Tego szukasz? wyciągnęła w jego stronę list.
Kuba zbladł jak kartka papieru.
Iga, ty nie myśl sobie Tomek To nie tak
Czego niby nie powinnam myśleć, Kuba? Że matka mojego męża żyje i siedzi w więzieniu? Że obaj robią ze mnie naiwną stokrotkę?!
Miesiąc? Jak to? Iga, przecież było ustalone: do jesieni na pewno!
Przecież mój młodszy dopiero poszedł do przedszkola, pracę znalazłam pod nosem
Co się stało?
Przecież płacimy na czas, nie robimy hałasów
To nie o was chodzi Iga zawahała się. Po prostu muszę wrócić do swojego mieszkania.
Kłóciłaś się z mężem?
Nie zadawaj, proszę, zbędnych pytań.
Dokładnie za miesiąc dzisiaj!
Zrobię przeliczenie, zaliczkę ci oddam.
Przepraszam
Iga zakończyła rozmowę i wzdrygnęła się. Najchętniej już by wszystko skończyła teraz, natychmiast
***
Iga nie mogła oderwać wzroku od koperty na kuchennym stole.
Zwyczajna koperta wyjęta przez nią zaledwie pięć minut wcześniej z pocztowej skrzynki, razem z reklamą i fakturą za internet.
Pocztę zwykle odbierał Tomek, ale dziś akurat ona tam zajrzała
Stempel. Adres zwrotny. ZK nr 6.
A jako nadawca: Ligia Nowak.
To imię Iga znała słyszała je kilkukrotnie od męża. Tak miała na imię jego matka. Czyli teściowa, której Iga na oczy nie widziała.
Nie miała pojęcia nawet, iż kobieta, która dała jej mężowi życie, w ogóle jeszcze żyje.
Nie mam nikogo, Iga wyznał Tomek na trzeciej randce, gdy grzali się przy zbożowej kawie po ulewnej wycieczce po Łazienkach. Ojciec odszedł zanim się urodziłem, choćby nie wiem jak wygląda.
A mama Mama zmarła, gdy miałem dwadzieścia lat. Serce. Jestem taki trochę wolny elektron. Samotny wilk.
Zupełnie sam? Igę wtedy ścisnęło w gardle od współczucia. Żadnych cioć, wujków?
Gdzieś tam w Bieszczadach może jakaś czwarta woda po kisielu, ale nie utrzymujemy kontaktu.
I tak chyba lepiej. Żadnych rodzinnych dram, żadnych obowiązkowych schabowych w niedziele. Tylko ty i ja.
Wtedy pomyślała:
No popatrz, jaki on silny. Przeszedł tyle i nie zdziwaczał
Otoczyła go opieką, jakby próbowała nadrobić całą miłość, której nie dostał od matki.
A potem był ślub skromniutki, tylko dla swoich.
Z jej strony: rodzice, dwie przyjaciółki, z jego strony tylko Kuba, kumpel z podstawówki, który cały wieczór gapił się gdzieś w okno i za nic nie chciał spojrzeć Idze w oczy.
Wtedy zrzuciła to na karb wrodzonej nieśmiałości. Teraz rozumiała: Kuba pewnie bał się, iż coś palnie.
A gdzie ona pochowana? zapytała Iga po pół roku od ślubu. Może pojedziemy, ogarniemy? W końcu mama
Tomek wtedy dziwnie się skrzywił. Odwrócił się i zaczął majstrować przy kołnierzyku.
Daleko, Iga. Na prowincji. Tam stary cmentarz, niby zamknięty.
Sam kiedyś pojadę, nie zawracaj sobie głowy. Nie chcę tam z tobą jechać, klimat grobowy
Lepiej myślmy o żywych, co?
I uwierzyła. Głupia!
***
Drzwi wejściowe skrzypnęły, Iga aż podskoczyła i gwałtownie upchnęła kopertę do szuflady, przygniatając ją gazetką z Biedronki.
Cześć, słońce! Tomek, jak zawsze, brzmiał pogodnie, aż chciało się żyć. Jak nasz mistrz świata? Szalał dziś?
Wszedł do kuchni, podszedł do Igi, chciał ją cmoknąć w głowę, ale ona odruchowo się odsunęła.
Co się stało? Zmęczona? zmarszczył brwi, patrząc w jej twarz. Znów Staś nie dał ci spać?
