są już nieodwracalne. Dobrym przykładem jest Kazimierz, który 30 lat temu znajdował się w stanie opłakanym, a dziś jest jednym z najchętniej odwiedzanych miejsc w mieście. Oczywiście część mieszkańców zwraca uwagę na skutki tego rozwoju, ale trudno jednoznacznie powiedzieć, iż jest to zmiana na gorsze. Miasto po prostu się ewoluuje i musi godzić różne funkcje – turystyczną i mieszkaniową. W tym wszystkim najważniejsze jest znalezienie równowagi i wsłuchiwanie się w głos Krakowian. Dlatego w ostatnich latach Wydział Turystyki podejmował też działania porządkujące rynek najmu krótkoterminowego, w tym ograniczające szarą strefę wynajmu, co przełożyło się z kolei na większe wpływy do budżetu.
Zakończmy pozytywnie: co zawdzięczamy temu, iż Kraków jest miastem turystycznym?
Nasze badania wskazują, iż Małopolska zyskuje około 25 miliardów złotych rocznie z turystyki, z czego około połowa przypada na Kraków. Poza tym ruch turystyczny generuje dziesiątki tysięcy miejsc pracy – w hotelach, gastronomii czy na lotnisku. Można powiedzieć, iż jest to swoisty „amortyzator” rynku pracy – branża nie zawsze oferuje tak stabilne warunki jak duże firmy, ale pozwala znaleźć zatrudnienie relatywnie szybko, często niemal od ręki.
Trzeba też pamiętać, iż całe miasto nie może funkcjonować wyłącznie w oparciu o miejsca pracy w administracji rządowej, samorządowej czy w korporacjach. Turystyka stanowi więc istotne uzupełnienie struktury gospodarczej miasta i buduje jego markę na zewnątrz, zwiększając atrakcyjność Krakowa jako miejsca do inwestowania i prowadzenia biznesu.










