Zwrot towaru w 2026 roku. Czy sklep stacjonarny może odmówić przyjęcia nietrafionego prezentu

warszawawpigulce.pl 17 godzin temu

Styczeń 2026 roku to czas wielkich obniżek. Witryny sklepowe w galeriach handlowych i banery na stronach internetowych kuszą nas hasłami „Sale”, „Likwidacja kolekcji” czy „-70%”. W ferworze zakupowego szaleństwa łatwo o decyzje podejmowane pod wpływem impulsu. Kupujemy buty, które są odrobinę za ciasne, „bo się rozbiją”, albo sweter w kolorze, którego normalnie byśmy nie wybrali, ale „w tej cenie żal nie wziąć”.

Fot. Warszawa w Pigułce

Problemy zaczynają się po powrocie do domu, gdy emocje opadną. Okazuje się, iż buty jednak cisną, a sweter gryzie. Naturalnym odruchem jest chęć zwrotu towaru. I tu wielu konsumentów zderza się z brutalną rzeczywistością. Czy napis przy kasie „Towar przeceniony nie podlega zwrotowi” jest zgodny z prawem? Czy w 2026 roku przepisy chronią nas bardziej niż kiedyś? Odpowiedź brzmi: to zależy, gdzie dokonałeś zakupu. Prawa konsumenta w internecie i w sklepie stacjonarnym to dwa zupełnie różne światy.

Sklep stacjonarny: „Widziały gały, co brały”

Zacznijmy od najczęstszego rozczarowania. Polskie prawo w 2026 roku (tak samo jak w latach ubiegłych) nie nakłada na sprzedawcę w sklepie stacjonarnym obowiązku przyjmowania zwrotów pełnowartościowego towaru. Dotyczy to zarówno towarów w cenie regularnej, jak i tych z wyprzedaży.

Wielu konsumentów żyje w błędnym przekonaniu, iż mają ustawowe 3, 7 lub 14 dni na „rozmyślenie się”. Jest to mit. jeżeli kupiłeś kurtkę w butiku w galerii handlowej, przymierzyłeś ją (lub miałeś taką możliwość) i zapłaciłeś, umowa została zawarta. Sprzedawca nie musi jej anulować tylko dlatego, iż w domu uznałeś, iż fason Ci nie pasuje.

Dobra wola sprzedawcy (polityka zwrotów)

Mimo braku prawnego przymusu, większość dużych sieciówek odzieżowych i marketów budowlanych pozwala na zwroty. Jest to jednak wyłącznie ich dobra wola i element walki o klienta. Skoro jest to ich dobrowolna decyzja, mogą oni dyktować warunki:

  • Mogą ustalić termin zwrotu na 30 dni, ale równie dobrze na 3 dni.
  • Mogą wymagać oryginalnych metek i paragonu.
  • Mogą zastrzec, iż zwrot następuje tylko na kartę podarunkową (do wykorzystania w tym sklepie), a nie w gotówce.
  • I najważniejsze: mogą wyłączyć z polityki zwrotów towary przecenione.

Jeśli więc przy kasie widzisz tabliczkę „Towar z wyprzedaży nie podlega zwrotowi”, jest to działanie w 100% legalne w sklepie stacjonarnym.

Internet to inna bajka – prawo do namysłu

Sytuacja zmienia się diametralnie, gdy zakupu dokonałeś na odległość (przez Internet, telefon). Tutaj chroni Cię ustawa o prawach konsumenta, która daje Ci tzw. prawo do odstąpienia od umowy w terminie 14 dni bez podawania przyczyny.

W przypadku zakupów online nie ma znaczenia, czy towar był kupiony w cenie regularnej, czy na wyprzedaży -70%. Masz prawo go oddać. Ustawodawca wychodzi z założenia, iż kupując przez ekran, nie mogłeś dotknąć materiału ani przymierzyć ubrania, więc musisz mieć czas na weryfikację decyzji w domu.

