Zjazd absolwentów: Opowieść pełna wspomnień.

twojacena.pl 13 godzin temu

Michał bał się, iż nie rozpozna jej. Ostatni raz widział Jadwigę, kiedy mieli po piętnaście lat; teraz mieli po trzydzieści, a on wyobrażał sobie, jaką mogła stać się w tym małym miasteczku na Śląsku.

Na pewno ma troje dzieci i mężaalkoholika pomyślał gniewnie.

Dlaczego gniewał się na Jadwigę, nie było jasne przecież to on wyjechał, nie ona.

Powitanie przywitało go, jakby był sławnym aktorem. Poczuł się niekomfortowo. Jadwiga nie pojawiła się wśród innych absolwentów, więc uznał, iż to w ogóle lepsze: Co za głupia nostalgia, po co mi ta Jadwiga?.

A w końcu ją zobaczył.

Miała delikatne dłonie z niebieskimi żyłkami, spiczaste, jakby była lisicą, małą buzię i kręcone, jasne włosy, zawsze przycięte krótko i układające się w kształt przygniecionego mniszka. Dla Michała wydawały się niezwykle piękne, i pewnego dnia wypowiedział to na głos:

Jaka piękna Jadwiga

Jego kolega z klasy, Paweł Gubanski, roześmiał się i dodał:

Ty to trochę przesadzasz! Zobacz Anię Kowalską ma długie włosy i gładką skórę. A Jadwiga to tylko pryszczowa i blada, jak ćma.

Rzeczywiście, na policzku Jadwigi były drobne pryszcze, ale według Michała nie psuły jej urody. Z przyjacielem przyznał:

No cóż, chyba masz rację.

Nie wiedział, jak zaprzyjaźnić się z Jadwigą. Dziewczęta już nie rozmawiały z chłopakami tak, jak kiedyś, a gdyby podszedł i zagadał, Anna Kowalska najpierw zaczęłaby go drażnić o chłopaku i narzeczonym.

Pomysł zaproszenia na przyjęcie podsunął Paweł, kiedy zaprosił wszystkich chłopców na swój urodzinowy wieczór. Jego mieszkanie nie było tak duże jak mieszkanie Michała, ale przytulne: mama Pawła wymyślała zagadki, a potem grali w Transformery, które podarowali im koledzy z klasy, a największy z nich Michał.

Mamo powiedział w przeddzień urodzin mogę przyprowadzić całą klasę?

Całą klasę? zdziwiła się mama. Gdzie ich pomieścimy?

Proszę, mamo!

I tak i tak nie przyjdą dorzekł tata z drugiego pokoju. Zrób im bufet, niech się najadą, nie przy stole muszą siedzieć.

A rodzina?

Rodzina przyjdzie innym dniem spokojnie odparł tata. Tylko nie zapomnijmy o obrusu, serwetkach i siedmiu daniach

Tak postanowili. Michał obawiał się, iż Jadwiga odmówi przyjścia, zwłaszcza iż nie będzie miała pieniędzy na prezent. Wszyscy wiedzieli, iż pochodzi z licznej rodziny; jej matka jest bibliotekarką, ojciec pijak, słodycze dostaje tylko od święta, a kurtki pożycza od starszej siostry. Kiedy więc podszedł do Jadwigi, by ją zaprosić, wypowiedział to jakby w języku obcym:

Chciałbym poprosić cię o specjalny prezent: narysujesz mi okładkę na płytę?

Jadwiga nie zrozumiała, co ma zrobić, więc Michał wyjaśnił, iż pies wyrywa płytę z okładką, a jedynie biała kartka już nie wystarczy.

Czy macie magnetofon? spytała niepewnie, bo wszyscy wiedzieli, iż ojciec Michała jest właścicielem sieci restauracji i w domu mają najnowszy sprzęt.

Mamy, ale wolę winyl odrzekł Michał, machając ręką. Narysujesz?

Jadwiga dostała piątkę z rysunku, a jej prace często wisiały nie tylko w szkole, ale i na wystawach dzielnicowych.

Dobrze przyznała. Narysuję.

Na przyjęciu, gdy połowa gości grała w konsolę, a druga oglądała film na wideodyskodiskie, Michał pokazał Jadwidze, Michałowi i dwóm innym dziewczynom, które za nimi przybyły, swój odtwarzacz i winyle. Słuchał różnych płyt, ale najchętniej Beatlesów, tak jak jego ojciec, a ich okładka rozdarła się na kawałki, gdy pieseł Burek podgryzł karton.