Zaraz się przebiorę, zabiorę go, a ty idź odpocznij.
Kolację też zrobię!
Nie trzeba, nie jestem głodna. Tomek, dziś była poczta
Zamarł na sekundę, ale Iga to zauważyła.
Tak? Co tam? Znowu rachunki?
Rachunki. Reklama jakaś. Tyle.
Zauważalnie się rozluźnił, odetchnął głośno.
No to dobrze! Lecę umyć ręce i idę do syna. Stęskniłem się jak pies!
Iga patrzyła mu w plecy. Facet, z którym dzieliła nie tylko kołdrę, ale całe życie, kłamał jej w żywe oczy.
Kłamał bezwstydnie, aż mdliło.
Możesz mnie traktować jak sierotę mówił.
A z zakładu karnego numer sześć pisała Ligia Nowak.
Za co? Kogoś skrzywdziła? Ukradła, naciągnęła kogoś? Ile jej jeszcze zostało odsiadki?
Iga zobaczyła oczami wyobraźni jak za rok, dwa ktoś dzwoni do drzwi, a na progu staje kobieta z twardym spojrzeniem i więziennym doświadczeniem.
I powie:
Cześć synku, cześć synowo. A gdzie mój wnuczek? Przeprowadzam się do was!
Iga nie bała się o siebie, tylko o Stasia.
Jak on ma dorastać ze skazą w domu? Jak dopuścić dziecko do babci po wyroku?!
Iga, herbatkę robisz? zawołał Tomek z pokoju. W Lidlu obniżka na pampersy, znalazłem ulotkę w szufladce. Trzeba jutro podjechać.
Nie odpowiedziała. Już uruchamiała aplikację banku, sprawdzając stan konta.
Powinno wystarczyć na pierwszy czas. Mieszkanie w innej dzielnicy dobrze.
Lokatorzy wyprowadzają się za miesiąc. Musi tylko dotrwać ten miesiąc i nie dać się ponieść nerwom.
***
Tomek poszedł do pracy, godzinę całował Stasia w pyzatą buzię i żegnał się jak z Titanikiem.
Iga patrzyła na to wszystko coraz bardziej z obrzydzeniem. Jak można tak podle okłamać najbliższą osobę? Czy takie rzeczy w ogóle się wybacza?
Kiedy mąż wyszedł, wyjęła list. Palce ją świerzbiły, żeby rozpruć kopertę i przeczytać, ale się bała.
A co jeżeli przeczyta i już nie da rady odejść? Co jeżeli tam
Nie, powiedziała sobie zdecydowanie. Nieważne, co tam. On kłamał prawie dwa lata!
Ktoś zadzwonił do drzwi. Iga drgnęła. Kto to może być?
Rodzice zawsze zapowiadają się wcześniej. Koleżanki? Zajrzała przez wizjer na klatce stał Kuba.
Nasz kumpel Kuba. Nerwowo deptał z nogi na nogę i co chwilę spoglądał na windę.
Iga otworzyła.
Kuba? Tomek w pracy.
Tak, wiem, Iga Kuba się zawahał, chowając ręce w kieszenie. Ja tylko przejeżdżałem. Pomyślałem, może Tomek zostawił klucze od garażu?
Mówił, iż powinny leżeć na półce w przedpokoju.
Klucze? uniosła brew. Nic tam nie ma. Ani w przedpokoju, ani nigdzie. Jesteś pewien, iż tu zostawił?
Tak mówił Słuchaj, Iga, Tomek jeszcze prosił, żebym sprawdził pocztę. Zajrzałem, ale pusto. Ty nie zabierałaś dziś poczty?
Zabierałam. Coś nie tak?
Kuba przełknął ślinę.
Tak tylko pytam. Czekamy na przesyłkę z częściami, Tomek kazał sprawdzić, czy nie ma awiza.
Iga wróciła do kuchni, wzięła ze stołu szarą kopertę i wręczyła mu ją przy drzwiach.
Tego szukasz? zapytała z ironicznym uśmiechem.
Kuba pobladł.
Iga, nie myśl sobie Tomek To
Czego nie powinnam myśleć, Kuba? Że matka mojego męża żyje i siedzi za kratkami? Że macie mnie za naiwną gąskę?