Wyjątki od reguły (kiedy nie zwrócisz choćby w sieci):

Nawet w Internecie istnieją towary, których nie oddasz, choćby jeżeli były przecenione. Są to m.in.:

  • Rzeczy wyprodukowane na indywidualne zamówienie (np. koszulka z Twoim nadrukiem, garnitur szyty na miarę).
  • Towary dostarczane w zapieczętowanym opakowaniu, których po otwarciu nie można zwrócić ze względu na ochronę zdrowia lub ze względów higienicznych (np. soczewki kontaktowe, otwarta pomadka, bielizna osobista – choć tu interpretacje sklepów bywają różne, zwykle majtki nie podlegają zwrotowi, biustonosze tak).
  • Nagrania dźwiękowe, wizualne lub programy komputerowe, jeżeli otworzyłeś opakowanie (zdjąłeś folię).

Reklamacja a zwrot – nie myl tych pojęć!

To najważniejszy punkt, w którym sprzedawcy często wprowadzają klientów w błąd (świadomie lub nie). Zwrot to oddanie towaru sprawnego, bo nam się „odwidział”. Reklamacja to żądanie naprawy/wymiany/zwrotu pieniędzy, bo towar ma wadę.

Nawet jeżeli sklep wywiesi wielki baner „Towarów z wyprzedaży nie przyjmujemy”, dotyczy to tylko zwrotów (widzimisię). Prawo do reklamacji z tytułu niezgodności towaru z umową obowiązuje zawsze – również na wyprzedaży. Sprzedawca nie może wyłączyć swojej odpowiedzialności za wady towaru tylko dlatego, iż sprzedał go taniej.

Przykład:

Kupiłeś buty przecenione z 400 zł na 200 zł z powodu „końcówki kolekcji”. Po tygodniu odkleiła się w nich podeszwa. Masz pełne prawo złożyć reklamację i żądać naprawy lub wymiany. Sklep nie może Cię odesłać z kwitkiem, mówiąc „była promocja, nie ma gwarancji”.

Ważny wyjątek – wada znana przy zakupie:

Sytuacja wygląda inaczej, jeżeli przyczyną przeceny była konkretna wada, o której zostałeś poinformowany. Np. kupujesz telewizor tańszy o 1000 zł, bo ma rysę na obudowie. W takim przypadku nie możesz reklamować tej konkretnej rysy (bo o niej wiedziałeś i zaakceptowałeś ją, płacąc mniej). Możesz jednak reklamować każdą inną wadę, która ujawni się później (np. wypalone piksele na matrycy).

Dyrektywa Omnibus w 2026 roku – koniec fałszywych promocji?

Od kilku lat w Polsce obowiązują przepisy wynikające z dyrektywy Omnibus, które miały ukrócić procedery sztucznego zawyżania cen tuż przed wyprzedażą. W 2026 roku mechanizm ten jest już standardem.

Na każdej metce z ceną promocyjną (lub karcie produktu w sieci) musi widnieć informacja o najniższej cenie tego towaru z ostatnich 30 dni przed obniżką.

Jeśli widzisz:

Cena promocyjna: 100 zł

Cena regularna (przekreślona): 200 zł

Najniższa cena z 30 dni: 90 zł

…to wiesz, iż „promocja” jest manipulacją, bo jeszcze dwa tygodnie temu produkt był tańszy bez żadnej „wielkiej wyprzedaży”. Choć wiedza ta nie daje Ci dodatkowych praw do zwrotu w sklepie stacjonarnym, pozwala podjąć świadomą decyzję i nie ulegać presji „okazji życia”.

Zwrot pieniędzy czy karta podarunkowa?

W przypadku odstąpienia od umowy zawartej przez Internet, sprzedawca ma obowiązek zwrócić Ci pieniądze w takiej samej formie, w jakiej dokonałeś płatności (zazwyczaj przelew na konto/kartę). Nie może zmusić Cię do przyjęcia bonu towarowego, chyba iż wyraźnie się na to zgodzisz.