Jadwiga początkowo się nudziła: odtwarzaczem nie zachwyci się nikt, choćby jeżeli jest niezwykły. Gdy muzyka zaczęła płynąć, zamierzała się wyprostować i słuchała skoncentrowana, jakby grał marsz. Michałowi nuda, więc odszedł do konsoli, a dziewczyny zorganizowały małą dyskotekę. W pokoju tłoczyli się inni, wirując i drgając jak porażone prądem, a Jadwiga siedziała na skraju swojego łóżka, nieruchoma.

Kilka dni po przyjęciu podeszła i spytała:

Czy mogłabyś pożyczyć płytę? Obiecuję, iż będę ostrożna!

To ojcowska własność odrzekł gwałtownie Michał. Nie wolno ich nikomu dawać. Ale możesz przyjść do mnie i słuchać, kiedy chcesz.

Trochę niewygodnie zawstydziła się Jadwiga.

Nie wiesz, co to niewygodne, noszenie spodni na głowie i spanie na półce, kiedy kołdra spada zażartował Michał, naśladując ojca. Reszta jest wygodna, więc przychodź, nie myśl.

Tak rozpoczęła się ich przyjaźń, najpierw wspólna miłość do legendarnego zespołu, potem prawdziwe porozumienie, wolne od uprzedzeń i podstępów.

Michał, naprawdę chcesz być z tą dziewczyną? dopytała matka. Ona nie ma nic, patrzy w twoją twarz i kiwa głową przy każdym słowie. Rozumiem, iż facetom to się podoba, ale to już za dużo. Co macie ze sobą wspólnego, ona przecież biedna! mówiła, iż trzeba go przenieść do liceum.

Mamo, nie chcę jeździć na drugi koniec miasta jęknął Michał. W tej szkole jest dobrze, nauczyciele są OK, a nauczycielka mówi, iż jestem wymowy perfekcyjny i mam bogaty zasób słów.

Matka już nie raz namawiała go na liceum, ale Michał nie chciał przeprowadzać się, nie tylko z powodu Jadwigi po prostu lubił swoją szkołę.

Niech dziewczyna kręci mu głowę dodał tata. To młodość.

Michał się rozzłościł, uszy mu zarumieniły się, co tylko potęgowało gniew.

Jednak ta wymiana zdań dała mu prawie rok wolności: matka przewracała oczami, gdy przyprowadzał Jadwigę do domu, ale nie wspominała już o liceum. W dziewiątej klasie matka nagle weszła do pokoju, kiedy Michał studiował kształt Jadwigi, i wtedy wszystko się wydarzyło.

Najpierw pomyślał, iż to przemija, bo gdy Jadwiga uciekła do domu, matka nic nie powiedziała. Wieczorem, gdy wrócił ojciec, cisza wypełniła dom. Po trzech dniach ojciec oznajmił:

Michał, przeprowadzamy się do Warszawy.

Do Warszawy? nie zrozumiał chłopak.

Rozszerzam sieć restauracji, otwieram nowy lokal w stolicy. Ty też powinieneś iść na studia w Warszawie, konkurencja jest wielka, trzeba się przygotować. Zajmę się liceum i znajdę nauczycieli.

Nie jadę odpowiedział Michał.

A gdzie wtedy?

Nie było dokąd pójść. Jadwiga, gdy się o tym dowiedziała, płakała. Michał obiecał, iż dokończy szkołę i przyjedzie po nią. Jadwiga, dorosła, westchnęła i rzekła:

Już nigdy nie wrócisz

Na pożegnanie podarował jej tę samą płytę, do której narysowała okładkę, i przy pierwszym jej odtworzeniu po raz pierwszy się pocałowali.

Wszystko to wynikało z planów matki. Michał poczuł się przez nią bardzo zraniony, podobnie jak przez ojca. Kiedy w dziesiątej klasie kolega wyjechał na studia do Londynu, powiedział ojcu:

Ja też chcę do Londynu.

Matka zaczęła płakać, przerażona, iż zostanie sama. Michał wiedział, iż miał starszego brata, który urodził się z chorobą serca i zmarł po roku, a potem matka długo nie mogła zajść w ciążę. Rozumiał, iż matka boi się go stracić, choć sam odczuwał to z pewnym złośliwym zadowoleniem.

W Londynie mu się podobało. Zwiedzał wszystkie miejsca związane z jego idoli, zaczął palić, zmienił fryzurę i zmieniał dziewczyny co tydzień. Chciał zapomnieć Jadwigę, więc wybierał zupełnie inny typ, ale każda z nich gwałtownie go znudziła.

