Zostań z dzieckiem. Sama pójdę na wesele mojego brata. Mój mąż wrócił wczoraj z pracy i zachowywał …

twojacena.pl 1 miesiąc temu

Zostań z dzieckiem. Sama pójdę na wesele twojego brata.

Mój mąż wrócił wczoraj z pracy jakiś taki nieswój.

Pytam go o wesele, a on od razu patrzy w podłogę. Powiedział, iż jedzie na wesele sam…

A ja? Byłam w szoku.

A mój mąż mówi: Kochanie, w styczniu dostałem gołą pensję. Więc chyba pojadę na wesele sam. Ty zostań z dzieckiem. Nic się nie stanie. Jadę na trzy dni, trzeba spać w hotelu i coś zjeść. No i oczywiście wypada kupić prezent dla pary młodej.

Byliśmy młodym małżeństwem. Mieszkaliśmy w kawalerce, którą dostaliśmy w prezencie od teściowej (za tę hojność należy podziękować, oczywiście, nie obyło się bez Youre welcome!). Byłam na urlopie macierzyńskim, nasza córka miała niecałe dwa lata. Do pracy mi się nie spieszyło, bo i tak nie miałam z kim zostawić dziecka. Rodzina męża dawała nam dach nad głową człowiek powinien być wdzięczny i już.

Moja mama radziła sobie sama, dorabiała na boku. Jasno mnie poinformowała: Jak będzie pilną potrzeba opieki (czyli: jak pójdę do roboty), to się zjawi i pomoże. Ale żebym jej zawracała głowę tylko po to, żeby pójść do fryzjera i sukienkę kupić O nie! Wtedy wnuczki nie przypilnuje, choćby jeżeli świat się zawali.

Znam moją mamę jak własną torebkę. Rzadko bywa w domu ciepłe kraje co roku, weekendy spędza w salonie piękności lub na masażu. Taki mamy klimat.

U nas w domu nigdy nie było żadnych dramatów. Gdy mąż jest w domu, ja mogę mieć swoje pięć minut. Tyle iż on jakoś nigdy nie jest tym specjalnie zachwycony i na miasto puszcza mnie raczej na krótką smycz.

I wtedy przychodzi zaproszenie na wesele.

Młodszy brat męża się żeni! Trzeba jechać do innego miasta na trzy dni. Pędzę więc do mamy, prosząc ją, żeby została z wnuczką. No przecież wesele to nie przelewki trzy dni, a mała spokojna, nie płacze, nie grymasi.

Mama długo się broni, ale w końcu westchnęła i wzięła trzy dni urlopu. Byłam wniebowzięta! Po dwóch latach z dzieckiem w domu, choć przez chwilę pobyć na weselu i odpocząć… Marzenie życia!

Ale jak to w polskiej komedii, wszystko runęło, gdy mąż oznajmił swoją decyzję.

Dla mnie to miało być wydarzenie roku! Karmiłam córkę piersią, nie wychodząc z domu przez cały rok. Potem się okazało, iż nikomu nie chce się z nią zostać. A mój mąż jakby nigdy nic w delegacje, imprezy firmowe, spotkania.

Szczerze mówiąc, brata męża znam głównie z opowieści, narzeczoną widziałam tylko na zdjęciu.

Trochę się załamałam. Ale mąż nie rozumiał, o co robię aferę. U niego wszystko jasne.

Wiesz, kochanie, twoja mama nie pała entuzjazmem do opieki nad wnuczką. Niech kobieta sobie w końcu odpocznie, a ty zostań. Po co robić komuś problem. Skoro nie chce, to trudno. I przecież nie znasz za bardzo mojej rodziny po co ci ten wyjazd? Ty masz siedzieć w domu i pilnować dziecka, ja jadę i wracam.

No i w końcu stwierdziłam, iż nigdzie nie jadę. Czemu ktoś inny ma decydować za mnie, co mogę zrobić?

No i powiedzcie mi, kto tu ma rację?

Osobiście uważam, iż zarówno mama tej dziewczyny, jak i jej mąż, to nieco bezczelni indywidualiści. Wiadomo babcia nie ma obowiązku niańczenia wnuczki, ale mogłaby czasem spojrzeć nie tylko na siebie, ale też na córkę.

A mąż? Zero zrozumienia dla żony. Tyle czasu poświęciła dziecku, należy jej się oddech.

Facet powinien to pojąć jeżeli naprawdę ją kocha.

Bohaterka tej historii jest rozczarowana, zależna od męża i nie ma się do kogo zwrócić.

Ciekawa jestem, co wy o tym myślicie. Może uda się jej postawić na swoim i powiedzieć mężowi, co leży jej na sercu.

Dziewczyny, nie zapominajcie Polska to wolny kraj! Można mieć własne zdanie i z niego korzystać, świat się od tego nie zawali. A jak komuś z tego powodu zachce się rozwodu to może miłość nie była taka wielka, jak się wydawało. Szanujmy siebie nawzajem i cieszmy się życiem, póki możemy!

Idź do oryginalnego materiału