Tego szukasz? podała mu list.
Kuba zbladł.
Kasia, to to nie tak Staszek To
Czego nie powinnam wiedzieć, Kuba? Że matka mojego męża żyje i siedzi w więzieniu? Że obaj macie mnie za naiwne dziecię z ławką pod jabłonią?!
Jak to miesiąc? Kasiu, przecież umawialiśmy się, iż do jesieni na pewno zostaniemy!
Młodszy dopiero poszedł do przedszkola, a ja mam pracę tuż obok
Co się stało?
Przecież płacimy na czas, nie robimy problemów
To nie o was chodzi Kasia zawahała się. Muszę wrócić do swojego mieszkania.
Ale po co? Pokłóciłaś się z mężem?
Proszę, nie pytaj więcej.
Dokładnie miesiąc od dziś!
Zrobię korektę opłat, kaucję zwrócę.
Przepraszam
Kasia rozłączyła się i zadrżała. Chciałaby już to wszystko mieć za sobą
***
Kasia nie mogła oderwać wzroku od koperty leżącej na kuchennym stole.
Zwykłej koperty, którą zaledwie pięć minut temu wyjęła ze skrzynki na listy razem z ulotkami i rachunkiem za internet.
Zwykle to Kuba przynosił pocztę, ale dziś przypadkiem zajrzała tam ona
Stempel. Adres zwrotny. Zakład Karny nr 6.
A nadawca: Nowicka Elżbieta Stanisławowna.
To imię Kasia słyszała kilka razy od męża tak nazywała się jego matka, teściowa, której nigdy nie widziała na oczy.
Nie miała pojęcia, iż kobieta, która dała życie jej mężowi, w ogóle żyje.
Ja nikogo nie mam, Kasiu powiedział Kuba na trzecim spotkaniu, gdy grzali się gorącą kawą po spacerze w deszczu. Ojciec zostawił mamę zanim się urodziłem, nigdy choćby go nie widziałem.
A mama mama odeszła, jak miałem dwadzieścia lat. Sercowy. Jestem takim trochę tułaczem, sam sobie.
Zupełnie sam? Kasia aż się wzruszyła z litości. Żadnych cioć, wujków?
Gdzieś tam dalecy krewni na Mazurach, ale nie utrzymujemy kontaktu.
I wiesz co? Tak choćby lepiej. Żadnych rodzinnych dramatów, żadnych niedzielnych obiadów u teściów czy teściowej. Tylko ty i ja.
Pomyślała wtedy:
Jaki on silny. Po tym wszystkim przez cały czas potrafi kochać
Obdarzyła go taką opieką, jakby chciała nadrobić całą miłość, której zabrakło mu od matki.
Potem był skromny ślub, bardzo dla swoich.
Z jej strony rodzice, dwie koleżanki, z jego tylko najlepszy przyjaciel z dzieciństwa, Staszek, który przez cały wieczór milczał i nie patrzył Kasi w oczy.
Wtedy uznała to za nieśmiałość. Dopiero teraz zrozumiała Staszek bał się coś wygadać.
A gdzie ona jest pochowana? zapytała Kasia pół roku po ślubie. Może pojedziemy, posprzątamy grób? W końcu to twoja mama
Kuba jakby się skulił. Odwrócił się, poprawił kołnierzyk.
Daleko, Kasiu. Gdzieś na prowincji. Stare zamknięte cmentarzysko.
Sam kiedyś pojadę, nie zawracaj sobie głowy. Nie chcę ciebie tam zabierać, to miejsce ma ciężką energię.
Myślmy lepiej o żyjących, dobrze?
I wtedy mu uwierzyła. Głupia!
***
Drzwi się otworzyły, Kasia podskoczyła i gwałtownie schowała kopertę do szuflady, przykrywając ją kuponami z Biedronki.
Cześć, kochanie! głos Kuby był jak zwykle pogodny i ciepły. Jak nasz mistrz? Rozrabiał?
Wszedł do kuchni, uniósł dłoń, by pocałować ją w czoło, ale ona bezwiednie się odsunęła.
Co jest? Zmęczona? zmarszczył brwi, patrząc jej w twarz. Znowu Michał nie dał ci spać?
