
POSŁUCHAJ
– Witam panie Kaziu? Co tam u pana, jak zdrowie?…
Eustachy Mordziak, kupiec bieliźniany na bazarze na Pl. Szembeka, gdy tylko zobaczył Kazimierza Główkę, emeryta i swojego dobrego znajomego w jednym, natychmiast podsuwał mu stołeczek, żeby spoczął i pogadał chwilę. Pan Kazimierz chętnie korzystał z okazji.
– Zdrowie, pyta pan, panie Eustachy. Otóż w moim wieku ze zdrowiem jest tak, jak z gałką lodów w upalny dzień – jest, ale jakby go było coraz mniej.
– Ale przecież dobrze pan wygląda.
– Mężczyźni tak mają – najpierw słyszą: jaki śliczny bobasek, potem: jaki przystojny mężczyzna, następnie: ale elegancki starszy pan, a tuż przed końcem: świetnie się pan trzyma…
– Widzę, iż lubi pan czarny humor.
– Owszem, zwłaszcza, gdy coś mi strzyka, coś mnie boli, łupie, ogólnie mówiąc dokucza. Tak się składa, iż właśnie dokucza mi ogólne zmęczenie. Zaprosiłem bowiem na weekend swojego kuzyna z synem i trochę miasta im pokazałem. Na szczęście nie mieli jakichś bardzo rozdętych planów, adekwatnie interesowały ich tylko ślady po Agnieszce Osieckiej – kuzyn to wielbiciel jej talentu. Zatem spacer ograniczał się do Saskiej Kępy. Zobaczyli dom, w którym mieszkała, posiedzieliśmy w knajpce, którą lubiła no i zrobiliśmy parę fotografii z nią, czyli z rzeźbą przedstawiającą ją na ławeczce u zbiegu Francuskiej i Obrońców. Dzień był piękny, słoneczno-złocisty, ciepły. No, ale jak mówiła Osiecka: „Każdy dobry uczynek musi zostać ukarany”. Długi spacer w moim wieku musiał się odbić na moim kręgosłupie, dlatego teraz chodzę tylko na krótkie dystanse najlepiej wyposażone w coś do siedzenia. Na przykład taki zydelek jak przy pana straganie… A u pana co słychać?
– Bez zmian adekwatnie. Praca-dom, praca-dom.
– I telewizja?
– Staram się korzystać jak najrzadziej. Nerwy mi wysiadają jak na to patrzę. Potem spać nie mogę, tylko myślę, co to dalej będzie, jak żyć w tym bałaganie?
– Podpowiem panu: trzeba żyć tak, żeby było dobrze. A jak nie wychodzi dobrze, to przynajmniej śmiesznie. Jak w tym żydowskim dowcipie, co to pyta żona męża:
– Kochanie, co mi kupisz na urodziny?
– To, o czym marzysz.
– Marzę o nowym futrze.
– To marz o czymś tańszym…
Szaser
Co tam panie na Pradze
Mieszkaniec – gazeta mieszkańców Warszawy












