Znowu o Alzacji

adamaswtrasie.blogspot.com 3 dni temu
Oto wkraczałem po raz pierwszy do potężnej strasburskiej katedry. Mimo wielu wojen, protestanckiego ikonoklazmu czy zbrodniczej Wielkiej Rewolucji Francuskiej tworzącej z kościoła Świątynię Rozumu (najgorsza rzecz jaką można czcić) zachowany tam został wspaniały zespół gotyckiej rzeźby sakralnej (oraz witraże; gotyk był czasem światła).
Katedra w Strasburgu
Najwspanialszym przykładem – co za tym idzie opisywanym w każdym bedekerze – jest tak zwany Anielski Filar. To przepiękna kompozycja figuralna przedstawiająca tak naprawdę Sąd Ostateczny – w sposób nieco odbiegający niestety od apokaliptycznych wizji. Tu ma być tryumf wiekuisty, nie potępienie dla grzeszników na pierwszym miejscu. Ech, szkoda, zło czyniącym trzeba na każdym kroku o karze boskiej przypominać. Zwłaszcza, gdy na ludzką sprawiedliwość liczyć nie zawsze można.
Anielski Filar
Za owym Anielskim Filarem znajduje się nieco młodsze – bo renesansowe – dzieło sztuki. I techniki. Zegar astronomiczny. Orloj, jak z francuskiego powiedzieliby Czesi.
Renesansowy zegar astronomiczny
Jak wszystkie tego typu cuda jest oczywiście ruchomy. I tak sobie przyglądałem się owemu zegarowi próbując rozszyfrować – bezskutecznie – co akurat pokazuje, gdy jeden z obrazów przykuł moją uwagę. Spojrzałem. Raz. Drugi. Z obrazu spozierał typ, który przed denominacją wielokrotnie łypał na mnie z portfela. Z banknotu o nominale 1000 starych złotych. Mikołaj Kopernik, jako żyw.
Kopernik
I faktycznie, jako żyw: istnieją portrety naukowca z epoki, a badania czaszki znalezionej we Fromborku potwierdzają, iż Mikołaj faktycznie miał złamany za młodu nos. Te dwadzieścia lat temu mógłby zagrać go Gerard Depardieu, bez wielkiej charakteryzacji.
Frombork
Podobno młody Kopernik jest też uwieczniony na monumentalnym fresku Szkoła Filozofów autorstwa Rafaela Santiego w Watykanie, ale tu historycy ciągle się spierają. Niemniej był znany na całym kontynencie. Prosty chłopak z Torunia. Odkrywca, uczony, oskarżany o romans. Historia filmowa. Ale jakoś nie umiemy w promocję (z drugiej strony widząc stan polskiej kinematografii może to i lepiej; format Korony Królów nie przesadnie do mnie przemawia – no i Depardieu jest za stary).
Polska polityka historyczna
Na Zachodzie jakoś lepiej im to idzie – w końcu (było wszak na blogu) w Strasburgu atrakcję zrobili z dawnej dzielnicy biedoty nazwanej na cześć choroby wenerycznej.
Mała Francja w Strasburgu
Choć nie ma co ukrywać, iż faktycznie Mała Francja wygląda bardzo reprezentatywnie dla chociażby Alzacji. O tej krainie co nieco już było – i o Alzackim Szlaku Winnym (gewurztraminer i muskat), i o miejscowym papieżu, świętym Leonie IX, prywatnie hrabim Brunonie z Eguisheim.
Alzacki Szlak Winny - tu winnice Kayserbergu
Nie było o będących symbolem krainy bocianach, których gniazda to przecież naturalny piorunochron (taki przedbobon).
Zamek Świętego Leona w Eguisheim - z obowiązkowymi bocianimi gniazdami
Jakże potrzebny w miasteczkach pełnych łatwopalnej szachulcowej zabudowy. Miasteczkach malowniczych niewymownie.
Ribueville
Riquewhir
Eguisheim
Colmar
Selestat
Kayserberg
Strasburg
Chociaż jak się przyjeżdża to trzeciego, czwartego, siódmego to mózg się wyłącza, i wszystkie zlewają się w jedną kolorową masę. Zwiedzając z grupą Alzację trzeba czasem tańczyć na rzęsach żeby turystów nie zanudzić. Każda odmiana jest wtedy dobra.
Cesarski zamek w Kayserbergu
Naprawdę.
Sherman w Colmarze
Tak. Sherman. Upamiętniający francuską 1. Armię (przyjęła barwy właśnie z herbu Colmaru), która razem z Amerykanami walczyła w Alzacji. Warto pamiętać, iż Alzacja – podobnie jak moja rodzinna Ziemia Sieradzka – została wcielona w czasie II Wojny Światowej bezpośrednio w granice Niemiec. Nie była jednak na początku wojny zniszczona – przez Alzację przebiegała Linia Maginota, zresztą francuskie tradycje fortyfikowania tych ziem sięgają Ludwika XIV i jego genialnego Vaubena – twierdza w Neuf-Brisch jest wpisana na listę UNESCO.
Marne resztki fortyfikacji Vaubena w Selestat
Niemcy zamiast wykrwawiać się na fortyfikacjach obeszli je przez Belgię i Francja, która pół roku wcześniej haniebnie zdradziła Polskę, padła równie gwałtownie co Rzeczpospolita. Brytyjski Korpus Ekspedycyjny z podkulonym ogonem ewakuował się z Dunkierki. jeżeli zaś chodzi o wyzwolenie – u nas zamiast Shermanów na cokołach stoją T-34 (nie, żeby zachodnie czołgi nie walczyły na froncie wschodnim – zachodni Alianci czynnie wspierali pierwszego sojusznika III Rzeszy Stalina sprzętem i technologią, parę lat temu z rzeki Warty w mojej Warcie wydobyto pochodzący z takiej pomocy czołg Valentine; okazał się na tyle dobrze zachowany, jest jedną z kilku na świecie jezdnych maszyn tego typu; znaleziono też kanister pełen długo leżakowanego sowieckiego zajzajeru, ale to inna historia). Jak to w jednym skeczu mówił genialny Bohdan Smoleń – może i Amerykanie napadną, ale przeproszą. Alzacja była terenem walk pod koniec wojny, nieraz ciężkich, ale jakoś tak lepiej się zachowała. Może brak kilkudziesięciu lat sowieckiej okupacji też ma jakieś znaczenie.
Symbol sowieckiej okupacji
A. I Amerykanie nie przywłaszczają sobie Kopernika jak Niemcy.
Idź do oryginalnego materiału