Zdumiewająca tajemnica mojego małżeństwa: Odkryłam list, w którym mąż napisał, iż nie chce być ze mną tuż po ślubie, ale nigdy mi o tym nie powiedział – jak żyć, kiedy ukochany potajemnie pragnie odejść?

newsempire24.com 7 godzin temu

Nie uwierzysz, co mi się ostatnio przydarzyło! Wyobraź sobie, iż niedawno wyszłam za mąż. Było pięknie, myślałam naprawdę, iż mój mąż Bartek Kowalski szaleje za mną, iż jestem dla niego całym światem. No i gdyby nie jedno wydarzenie, pewnie dalej bym tak myślała. To choćby nie jest jakaś typowa zdrada, nic z tych rzeczy raczej coś dziwnego i, szczerze mówiąc, bardzo boli.

Chyba za bardzo się starałam wiesz, iż zawsze miałam do niego słabość, podziwiałam go, wybaczałam wszystko i robiłam, co tylko mogłam by było mu dobrze. On chyba się do takiego traktowania przyzwyczaił. Zaczął się robić pewny siebie, jakby był panem świata, a jego samoocena poszybowała pod sufit. Pewnie myślał, iż każda będzie za nim biegać i kłaść się przed nim na kolanach, chociaż poza naszym związkiem, to nie ma takiego wzięcia. Inna dziewczyna już dawno by mu nie wybaczyła różnych rzeczy, a ja ślepo ufałam.

Tuż przed ślubem Bartek powiedział, iż potrzebuje pobyć sam, chce pojechać na parę dni w góry, oderwać się od wszystkiego i przemyśleć życie małżeńskie. Trochę mnie to zaskoczyło, ale nie miałam wyjścia, zgodziłam się, nie robiłam scen, pozwoliłam mu pojechać. Pojechał sam w Bieszczady, totalny reset zero internetu, zero telefonu. Typowy polski klimat: ognisko, szumiące drzewa, sielanka. A ja w domu, tęskniłam za nim strasznie, liczyłam minuty do jego powrotu.

Wrócił po tygodniu, a ja byłam w siódmym niebie! Zgotowałam mu prawdziwą polską ucztę: kluski śląskie, schabowy, domowy kompot. Było miło, cieszyłam się, tuliłam go, ciepło, jak tylko umiałam. Ale już następnego dnia zaczęło się coś niepokojącego. Bartek nagle zaczął ciągle wychodzić do przedpokoju albo drugiego pokoju, byle tylko nie siedzieć ze mną. Potem zaczął często wychodzić z domu, niby po zakupy, niby z psem naszą Zosią. Dziwnie się zachowywał.

Pewnego dnia, gdy poszłam do sklepu po świeży chleb i serek wiejski, wyciągnęłam ze skrzynki list zwykła koperta, adresowana do mnie, nadawcą był Bartek! List wysłany, gdy był na wyjeździe. Otworzyłam z ciekawością i wiesz co przeczytałam? Napisał:

Cześć. Nie chcę Cię już dłużej okłamywać. Nie jesteś osobą dla mnie. I nie mam zamiaru spędzać z Tobą reszty życia. Chciałem powiedzieć, iż nie będzie żadnego wesela. Przepraszam, nie szukaj mnie, nie dzwoń, nie wracam.

Szybko, prosto, jak obuchem w głowę

Dopiero wtedy do mnie dotarło, dlaczego ciągle sprawdzał skrzynkę chyba nie był pewny, czy ten list dotrze, czy wszystko pójdzie zgodnie z planem. W ciszy podrarłam ten list, nie powiedziałam ani słowa, nie chciałam rozmawiać o tym, udawałam, iż nic się nie stało. Ale powiedz mi, jak mam żyć z kimś, kto nie chce ze mną być? Po co w ogóle ślub, gierki, udawanie, iż wszystko gra? Naprawdę, sama nie wiem, dlaczego zostałam jego żoną.

No i siedzę z kubkiem herbaty z miodem i cytryną, próbuję to wszystko jakoś poukładać w głowie.

Idź do oryginalnego materiału