Zrozumiałem, dlaczego w wieku 70 lat zostałem sam – moje dzieci od 10 lat się do mnie nie odzywają, a wnuki choćby mnie nie znają

polregion.pl 3 dni temu

Pozwólcie, iż opowiem Wam o moim wielkim olśnieniu, które przyszło do mnie zdecydowanie zbyt późno jak to zwykle bywa, rozum człowieka dogania na ostatniej prostej życia. Szkoda, iż musiałam zderzyć się z tą okropną prawdą, ale jak to mówią: lepiej późno niż wcale.

Doszło do mnie, dlaczego w wieku siedemdziesięciu lat siedzę sama jak palec w kawalerce w Łodzi. Moje dzieci nie odezwały się do mnie od dekady, a wnuki choćby nie wiedzą, iż taka babcia Bronisława jeszcze oddycha. Jak do tego doszło?

Ano dlatego, iż dopiero na stare lata uświadomiłam sobie, iż miałam nieco wykrzywione podejście do życia… A tyle spraw teraz żałuję! Ale niestety nie wynaleziono jeszcze wehikułu czasu pod Piotrkowem.

Od zawsze traktowałam swoje dzieci jak stadko nieogarniętych kur i nie mam na myśli tych z rosołu. Cały czas próbowałam ich wychowywać, wskazywać słuszny kierunek, mówić jak mają żyć, żeby nie zaliczyć wtop. Gdy coś im nie wychodziło, od razu im to wygarniałam i rzucałam moim popisowym tekstem: A nie mówiłam, iż jakbyś słuchała matki, to by było inaczej?

Wiecznie wtykałam nos w ich sprawy, komentowałam wybory, krytykowałam choćby przy gościach i na rodzinnych imprezach. Uważałam, iż beze mnie sobie nie poradzą bo przecież kto jak nie matka wie wszystko najlepiej?

Z czasem dzieci zaczęły się ode mnie odsuwać, aż zrobiłam się im zupełnie obca. choćby o narodzinach wnuczki Zosi dowiedziałam się nie od rodziny, tylko od sąsiadki Bogusi z trzeciego piętra…

Próbowałam później dzwonić, pisać, choćby maila wysłać, ale bez skutku. Dostałam tylko krótką odpowiedź:

Skoro my tacy głupi, to znajdź sobie mądrzejszych do rozmowy. Po co Ci my?

Na starość trafiła mnie taka myśl: dzieci trzeba zawsze traktować jak dorosłych, bo nimi są. Potrzebują matki, która zamiast pouczać, po prostu zrozumie, usiądzie, upiecze drożdżówkę i zrobi herbatę z malinami.

Włażenie z butami w ich życie nic nie daje. To ich droga, mają prawo iść nią po swojemu choćby jeżeli gdzieś krzywo skręcą. Dziś zostałam sama. I co mi po tej mojej mądrości i racjach?

Doceniajcie swoje dzieci, bo inaczej na starość zostanie Wam tylko herbata solo i to bez drożdżówki.

Idź do oryginalnego materiału