Urodziłam dziecko facetowi z historią nabitą tajemnicami!
Iga, on tylko chciał dobrze! Kuba zaczął gwałtownie szeptać. On chciał normalności, bez tego całego bagna.
Matka To nie łatwy typ, nie masz pojęcia, co on z nią przeszedł.
Nie zrobił tego ze złej woli. Po prostu ją wykreślił, żebyś się nie bała.
Wykreślił?! Iga prychnęła gorzko. Kuba, jak można wykreślić matkę z życia? Jeszcze tak podle?
Odebrał mi prawo do prawdy! Miałam prawo wiedzieć, w kogo i co wchodzę.
Jakie tam prawo? Kuba machnął ręką. Nie ma tam żadnej rodziny. Jest tylko ona i jej kariera.
Iga, oddaj list, dobrze? Nie czytałaś? Oddam Tomkowi, sam powie.
Idź stąd, Kuba powiedziała cicho. Listu ci nie dam. Jak Tomek wróci, sam go odbierze. Z moich rąk.
Trzasnęła drzwiami przed nosem zdezorientowanego Kuby.
***
Cały dzień minął jak przez mgłę. Iga karmiła syna, przewijała, wychodziła z nim na dwór, ale myślami ciągle była przy kopercie.
Co spakować najpierw? Wózek, łóżeczko, dokumenty. Meble? Meble giełda.
W jej własnym mieszkaniu na Pradze stała stara wersalka i szafa. To jej wystarcza.
O szóstej była już całkiem spokojna.
Nakryła do stołu, zrobiła kolację, położyła syna spać. I usiadła czekać na męża.
Mmm, jak pachnie! Tomek wszedł z pracy, udając, iż wszystko jest super. Zobacz, kupiłem nową pozytywkę dla Stasia! Gra kołysanki.
Iga siedziała cicho przy stole z nieszczęsną kopertą przed sobą. Tomek spojrzał i od razu przestał udawać.
Kuba znalazł? spytał cicho.
Ja znalazłam. Po twoją prośbę próbował ją zabrać. Ale mu nie dałam
Tomek opadł ciężko na krzesło.
Dlaczego, Tomek? Czemu mówiłeś, iż nie żyje?
Bo dla mnie ona umarła dwanaście lat temu spojrzał na nią. W oczach miał łzy. Gdy pierwszy raz trafiła za kraty. Potem wyszła, była pół roku na wolności i znów wróciła do paki.
Iga, ty jesteś z normalnego domu: tata inżynier, mama nauczycielka. Ty choćby nie zrozumiałabyś, o czym ona mówi. Ona to zawodowa krętaczka. Oszustka.
I uznałeś, iż masz prawo mnie okłamać? Przez rok?! Iga się rozkrzyczała. Wiesz, jakim cudem właśnie zrujnowałeś moje zaufanie?
Bałem się, iż mnie zostawisz! Tomek też podniósł głos. Pewnie byś uciekła: matka kryminalistka, nie wiadomo co w genach.
Chciałem żeby Staś dorastał w normalnej atmosferze. Uważałem, iż lepiej być sierotą niż synem złodziejki.
Teraz będzie miał rozwiedzionych rodziców, rzuciła lodowato Iga.
Tomek zamarł.
Co? Jak to? Przez list? Przez to, iż ukryłem prawdę?
Przez to, iż cię nie znam, Tomek. jeżeli potrafiłeś wymyślić śmierć matki, to co jeszcze jest fikcją?
Twój ojciec? Może też nie zniknął, tylko siedzi celę obok?
Nie wygłupiaj się, Iga
Nie wygłupiam się. Napisałam do lokatorów. Za miesiąc się wyprowadzam. Jutro składam papiery o rozwód.
Tomek błagał. Klękał, prosił, tłumaczył, iż kłamał dla dobra sprawy.
Ale Iga już postanowiła.
***
Lokatorzy się wyprowadzili, teraz Iga i Staś mieszkają u niej. Z Tomkiem rozwód już formalnością, ale on ciagle wierzy, iż jakoś ją odzyska. Nie rozumie, co poszło nie tak. Przecież rodziny chciał!
Syna widuje regularnie, opiekuje się i daje na wszystko. Ale serca Igi odzyskać nie może. Iga nie zamierza do tego wracać.













