Mikroigły w kremie brzmią jak kosmetyczny eksperyment, którego lepiej unikać. A jednak coraz więcej kobiet sięga po produkty, które mrowią, kłują i podobno działają lepiej niż klasyczne sera. Przetestowałam krem z ponad 100 tysiącami mikroigieł i sprawdziłam, czy ten dziwny trend naprawdę ma sens.