Znajdziesz swoje szczęście. Nie ma co się spieszyć. Wszystko w swoim czasie.
U Grażyny od lat istniała osobliwa, trochę ekscentryczna tradycja. Co rok, tuż przed Sylwestrem, szła do wróżki. Mieszkała w dużym mieście, więc znalezienie nowej wróżki nie sprawiało jej żadnego problemu.
Grażyna była samotna. Jak bardzo by się nie starała, poznanie prawego, uczciwego mężczyzny w Warszawie graniczyło z cudem. Wszyscy porządni panowie dawno byli zajęci
W tym roku spotkasz swoje przeznaczenie! ogłosiła tajemniczo ciemnooka wróżka, patrząc w połyskujący kryształ.
Ale gdzie? Gdzie go spotkam? niecierpliwie dopytywała Grażyna. Każdego roku ktoś mi to powtarza, a lata mijają i wciąż jestem sama.
Polecano mi Panią jako najlepszą wróżkę w mieście. Wymagam dokładnej odpowiedzi! Inaczej rozniosę złą sławę o Pani zagroziła nerwowo.
Wróżka przewróciła oczami, pojmując, iż trafiła na trudną klientkę, której łatwo się nie pozbędzie. Wiedziała, iż jeżeli nie skłamie coś teraz, Grażyna będzie siedzieć u niej do nocy, blokując kolejkę podobnych romantyczek.
W pociągu go spotkasz! wykrztusiła, zamykając oczy. Widzę go… wysoki blondyn, bardzo przystojny. Jak z bajki!
Naprawdę?! rozpromieniła się Grażyna. Którym pociągiem? I kiedy dokładnie?
Przed Sylwestrem! zaśmiała się wróżka. Jedź na dworzec. Serce ci podpowie, dokąd kupić bilet
Dziękuję! uśmiechnęła się szczęśliwa Grażyna.
Wyszła z klatki wróżki, wsiadła gwałtownie do taksówki i po chwili była już na Dworcu Centralnym. Stojąc przy okienku, jej animusz wyraźnie opadł. Spoglądała na rozkład jazdy, zupełnie nie wiedząc, gdzie kupić bilet
Słucham! zirytowany głos kasjera obudził ją z odrętwienia.
Kraków Na trzydziesty pierwszy grudnia. Przedział sypialny wydusiła.
Już widziała siebie w wygodnym przedziale, popijając herbatę, gdy nagle drzwi się otwierają i wchodzi on jej wyśniony narzeczony
Wracając do domu, Grażyna w pośpiechu pakowała najpotrzebniejsze rzeczy. Nie myślała o konsekwencjach podróży, ani o tym, co będzie robić w Nowy Rok w obcym mieście. Pragnęła jedynie szybkiego spełnienia wróżby.
Samotność bolała najbardziej w święta. Wtedy, gdy wszyscy Polacy, całymi rodzinami robili zakupy na sylwestrowy stół czy kupowali prezenty. Wszyscy oprócz niej…
Po kilku godzinach Grażyna siedziała już w przedziale z szklanką gorącej herbaty. Tak jak sobie wyobrażała. Pozostało tylko czekać na książęcy moment.
Szczęść Boże! zagadała starsza pani, wciągając ogromną walizę do przedziału. Gdzie jest drugie miejsce?
Tutaj zmieszała się Grażyna, wskazując półkę naprzeciwko. A to na pewno Pani wagon?
Tak, kochanie, zgadza się roześmiała się babcia, siadając wygodnie.
Przepraszam, pozwoli mi Pani przejść? wyszeptała Grażyna, nagle pojęła, jaką głupotę popełnia. Proszę, muszę wysiąść! Zmieniam zdanie!
Poczekaj, schowam tylko torbę odparła starsza pani, nie rozumiejąc zamieszania.
I co teraz, pociąg ruszył westchnęła ciężko dziewczyna. Co ja najlepszego zrobiłam
A dlaczego w ogóle chcesz wysiadać? Zostawiłaś coś? spytała kobieta.
