Zdzich jest freeganinem i walczy z marnowaniem żywności. "Zdarzało mi się przeznaczać na jedzenie 200 zł miesięcznie"
Zdjęcie: Zdzich Rabenda przekonuje, że podczas jednej rundki po okolicy, jest w stanie znaleźć jedzenie, które jest w stanie wyżywić od kilkunastu do kilkudziesięciu osób
— Mogłem pozyskać absolutnie każdy produkt — mówi Onetowi Zdzich Rabenda, który od siedmiu lat jest freeganinem, czyli żywi się głównie tym, co znalazł za sklepami w kontenerach z żywnością przeznaczoną do zutylizowania. Na pomysł szukania, a nie kupowania jedzenia wpadł, gdy zdał sobie sprawę, jak dużo żywności na świecie marnuje się każdego dnia. Freeganizm to też znaczna oszczędność dla budżetu. — Zdarzało mi się przeznaczać na jedzenie równowartość kilkudziesięciu euro, przeliczając na złotówki, 200 zł miesięcznie albo mniej. I to w zasadzie tylko na fantazje — przekonuje 38-latek.















