Zmiany w NFZ mogą zmienić zasady leczenia. Kto zapłaci więcej

zycie.news 1 godzina temu

Stawką jest uszczelnienie systemu, który – według krytyków – pozwala części osób o bardzo wysokich dochodach korzystać z pełnego zakresu świadczeń NFZ przy relatywnie niskim wkładzie do wspólnej kasy.

Debata dotyczy nie tylko pieniędzy, ale także sprawiedliwości społecznej i wydolności systemu, który od lat walczy z niedoborami kadrowymi oraz finansowymi.

Luka w systemie składek zdrowotnych

Obecny model finansowania opiera się głównie na składce zdrowotnej powiązanej z dochodem lub wybraną formą opodatkowania. Problem pojawia się w przypadku osób osiągających wysokie zyski kapitałowe albo korzystających ze specyficznych rozwiązań podatkowych. W praktyce oznacza to, iż realne obciążenie składką bywa nieproporcjonalnie niskie w stosunku do rzeczywistych przychodów.

Resort zdrowia rozważa zmiany, które miałyby zakończyć sytuację, w której część podatników odprowadza minimalne daniny, a jednocześnie korzysta z kosztownych procedur finansowanych przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

Ryczałt czy procent od realnych dochodów?

Wśród analizowanych scenariuszy pojawiają się dwa główne kierunki. Pierwszy zakłada wprowadzenie bardziej przejrzystej zależności między rzeczywistym przychodem a wysokością składki zdrowotnej. Drugi – rozważenie ryczałtowych rozwiązań dla najlepiej zarabiających.

Procentowa składka przy bardzo wysokich dochodach oznaczałaby znaczące wpływy do budżetu ochrony zdrowia. Z drugiej strony przedsiębiorcy i eksperci podatkowi wskazują, iż nadmierne obciążenia mogą zniechęcać do inwestowania i prowadzenia działalności w Polsce.

Decyzja będzie miała konsekwencje nie tylko dla budżetu państwa, ale także dla konkurencyjności gospodarki.

Uszczelnienie definicji osoby ubezpieczonej

Jednym z kluczowych elementów planowanych zmian jest doprecyzowanie, kto i na jakich zasadach ma status osoby ubezpieczonej. Celem jest wyeliminowanie przypadków formalnego unikania płacenia składek przy jednoczesnym korzystaniu z drogich świadczeń, takich jak leczenie onkologiczne czy zabiegi kardiologii inwazyjnej.

Ministerstwo podkreśla, iż nie chodzi o wykluczanie kogokolwiek z systemu, ale o przywrócenie równowagi między wkładem finansowym a zakresem korzystania ze świadczeń.

Czy wyższe wpływy skrócą kolejki?

Zwiększenie wpływów od najzamożniejszych grup społecznych mogłoby w teorii poprawić płynność finansową szpitali i przychodni. Większy budżet to potencjalnie krótsze kolejki do specjalistów, lepsza dostępność nowoczesnych terapii i inwestycje w infrastrukturę.

Eksperci zwracają jednak uwagę, iż pieniądze to tylko część problemu. Ochrona zdrowia walczy z brakami kadrowymi, starzejącą się infrastrukturą i nierównomiernym rozmieszczeniem świadczeń w regionach. Bez reform strukturalnych sama zmiana w naliczaniu składek może okazać się niewystarczająca.

Odważna reforma czy kosmetyczne poprawki?

Ostateczny kształt przepisów będzie testem determinacji rządu w walce z niedofinansowaniem systemu zdrowia. Czy zmiany będą głębokie i systemowe, czy ograniczą się do korekty istniejących zasad? Tego na razie nie wiadomo.

Jedno jest pewne: temat składki zdrowotnej dla najlepiej zarabiających wraca na pierwsze strony debaty publicznej. A decyzje podjęte w najbliższych miesiącach mogą na lata zdefiniować model finansowania publicznej ochrony zdrowia w Polsce.

Idź do oryginalnego materiału