Grażyna zamarła, patrząc przez okno. Wiedziała, iż starsza pani nie była winna jej nieszczęściom, to ona sama je ściągnęła na siebie.
Tymczasem Stanisława Pawłowska z torebki wyjęła jeszcze ciepłe domowe pierogi i poczęstowała sąsiadkę.
Byłam u córki w gościach wyjaśniła Grażynie. Teraz śpieszę do domu, syn z narzeczoną przyjadą na Sylwestra. Będziemy razem świętować.
Ma Pani szczęście Ja pewnie Nowy Rok spędzę na dworcu westchnęła Grażyna.
Słowo za słowo i Grażyna opowiedziała starszej pani całą prawdę o swoich miłosnych perypetiach.
Jesteś naiwna! Po co chodzisz do tych naciągaczek? zganiła ją Stanisława. Wszystko przyjdzie w swoim czasie. Nie pędź tak!
Następnego dnia Grażyna wysiadła na peronie w mieście, które widziała pierwszy raz w życiu. Pomogła starszej pani wysiąść z pociągu, po czym stanęła bezradnie.
Dziękuję, Grażynko! Szczęśliwego Nowego Roku! podziękowała Stanisława.
I Pani również uśmiechnęła się blado Grażyna.
Stanisława spojrzała serdecznie, czując, iż dziewczyna naprawdę nie wie co dalej. Perspektywa noworocznej nocy na dworcu wydała się jej okrutna.
Grażyna, pojedź do mnie! zaproponowała nagle. Ozdobimy choinkę, przygotujemy kolację
Co Pani Tak głupio zmieszała się Grażyna.
A na dworcu lepiej? zaśmiała się starsza pani. Jedziemy. Nie ma dyskusji!
Grażyna uległa perswazji Stanisławy. Wiedziała, iż starsza pani ma rację. Na dworze szalała zamieć i nie miało sensu krążyć po dworcu.
Mateusz z Zosią już są uśmiechnęła się Stanisława.
Mateusz dostrzegł z okna, jak mama podjeżdża taksówką. Wyszedł po nią, by pomóc z ciężką walizką.
Cześć, Mateuszku! Tym razem nie sama, mam gościa. To córka mojej dawnej koleżanki Grażynka dodała z żartobliwym mrugnięciem.
Miło mi! powiedział uprzejmie młody mężczyzna. Proszę wejść, Grażyno.
Dziewczyna spojrzała na wysokiego, przystojnego blondyna i zarumieniła się. Właśnie jego twarz wyobrażała sobie w pociągu. Los znowu dał o sobie znać
Gdzie Zosia? spytała mama.
Mamo, nie ma Zosi i nigdy już jej nie będzie. Nie chcę o tym rozmawiać. Dobrze? spoważniał Mateusz.
Dobrze zawahała się Stanisława.
Wieczorem wszyscy zasiedli przy stole, żegnając stary rok.
Grażyno, zostaniesz u nas na dłużej? uśmiechnął się Mateusz, dokładając jej sałatki.
Nie, rano wyjeżdżam wymamrotała dziewczyna z żalem.
Bardzo nie chciała opuszczać tego ciepłego domu. Wydawało jej się, iż zna Stanisławę i Mateusza od zawsze.
Po co ci się tak spieszyć? zaperzyła się Stanisława. Zostań jeszcze trochę!
Naprawdę, Grażyno, zostań. Mamy świetne lodowisko, jutro wieczorem możemy się wybrać. Nie wyjeżdżaj tak zaraz! poprosił Mateusz.
Przekonaliście mnie uśmiechnęła się Grażyna. Zostaję z przyjemnością.
Następnego Sylwestra świętowali już w czwórkę: Stanisława, Mateusz, Grażyna i ich mały synek Adam
A wy, wierzycie w noworoczne cuda?





