Piotr wracał do domu po pracy. Zwykły zimowy wieczór w Warszawie, kiedy wszystko wokół jakby spowite było mgłą nudy i zmęczenia. Minął osiedlowy spożywczak, a przed drzwiami, na przemarzniętym chodniku, siedział pies. Kundel. Rudzielec, potargany, brudny. W oczach miał coś rozdzierającego smutek, jaki widuje się tylko u zagubionych dzieci. Czego tu pilnujesz? burknął Piotr, ale […]