Poczekaj, przebiorę się, zabiorę go, a ty się połóż.
Obiad też sam zrobię.
Nie trzeba, nie jestem głodna. Przynieśli dziś pocztę
Zastygł na moment, dosłownie na ułamek sekundy, ale Kasia to wychwyciła.
Tak? Coś ważnego? Znowu jakieś rachunki?
Rachunki. Reklamy. Tyle.
Wyraźnie się rozluźnił, odetchnął.
No to świetnie! Idę umyć ręce i zaraz lecę do naszego synka. Tęskniłem strasznie.
Patrzyła mu w plecy. Człowiek, z którym dzieliła dom, czas, całe życie, właśnie ją okłamywał.
Bez żenady, bez zawahania.
Jestem sierotą powtarzał.
A z więzienia nr 6 pisała Elżbieta Stanisławowna.
Za co ona siedzi? Kogoś skrzywdziła? Ukradła coś? Oszukała? Ile ma jeszcze odsiadki?
Kasia nagle zobaczyła, jak za rok czy dwa ktoś dzwoni do ich drzwi, a na progu stoi kobieta z ciężkim spojrzeniem i więzienną przeszłością.
I powie:
Cześć, synku, cześć, synowo. A gdzie mój wnuczek? Teraz będę tu mieszkać!
Kasii nie żal było siebie bała się o Michała.
Jak będzie dorastać z babcią po odsiadce?!
Jak w ogóle można dopuścić kryminalistkę do dziecka?!
Kasiu, chcesz herbaty? zawołał Kuba z pokoju. W Lidlu promocja na pampersy, broszurę znalazłem w szufladzie. Jutro trzeba podjechać.
Nie odpowiedziała. W tym czasie otwierała już aplikację bankową i sprawdzała swoje oszczędności.
Powinno wystarczyć na początek. Mieszkanie na innym osiedlu to dobrze.
Lokatorzy wyprowadzają się za miesiąc. Najważniejsze wytrzymać ten czas i nie dać nic po sobie poznać.
***
Kuba wyszedł do pracy, wcześniej długo całował Michała w pulchny policzek i obiecywał, iż dziś wróci szybciej.
Kasia patrzyła na tę scenę z narastającym obrzydzeniem. Jak mógł ją tak podstępnie oszukać? Czy takie rzeczy można w ogóle zatajać?
Gdy mąż wyszedł, sięgnęła po list. Palce świerzbiły ją, żeby go otworzyć, ale bała się.
A jeżeli przeczyta i nie będzie już miała odwrotu? A jeżeli tam jest coś, co
Nie powiedziała do siebie twardo. Nieważne, co tam jest. On kłamał przez prawie dwa lata!
Ktoś zadzwonił do drzwi. Kasia zadrżała. Kto to?
Rodzice zawsze uprzedzają. Koleżanki? Spojrzała przez wizjer na klatce stał Staszek.
Nerwowo stąpał z nogi na nogę, ciągle zerkając na windę.
Kasia otworzyła drzwi.
Staszek? Ale Kuba jest w pracy.
Wiem, Kasiu Staszek spuścił wzrok, dłonie wcisnął w kieszenie. Tylko przechodziłem tędy, myślałem, może Kuba klucze od garażu zostawił w domu?
Mówił, iż powinny być na komodzie.
Klucze? uniosła brwi. Nie ma żadnych kluczy na komodzie ani w przedpokoju. Jesteś pewny, iż tu je zostawił?
Tak powiedział Kasiu, Kuba prosił też, żebym zajrzał do skrzynki. Pusto było. Nie brałaś dzisiaj poczty?
Brałam. A co?
Staszek przełknął ślinę.
Tak myślałem Czekamy na paczkę z częściami, Kuba kazał sprawdzić, czy nie przyszło awizo.
Kasia powoli wróciła do kuchni, wzięła szarą kopertę i wróciła do drzwi.
Tego szukasz? podała mu list.
Staszek pobladł.
Kasia, to to nie tak Kuba To
O czym nie powinnam wiedzieć, Staszek? Że matka mojego męża żyje i siedzi w więzieniu? Że trzymaliście mnie za durną stokrotkę?!