W sklepie stacjonarnym (gdzie zwrot jest dobrą wolą), zasady ustala sklep. Bardzo często sieciówki w 2026 roku stosują politykę: „Zwrot gotówki tylko w ciągu 7 dni, a od 8 do 30 dnia zwrot na kartę podarunkową”. Jest to działanie legalne, ponieważ – przypomnijmy – w ogóle nie musieliby przyjmować zwrotu. Godząc się na ich regulamin, godzisz się na formę zwrotu.

Kto płaci za przesyłkę przy zwrocie online?

Gdy zwracasz towar kupiony w sieci, ponosisz bezpośrednie koszty zwrotu rzeczy (czyli opłacasz kuriera lub paczkomat, który wiezie paczkę do sklepu), chyba iż sklep w swojej ofercie zaznaczył „darmowy zwrot” (co jest częstą praktyką marketingową dużych platform).

Co ze zwrotem kosztów dostawy „do Ciebie” (tych, które zapłaciłeś przy zakupie)? Sklep ma obowiązek je zwrócić, ale tylko do wysokości najtańszego zwykłego sposobu dostarczenia oferowanego przez sklep.

Przykład: Kupiłeś buty i wybrałeś dostawę kurierem Express za 25 zł, choć sklep oferował też Pocztę Polską za 15 zł. Gdy zwracasz buty, sklep odda Ci cenę butów + 15 zł (koszt najtańszej dostawy). Nadwyżka (10 zł) za Twoją wygodę przepada.


HCU – What does this mean for you?

Zakupy na wyprzedażach mogą być strzałem w dziesiątkę, o ile znasz zasady gry. Oto Twoja strategia na styczeń 2026:

1. W sklepie stacjonarnym pytaj ZANIM zapłacisz

Nie sugeruj się tym, iż „w tej sieci zawsze można oddać”. Polityka zwrotów może się różnić w zależności od tego, czy towar jest pełnowartościowy czy przeceniony. Zadaj kasjerowi proste pytanie: „Czy ten przeceniony sweter będę mógł zwrócić i otrzymać gotówkę?”. Odpowiedź może Cię uchronić przed zamrożeniem pieniędzy na karcie podarunkowej.

2. Zachowaj paragon (lub zrób zdjęcie)

Bez dowodu zakupu choćby najlepsza polityka zwrotów nie zadziała. Paragony blakną, więc w 2026 roku standardem powinno być robienie zdjęcia paragonu telefonem od razu po zakupie. Dla celów reklamacyjnych zdjęcie paragonu lub wyciąg z karty płatniczej jest wystarczającym dowodem.

3. Nie odrywaj metek w domu

Jeśli kupujesz przez Internet, mierz ubrania w domu ostrożnie. Nie odrywaj metek, dopóki nie jesteś pewien na 100%. Owszem, prawo pozwala przymierzyć rzecz, ale jeżeli zwrócisz ubranie bez metek, brudne od podkładu lub przesiąknięte zapachem perfum, sprzedawca ma prawo potrącić część zwracanej kwoty tytułem „zmniejszenia wartości rzeczy”.

4. Walcz o swoje przy wadach

Jeśli buty z wyprzedaży rozpadły się po miesiącu, nie wyrzucaj ich do kosza. Złóż reklamację z tytułu niezgodności towaru z umową. Sprzedawca ma 14 dni na ustosunkowanie się do niej. jeżeli tego nie zrobi w terminie – reklamacja jest z mocy prawa uznana.

Co z problematycznymi zakupami?

Skoro wiesz już, jak zwracać towary, warto przyjrzeć się innej stronie konsumenckiego medalu. W kolejnym artykule mogę omówić: „Reklamacja usług w 2026 r. Co zrobić, gdy fryzjer zniszczył włosy lub mechanik źle naprawił auto? Odszkodowanie i poprawki”. Czy to temat dla Ciebie?

Idź do oryginalnego materiału