Po powrocie do Polski pomagał ojcu w restauracjach. Do tego czasu miał już dwa dłuższe związki: z Greczynką, która trzymała się go niczym kleszcze, i z brytyjską koleżanką Jane, bladą, z puszystymi blond włosami. Matka, gdy tylko wrócił, zaczęła szukać mu odpowiedniej żony, a Michał przestał często odwiedzać dom, wprowadzając się do mieszkania, które ojciec podarował mu na własność po osiemnastce. Matka dzwoniła, a Michał nie odbierał. Ojciec prosił, by był łagodniejszy, na co Michał odpowiedział:

Chciała, żebym odniosł sukces? Odniosłem. Nie wyjdę za nią za mąż, niech to sobie zapisze.

Gdy napisał do niego przyjaciel Mikołaj, Michał nie rozpoznał go od razu zdjęcie w awatarze nie przypominało mu twarzy z pamięci. Po wyjaśnieniu sprawy poczuł euforia i zgodził się przyjechać na zjazd absolwentów, choć nie był jednym z nich.

Patrzyła na niego z uśmiechem, nie gniewała się, w przeciwieństwie do niego samego.

Cześć wymamrotał. Nie zmieniłaś się wcale.

To była prawda: Jadwiga wciąż była szczupła, blada, z niebieskimi żyłkami na dłoniach. Tylko włosy były dłuższe.

Od tego momentu Michał przestał zwracać uwagę na innych. Rozmawiali i rozmawiali. Jadwiga była już zamężna, ale rozwiedziona, i miała jednego dziesięcioletniego syna, którego nazwał Iwo. Usłyszał swoje imię i poczuł się nieco zawstydzony, ale przyjemnie.

Jedź ze mną rzekł nagle, wiedząc, jak głupio to brzmi. Zabierz syna i jedźmy, w Warszawie jest lepiej niż tu.

Zostałaś marzycielem westchnęła.

Czy to znaczy nie?

Jadwiga nie odpowiedziała, tylko ruszyła w stronę domu. Michał nie mógł jej powstrzymać, nie znalazł słów, by ją przekonać.

A ja pojadę z tobą zaśmiała się Anna Kowalska. W jakim hotelu się zatrzymałeś?

W Centrum, oczywiście.

Pozwól, iż cię odprowadzę rzekła żartobliwie.

Michał nie musiał pytać. Zadzwonił po taksówkę i odjechali.

Kiedy zadzwonił dzwonek do pokoju, pomyślał, iż to sprzątaczki i zdziwił się, iż tak późno. Może pomyłka pomyślał.

Na progu stała Jadwiga w tym samym sukience, włosy związane w kok, nos wybrzuszony z gniewu.

Gdzie ona?

Kogo?

Anię Kowalską! Najpierw męża zabrała, a teraz o ciebie?

Michał się roześmiał.

Nie ma tutaj żadnej Anny. Chcesz, sprawdź.

Odsunął się, Jadwiga weszła do pokoju, rozejrzała się, usiadła na krześle.

Zadzwoniła do mnie Yula i powiedziała, iż razem wyjechaliście.

Odprowadziłem ją taksówką do domu, jak prawdziwy dżentelmen, i to wszystko.

choćby się nie pocałowaliście?

Podniósł ręce i żartobliwie odpowiedział:

Nie mam winy!

A co z tym? Jej usta są wypukłe, a jeszcze coś.

Nie przyjechałem po to odparł.

Po co więc? Żeby się spotkać, po piętnaście lat wspomnieć obietnicę?

Czy więc czekałaś?

Ból! Zapomniałaś mnie następnego dnia!

No i super, ja też nie pamiętam cię za długo.

Więc idę?

Idź. Tylko może najpierw posłuchamy płytę?

Płytę?

Tak, przywiozłem odtwarzacz.

Jadwiga zmrużyła oczy, spojrzała złośliwie i zapytała:

Czyli mnie zapomniałeś, a odtwarzacz przywiózłeś?

Dokładnie tak.

Wyciągnęła torbę leżącą przy drzwiach, wyciągnęła z niej coś i podała Michałowi. To była ta sama płyta, której okładkę ona narysowała i którą dostał na pożegnanie.

Zapomniałaś mnie następnego dnia, a tę płytę trzymałaś latami? drwił Michał.

Jadwiga wzruszyła ramionami. On wyciągnął płytę z koperty, delikatnie przesWtedy, gdy ostatni dźwięk cisnął się w serca, zrozumieli, iż prawdziwe szczęście kryje się w prostych chwilach wspólnej ciszy i wzajemnego zrozumienia.

Idź do oryginalnego materiału