Że urodziłam dziecko człowiekowi, którego pochodzenie to tajemnica poliszynela?
Kasiu, on chciał dobrze! Staszek zaczął mówić szybko, pierw szeptem. Marzył o normalnym życiu, bez tego wszystkiego.
Jego matka była trudna. Kuba od niej dostał więcej niż myślisz.
Nie ze złej woli to ukrywał. Po prostu chciał cię chronić.
Wykreślił ją? Kasia gorzko się uśmiechnęła. Można tak po prostu wykreślić matkę z życia? I odebrać mi prawo do decyzji?
Tam nie było żadnej rodziny! Staszek machnął ręką. Tylko ona i jej machlojki.
Kasiu, oddaj mi ten list. Jeszcze nie czytałaś, prawda? Przekażę Kubie, sam ci powie.
Wyjdź, Staszek powiedziała cicho Kasia. I listu ci nie oddam. Zaniesie go adresatowi prosto z moich rąk.
Zamknęła mu drzwi przed nosem, bez cienia skrupułów.
***
Cały dzień minął jej jak we mgle. Kasia karmiła syna, przewijała, wychodziła na plac zabaw, ale myślami była zupełnie gdzie indziej.
Co zabrać najpierw? Wózek, łóżeczko, dokumenty. Meble niepotrzebne.
W swoim mieszkaniu na Pradze miała starą wersalkę i szafę. Wystarczy.
Wieczorem była już zupełnie spokojna.
Zastawiła stół, zrobiła kolację, ułożyła synka do snu. I usiadła cicho czekając na męża.
Pachnie pysznie! mąż wrócił z pracy, udając jakby nic się nie stało. Wiesz, co kupiłem? Nową pozytywkę dla Michała! Same spokojne melodie.
Kasia siedziała sztywno przy stole, szara koperta leżała na środku. Kuba rzucił na nią okiem i opuścił maskę.
Znalazł Staszek? zapytał głucho.
Ja znalazłam. Staszek przyszedł po twoją prośbę, próbował ją zabrać. Ale nie oddałam
Mąż ciężko opadł na krzesło.
Dlaczego, Kuba? Dlaczego powiedziałeś, iż nie żyje?
Bo dla mnie umarła dwanaście lat temu podniósł na nią zamglone oczy, pełne łez. Kiedy pierwszy raz ją zamknęli. Potem wyszła, pół roku na wolności i znowu trafiła za kratki.
Kasiu, ty masz normalną rodzinę tata inżynier, mama nauczycielka. Nie zrozumiałabyś jej. Ona jest zawodową oszustką. Aferzystka.
I myślałeś, iż masz prawo mnie oszukiwać? Rok czasu?!
Bałem się cię stracić! wybuchł. Odeszłabyś! Powiedziałabyś: O nie, syn kryminalistki, kto wie co w genach.
Chciałem, żeby Michał wychował się w normalności. Więc wolałem, żeby mój wizerunek sieroty był bezpieczny
Teraz ma ojca po rozwodzie Kasia powiedziała chłodno.
Kuba zastygł.
Co? Jak to? Kasiu, chcesz odejść przez list? Przez to, iż się nie przyznałem?
Przez to, iż cię nie znam, Kuba. Skoro było ci tak łatwo wymyślić śmierć matki, co jeszcze zmyśliłeś?
Kim jest twój ojciec? Może też siedzi gdzieś w celi?
Kasiu, proszę cię
Już zdecydowałam. Napisałam do najemców. Za miesiąc wracam do siebie. Jutro składam papiery rozwodowe.
Kuba błagał. Stał na kolanach, prosił ją, tłumaczył, iż wszystko dla dobra rodziny.
Ale Kasia już nie chciała słuchać. Wszystko postanowiła.
***
Najemcy się wyprowadzili. Teraz Kasia z synem mieszkają sami. Małżeństwo się rozpadło, jednak Kuba wciąż ma nadzieję, iż żona do niego wróci. Nie rozumie, co złego zrobił przecież chciał chronić rodzinę
Syna odwiedza regularnie, łoży na niego. Tylko zaufania ukochanej odzyskać nie potrafi. Kasia nie zamierza wracać.













